zadra-na-www

MATRONATY

Znów widziano gender
Sławomira Walczewska   
12 grudnia 2013

Byłam dziś na konferencji, z której przysłowiowy ksiądz Oko uciekłby z krzykiem. Zobaczyłby pewnie na niej szalejący gender, który zmienia prawników w przedsiębiorczynie, a urzędniczki w kelnerów, miesza w głowach i zamienia płcie na całkiem odwrotne. Ja widziałam grupę osób z małego i średniego biznesu, z uniwersytetów, urzędów państwowych i organizacji społecznych, rzeczowo i konkretnie dyskutujących na temat tego, jak utrzymanie domu i wychowywanie dzieci połączyć z pracą zawodową. Konferencja inicjowała ogólnopolską kampanię promującą równość, o nazwie „Równi w pracy, równi w domu”.

konfaKonferencja i cała kampania finansowana jest między innymi ze środków – jakże by inaczej – unijnych. W polskich instytucjach publicznych ciągle jeszcze brakuje wiedzy i woli, a więc też pieniędzy na to, żeby podnosić standardy relacji społecznych, również między kobietami a mężczyznami. Sprawiedliwy podział pracy domowej i systemowe rozwiązania, pomagające mężczyznom i kobietom na zaangażowanie się we własne rodzicielstwo bez uszczerbku dla swoich ambicji i pasji zawodowych to nadal tematy, które są ważniejsze dla organizacji społecznych, niż dla instytucji publicznych. Ze swoją wiedzą, wrażliwością i zaangażowaniem działacze i działaczki społeczne w Polsce mogą się często lepiej porozumieć z instytucjami unijnymi, niż z własnymi ministerstwami czy instytucjami samorządowymi. Te zazwyczaj potrzebują więcej czasu, żeby zobaczyć coś, co od dawna jest jasne i oczywiste tak dla urzędniczki w Brukseli, jak i dla działaczki NGO-sowej na przykład z Pomorza.

Obejrzałam na konferencji krótki film dokumentalny o dziewczynie i chłopaku, dla których ich dziecko, związek i praca są na równi ważne. Ona jest akademiczką, on muzykiem. Oboje starają się zachować równowagę pomiędzy zainteresowaniami i pasjami zawodowymi każdego z nich z osobna oraz pomiędzy pracą a wychowaniem dziecka. Nietypowa rodzina. Partnerska. Mężczyzna nie ucieka z domu w pracę zawodową, chce i umie nawiązać kontakt z małym dzieckiem. Kobieta nie zamknęła swojego życia w domu, nie zrezygnowała ze swoich zainteresowań i pasji zawodowych i nie spędza całych dni w czterech ścianach, gotując zupki i przewijając dziecko. Brzmi to jak historia z filmu propagandowego, tyle że ta para faktycznie istnieje, mieszka w Sosnowcu. Kobieta zajmująca się dzieckiem nie dziwi. Zaskakuje i porusza mężczyzna, który ze łzami wzruszenia mówi do kamery, że jest szczęśliwy jako ojciec i że całe życie czekał na to, by móc pielęgnować i wychowywać swoje dziecko. Trochę szkoda, że ten ojciec to Amerykanin. Może do następnych, planowanych odcinków uda się znaleźć podobnie myślącego i czującego Polaka? A może to jest po prostu niemożliwe? Film w każdym razie pokazuje, że związek mężczyzny i kobiety może być inny, niż typowe, ładniejszy i jakby bardziej ludzki. A że mężczyzna jest Amerykaninem? – przynajmniej nie Europejczykiem z tej „strasznej” Brukseli.

Być może nietrafny jest mój domysł, że ksiądz Oko nie chciałby oglądać takiego filmu i że jego noga by na takiej konferencji nie postała. Chciałabym się mylić i zobaczyć i jego i innych fundamentalistycznych esencjonalistów genderowych w otwartej, rzeczowej dyskusji o tym, jak powinny wyglądać takie relacje między mężczyznami a kobietami w domu i w pracy, które nie dopuszczałyby do niesprawiedliwości, wykorzystywania, narastającej frustracji i złości.

Znam dość blisko przypadek pewnego doktora medycyny, męża i ojca, żarliwego katolika i zdecydowanego zwolennika prorodzinności, który nie utrzymuje kontaktów z własną siostrą. Jest to człowiek bardzo zapracowany, ale to nie brak czasu utrudnia mu kontakty z nią. Praktykuje sztywną politykę prorodzinną i z siostrą, która jest lesbijką, nie kontaktuje się z powodu fundamentalistycznych klapek na oczach. I ksiądz Oko, i pan doktor mają z pewnością dobre intencje. Chcą ocalić to, co w tym świecie jest ważne i cenne, uchronić od zagłady i spustoszenia. Ich pech polega jednak na tym, że kurczowo trzymają się swoich przekonań, boją się spojrzeć szerzej i poza dogmatami swoich fundamentalistycznych poglądów dostrzec to, co jest od nich ważniejsze: człowieka. Zwykłych ludzi, z którymi mają do czynienia na co dzień. I którym, a pewnie też i sobie, napsuli już sporo krwi.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www