zadra-na-www

MATRONATY

Na grzybki
Sławomira Walczewska   
07 października 2013

grzyb

Jesienią cała Polska rusza na grzyby. Do mediów wracają ostrzeżenia przed zbieraniem grzybów, których się nie zna oraz doniesienia o kolejnych zatruciach po spożyciu grzybów trujących. Nie zniechęca to jednak rzesz ludzi przed wstawaniem o świcie, wyprawą poza miasto i pracowitym przeczesywaniem lasów. Mimo chłodu, czasem deszczu, mimo trudów wędrowania po lesie i noszenia kilogramowych koszy, wiaderek, reklamówek z łupem, mnóstwo ludzi nie rezygnuje.

Pasja zbieracza jest potężna, a zdobywanie jedzenia z prosto od natury jest prawie tak przyjemne, jak zapuszczenie się w kolorową dżunglę galerii handlowej i buszowanie w niej. Do tego za jedzenie z lasu nic się nie płaci, w przeciwieństwie do jedzenia w knajpie. Człowiek, który zbiera grzyby, wymiguje się wszędobylskim prawom rynku i jego podstawowym działaniom kupna i sprzedaży.

Wracając jednak do tej pasji zbieraczej, jaką odsłania w nas sezon grzybowy, można przemyśleć sobie raz jeszcze wizję początków społeczeństwa i dość rozpowszechniony, potoczny obraz podziału pracy według płci. Zgodnie z tą wizją mężczyźni mieliby zajmować się zdobywaniem pożywienia, czyli polowaniem, a kobiety miały w tym czasie rodzić i niańczyć dzieci. Emocje, które wywołuje w nas grzybobranie, każą wątpić w taki obrazek. Człowiek pierwotny ze swoimi prostymi narzędziami musiał się bardzo namęczyć, żeby upolować duże zwierzę. Tymczasem jadła wszędzie było mnóstwo, trzeba je było tylko zebrać i jakoś zakonserwować do czasu, gdy przyroda znów sypnie szczodrym gestem grzybami, owocami czy jadalnymi roślinami. O wiele bardziej dostępne było jadło, które można było uzbierać, więc zamast wyruszać na męczące, ryzykowne, niebezpieczne łowy, prostsze i łatwiej dostępne było jedzenie, które można uzbierać.

Jesienny przypływ pasji zbieraczej wśród grzybiarzy i grzybiarek każe wątpić w koncepcje, zgodnie z którymi u ludzi pierwotnych zdobywanie żywności było "urodzajowione": mężczyźni zajmowali się myśliwstwem, a kobiety zbieractwem. Myśliwstwo być może było zadaniem wyłącznie mężczyzn, ale możliwości przeżycia dostarczało zapewne głównie zbieractwo, uprawiane bez różnicy płci. W dodatku zbieractwo było pewniejszym sposobem pozyskiwania pożywienia, niż myśliwstwo. Po grzyby wystarczy nawet w pojedynkę wyjść do lasu i bez większego ryzyka – jeśli nie liczyć ryzyka zabłądzenia – można wrócić z produktami wyjściowymi do zrobienia smacznego posiłku. W wypadku polowania trzeba się liczyć z długotrwałym śledzeniem i tropieniem zwierzęcia, a potem ryzykiem niepowodzenia przy próbie zabicia go, a także z atakiem zwierzęcia.

Na grzybki jesienią ruszają wszyscy, bez względu na płeć. To czas, gdy wszyscy i wszystkie jesteśmy wprawdzie jak najbardziej dzisiejsi, ale też czas, gdy uruchamiają się w nas emocje naszych paleolitycznych, jaskiniowych przodków i przodkiń.

 

Komentarze  

 
#1 Joanna 2013-10-10 15:36
Zbieractwo ma jeszcze jedna bardzo ważna przewagę nad łowiectwem: odbywa (odbywało) się bez rozlewu krwi! Jak sama autorka zauważa, można przygotować smaczny posiłek wykorzystując wyłącznie płody natury, co więcej zbieractwo wiązało się z mniejszym ryzykiem utraty życia i może właśnie dlatego dziś jesteśmy.... Niech więc grzybobranie skłoni nas również do refleksji nad wyborem diety, nie trzeba zabijać by przeżyć!
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www