zadra-na-www

MATRONATY

Wyrozumiałość dla niektórych pedofilów
Sławomira Walczewska   
30 września 2013

O szacunek dla osób duchownych nawet, jeśli zdarzy im się popełnić przestępstwo, apeluje biskup Pieronek. Krytyka kryminalnego zachowania osób stanu duchownego kojarzy mu się z atakiem na instytucję Kościoła. Sekciarskie myślenie, jak widać, nieobce jest księdzu. Łobuz i drań, jeśli jest księdzem, jest "naszym" draniem i łobuzem, a wam wara od niego.

Zbulwersowała mnie niedawna wypowiedź biskupa w sprawie dwóch polskich księży, podejrzanych o molestowanie dzieci na Dominikanie. Wprawdzie według logiki biskupa Pieronka krytykowanie go jako dostojnika kościelnego to pewnie atak na Kościół, ale ja nie podzielam tej logiki. Nie chodzi mi o cały Kościół, lecz konkretnie o jednego tylko sługę bożego i jego skandaliczną opinię. Dlaczego niby mielibyśmy szanować kogoś, kto dominując wiekowo, instytucjonalnie i finansowo wykorzystuje seksualnie dzieci? Dlaczego napastnik seksualny ma być oceniany inaczej, gdy jest księdzem, a inaczej, gdy nim nie jest?

Biskup Pieronek utracił dla mnie wszelką wiarygodność i prawo do szacunku, gdy dobre dziesięć lat temu powiedział o właśnie wtedy nominowanej na urząd rzeczniczki do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn, Izabeli Jarudze-Nowackiej, że to „feministyczny beton”, na który nawet kwas solny nie pomoże. Nigdy nie przeprosił za tę swoją publiczną wypowiedź, ministry Jarugi-Nowackiej też, o ile wiadomo, nie przeprosił nigdy za ten słowny atak.

Modne jest teraz lustrowanie osób publicznych i nie zawsze idzie ono w parze z elementarną przyzwoitością, zwłaszcza, gdy wybory życiowe rodziców czy dziadków są interpretowane jako okoliczności obciążające dzieci. W przypadku biskupa Pieronka nie chodzi o to. Po prostu nie mogę sobie odmówić podzielenia się refleksją po lekturze życiorysu biskupa, zamieszczonego w Wikipedii. Biskup studiował teologię w Krakowie w latach 50. Skończył ją rok po śmierci Stalina, mając wtedy dwadzieścia lat. Ten stalinizm jest do dziś jego horyzontem myślowym, a „wrogiem klasowym” wszyscy, którzy nie uznają „przewodniej roli” Kościoła.

Nie bardzo rozumiem, dlaczego biskup Pieronek zasiada w radzie znanej, cenionej i ogromnie zasłużonej dla budowania społeczeństwa obywatelskiego Fundacji Batorego. Wolałabym, żeby twarzami Fundacji były osoby, które są w stanie wznieść się ponad partykularne interesy swojej grupy, a nie takie, które jak bp Pieronek, dzielą ludzi na „naszych”, których bez względu na wszystko trzeba szanować i „wrogów”, których tylko dlatego nie oblewa się kwasem solnym, że z góry wiadomo, że akurat ten świetny i wypróbowany przez talibów środek nie podziała na beton.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www