zadra-na-www

MATRONATY

Będąc katoliczką
Sławomira Walczewska   
20 października 2013

Dzieci są złe, bo uwodzą księży. Feministki są złe, bo je do tego podburzają. Zła jest idea, że ludzie powinni mieć równe szanse realizowania się, niezależnie od swojej płci. Wszystko to jest złe, tylko Kościół katolicki ma wszystko dobrze, bo nawet, jak nie ma, to jednak ma. Tak przynajmniej twierdzą niektórzy wysocy funkcjonariusze kościelni, na przykład ostatnio arcybiskup Michalik.

kosciolWyobraziłam sobie, że jestem katoliczką, mieszkam we Wrocławiu i w niedzielę byłam na mszy świętej w katedrze, na której kazanie wygłaszał bp Michalik. Że jestem katoliczką posoborową, taką, która uważa się za świadomą i zaangażowaną współtwórczynię Kościoła. Nie jestem owieczką w tym kościele, ani żadnym innym zwierzęciem – bez urazy do zwierząt – ale człowiekiem, który od swojego boga dostał rozum, by się nim posługiwać dla swego dobra, dla dobra ludzi i na chwałę boską. Siedzę więc sobie w tej katedrze i słyszę, że nauczyciel duchowy mojej religii plecie z ambony trzy po trzy. Zamiast napiętnować sprawców molestowania seksualnego dzieci, o czym ostatnio było głośno, zamiast zapewnić zaniepokojonych rodziców, że kapłani, którzy się dopuścili molestowania, nie będą mogli liczyć na pobłażliwość swoich przełożonych, biskup wymyśla najrozmaitsze okoliczności, którymi można tłumaczyć pedofilów i pomniejszać ich sprawczość. Winni są wszyscy dookoła, tylko nie łobuz w czarnej sukience, który dobiera się do dzieci.

W mojej wyobraźni jestem katoliczką, która posługuje się własnym rozumem i sumieniem, jestem więc zdumiona i rozczarowana tym, co mówi mój biskup. Nie mogę przyznać mu racji i nie godzę się z relatywizowaniem przez niego grzesznej i przestępczej działalności księży pedofilów. Co mogę zrobić? Chciałabym, żeby mój biskup zmienił zdanie.

Chciałabym też porozmawiać z innymi, czy odebrali kazanie tak jak ja. Szczególnie z rodzicami małych dzieci, które chodzą na lekcje religii. Może jeszcze ktoś z obecnych na mszy, oprócz mnie, miał problem z kazaniem arcybiskupa Michalika? Tylko jak znaleźć ich w tłumie wiernych? Pewnie nie poszłoby mi łatwo, może skończyłoby się na rozmowie z najbliższymi dorosłymi w rodzinie.

Pewnie też męczyłaby mnie myśl, że nie-katolicy będą nas, katolików, uważać za ciemną masę, której księża mogą naopowiadać, co im tylko się spodoba, a my wszystko musimy od nich w pokorze przyjąć. Dzieciom mogą robić, co chcą, a my, katolicy, mamy na to tylko nasze „Bogu niech będą dzięki”.

Po tym myślowym eksperymencie widzę, że nie byłoby mi łatwo być świadomą, zaangażowaną katoliczką z takimi „przewodnikami duchowymi”, jak hierarchowie Michalik i Pieronek. Łatwiej byłoby być owieczką w stadzie milczącym i biernym. I pozwalać swoim biskupom na każdą głupotę i na każdą podłość. Amen?

 

Komentarze  

 
#2 Ewa Mastalska 2013-10-21 03:40
Jestem taką osobą, feministką i praktykującą katoliczką którą bolą stereotypowe wypowiedzi hierarchów niezgodne z duchem Ewangelii. W marcu 2013 prosto z mszy w podwrocławskiej wsi pojechałam na Manifę i genderowy wykład we Wrocławiu. Nie widzę w tym żadnej sprzeczności. Wszak Jezus powiedział "Nie ma już Żyda ani Greka mężczyzny czy niewiasty" Warto też przeczytać list Jana Pawła II do kobiet który mało kto zna.I nie robić straszaka z gender, socjologicznej dziedziny badawczej w kraju gdzie kobiety od prawie 100 lat mają prawa wyborcze i od kilku pokoleń pracują zawodowo.
Cytować
 
 
#1 niguam 2013-10-21 01:28
Zacytuje celny komentarz z jednego forum, az zaluje ze to nie moj: "Nikt oprócz katolików porządku w tej stajni Augiasza nie zrobi.
Skoro nie chcą - widocznie im się podoba. Przestaję traktować ich jako ludzi godnych szacunku'.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www