zadra-na-www

MATRONATY

Godzina F
Sławomira Walczewska   
02 sierpnia 2013

Wczoraj minęła rocznica Powstania Warszawskiego, które Polacy rozpoczęli w sytuacji rozpaczliwej, będąc między młotem a kowadłem. Polacy walczyli wtedy o Polskę dla Polaków i właściwie im się udało. Przegrali bitwę, ale jednocześnie, kosztem setek tysięcy zabitych, pokazali sobie i innym, że jest takie miejsce i taki kraj, który ma własną tożsamość, inną niż sąsiadów, i że ogromnie im zależy na tej tożsamości. Tym Polakom.

Polki oczywiście też brały udział w powstaniu, jednak we współczesnej, oficjalnej narracji o powstaniu, niezależnie od swego zaangażowania i poziomu ryzyka, jakie na siebie brały, grają rolę drugoplanową: łączniczek i sanitariuszek. W tej narracji na pierwszym planie są mężczyźni, bo chodzi o wojnę, a na wojnie głównymi aktorami są wojownicy. Oprócz Polek w powstaniu brały udział na pewno też Żydówki, Żydzi, Ukraino-Polacy, Austro-Czecho-Żydzi i inni, którzy mówili po polsku i chcieli żyć bezpiecznie w polskim państwie. Polska była przed wojną krajem wielu narodów i kultur i o udziale w powstaniu nie decydował ani klucz etniczny, ani genderowy.

Strasznie szkoda mi Baczyńskiego, Gajcego i wszystkich, których zniszczyła machina wojenna i dlatego nie godzę się z tym, żeby ich śmierć miała być argumentem na rzecz Polski dla Polaków. Najgorsze jest to, że już nie tylko skrajni nacjonaliści używają takiego języka. To już jest język mediów masowych. Zniknęli gdzieś obywatele i obywatelki Polski, zniknęli ludzie z Polski, osoby. Zostali Polacy. Określenie to jako pars pro toto eliminuje z polszczyzny wszystkich, którzy nie są mężczyznami i nie są etnicznymi Polakami, a także zwalnia z myślenia o istnieniu i o potrzebach tych wszystkich, którzy i które mieszkają w Polsce i/lub posiadających polski paszport, a którzy/ które nie są „Polakami”.

Gdy we Włoszech, dajmy na to, stacza się w przepaść autokar pełen turystów (tfu, tfu, odpukać), w publicznym radiu słyszymy: „zginęło tylu a tylu turystów, nie było wśród nich Polaków”. A Polki jakieś były? – chciałabym zawsze zapytać. A może ktoś inny z Polski? Nie Polak, lecz Czeczen z papierami uchodźcy, Wietnamczyk prowadzący tu knajpkę, albo pól Polak, a pół Kazach, repatriowany z powodu polskiej babki i dziadka? Czy ich też dotyczy taki komunikat? Polacy kupują w niedziele, Polacy na wakacje wyjeżdżają najchętniej do Grecji, Polacy idą do wyborów. Tylko Polacy? To dużo mniej, niż połowa ludzi mieszkających w Polsce.

Żeby do tej mniejszości wreszcie coś dotarło, potrzebna jest jakaś porządna  godzina „F”.  Oczywiście ef jak feminizm.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www