zadra-na-www

MATRONATY

Kto przeczyta Faludi?
Sławomira Walczewska   
15 czerwca 2013

Dostępne jest już polskie tłumaczenie ksiązki Susan Faludi „Backlash”, głośnej w początkach lat 90. w Stanach Zjednoczonych i na świecie. Faludi analizuje w niej mechanizmy wypychania kobiet na pozycję drugorzędną i odrzucania emancypacyjnego projektu feminizmu drugiej fali. W polskim tłumaczeniu książka wyszła pod tytułem „Reakcja” i faktycznie, reakcja jest natychmiastowa. Do zabrania głosu na temat feminizmu zobowiązani poczuli się zwłaszcza ci i te, którzy i które tej książki na pewno nie przeczytają, tak, jak nie przeczytali żadnej innej feministycznej lektury podstawowej.

Od lat nic się nie zmienia. Grupa ludzi, którzy ze swojej ignorancji robią cnotę, stara się zdyskredytować i feminizm, i feministki. Ponad dziesięć lat temu Beata Kozak w opublikowanym w „Życiu Warszawy” wywiadzie z Robertem Krasowskim powiedziała, że antyfeminizm jest intelektualnie miałki. Pod tym względem wszystko trzyma się po staremu. Przeciwnicy feminizmu posługują się atakami słownymi, ironią, szyderstwem, złośliwością, a nawet atakami ad personam, dobierając się do historii rodzinnych, co jest szczególnie obrzydliwe. Rozmowa merytoryczna jest niemożliwa, feministki w Polsce nie mają partnerów do takiej rozmowy. W prawicowych pismach można przeczytać o inwazji „zawodowych feministek”, których przecież nie ma, bo jeśli ktoś-ia chciałaby się w Polsce zajmować feminizmem jako pełnoetatowym zawodem, a nie tylko jako hobby, może się bardzo zawieść. Pomiędzy wypowiedziami posłanki Pawłowicz, a o. Knabita na temat feminizmu jest ogromna różnica w stylu argumentowania i w kulturze wypowiedzi, lecz przemilczanie, zupełne niezrozumienie lub demonstracyjne odrzucanie tego, o co chodzi w feminizmie, jest w nich takie samo. Antyfeministyczną reakcję populistyczną już samo istnienie takiego projektu i poglądu mierzi i oburza. Natomiast antyfeministyczna reakcja o szerszych horyzontach umysłowych zawiesza się zazwyczaj na swoich własnych emocjach, lękach oraz przywiązaniach i nie potrafi poza nimi dostrzec racji drugiej strony.

Antyfeminizm w Polsce od lat kręci się w kółko i gryzie swój własny ogon. I przykro i nieprzyjemnie na to patrzeć, bo naprawdę niewiele trzeba, żeby wyjść z tej pułapki na samego / na samą siebie. Jasne jest przy tym, że kobiety w Polsce, bez względu na to, jak twardy i brutalny, codzienny trening „radzenia sobie” przechodzą, nie pozwolą narzucić sobie afgańskiej burki. Nie tylko z powodu celebryckiego feminizmu ostatnich kilku lat, lecz ze względu na feministyczną kroplówkę, która od ponad dwudziestu lat wpuszcza indywidualnie lub/oraz grupowo wiele feministycznych pasjonatek.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www