zadra-na-www

MATRONATY

Wybiórcza wrażliwość
Sławomira Walczewska   
11 września 2013

Pewien pan z portalu społecznościowego postanowił poruszyć sumienia feministek. Przesłał do eFKi linki do teledysków z parodią seksistowskiego piosenkarza i zapytał, czy aby nie mamy w nich do czynienia z uprzedmiotowieniem mężczyzn. Niepokój pytającego wzbudził zapewne wizerunek mężczyzn w negliżu, którzy tańczyli wokół kobiet w garniturach, mizdrzyli się do nich, a one ledwie ich zauważały, zajęte śpiewaniem. Czasem tylko klepnęły, uszczypnęły lub w geście dominacji oparły na nich stopę. Jak tak można pomiatać ludźmi? Co w tym teledysku zabawnego? Przecież to festiwal poniżania człowieka. Jak można sobie z czegoś takiego robić zabawę? Okropne te feministki z Zachodu, marzą tylko o tym, żeby mężczyzn zniszczyć. Może nasze nie pójdą w ich ślady? Może są łagodne, a nie takie, jak te mężczyznożercze harpie z Ameryki? A może same nie wiedzą jeszcze, czego chcą i warto im podsunąć myśl, że uprzedmiotawianie mężczyzn to też dyskryminacja, czyli coś, z czym przecież same walczą?

Trzeba dodać, że parodie teledysku macho-mana Robina Thicke są kapitalne. Odwracają relacje męsko-damskie i dzięki temu pozwalają zobaczyć, jak szalony, oparty na przemocy i poniżeniu jednej płci przez drugą jest ten nasz niby normalny, patriarchalny świat. Poniżenie kobiet przedstawione jest w filmiku, który ma być formą rozrywki i zabawy. Piosenka, w której powtarza się ciągle fraza: „dobra dziewczynka”, ma ciekawe brzmienie, wpadającą w ucho melodię i chodzi o to, żeby się przy niej dobrze bawić.

Globalna solidarność płci panującej jest imponująca. W dalekiej Ameryce jakieś ciekawe i bystre dziewczyny wytknęły seksizm piosenkarza-mężczyzny w formie najbardziej poglądowej: podtykając jemu i jego fanom lusterko. Pokazały w swoich parodiach, jak to jest, gdy wejdzie się w buty przeciwnej płci. Świetnie pomyślany i znakomicie wykonany zamiar edukacyjny wzbudził jednak troskę mężczyzny z całkiem innego kontynentu. Czy przypadkiem nikt tutaj nie dyskryminuje mężczyzn? Mężczyzn nie wolno przecież dyskryminować.

O innym przypadku wrażliwości, przepuszczonej przez normy kultury, w której żyjemy, opowiedziała mi znajoma. Zajmuje się od lat uwrażliwieniem na przemoc wobec kobiet w rodzinie i przeciwdziałaniem jej. Skutki nie są imponujące, bo mimo jej determinacji i sporych sukcesów w tej dziedzinie, tzw. opór materii jest ogromny. Tymczasem ta sama znajoma znalazła kiedyś przed domem małe wiewiórki, które jakimś sposobem spadły z drzewa i były jeszcze za małe na to, żeby samodzielnie przeżyć. Znajoma zadzwoniła do pogotowia dla zwierząt i małe wiewiórki w ciągu dwudziestu minut dostały fachową pomoc. Na tak szybką reakcję ani na spójny, efektywny system pomocy nie mogą liczyć kobiety maltretowane przez swoich mężów. Nie chodzi bynajmniej o to, żeby przestać pomagać wiewiórkom, a zająć się ofiarami przemocy w rodzinie. Takie „albo-albo” byłoby nonsensowne i jest niepotrzebne. Opowieść znajomej była podszyta goryczą, bo żyjemy w kulturze, w której krzywda kobiet zbyt często spotyka się z brakiem zrozumienia, współczucia i pomocy: w bólach będziesz rodziła, ból to twój los, kobieto. Nikt ci nie pomoże, a i ty się nie szarp i nie buntuj, bo to nic nie da.

Przypadek wiewiórek pokazuje, że mamy ogromny potencjał wrażliwości i współczucia, który jednak przepuszczany jest przez filtr kulturowy. Natomiast przypadek pana przejętego filmem pokazującym dyskryminację mężczyzn, broniącego się przed tym widokiem, pokazuje, że umiemy odróżnić zabawę od upokarzania. Umiemy, jeśli tylko damy sobie na to pozwolenie, nie kierując się kulturowymi skryptami co do tego, komu można i wolno współczuć, a w czyim przypadku cierpienie i niesprawiedliwość można ignorować.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www