zadra-na-www

MATRONATY

Co by tu zjeść?
Sławomira Walczewska   
26 maja 2013

Ruch kobiecy, tempo życia i przemysł spożywczy zrobiły swoje: przygotowywanie posiłków w domu przestało być normą. Może jeszcze ktoś gdzieś zarabia ciasto drożdżowe na chleb, może robi zakwas z czerwonych buraków na barszcz, może pekluje szynkę przed wędzeniem? Pewnie są gdzieś takie miejsca i osoby, częściej kobiety, ale i czynność, i umiejętności nie należą już do powszechnych. Od tego, czy umiemy zrobić kwas z buraków, nie zależy nasz sukces w świecie, kariera ani awans finansowy. Takie umiejętności nie są współcześnie przydatne, nie przekładają się na bezpośredni zysk. Zostały oddelegowane do obszaru zabawnego, interesującego hobby lub stały się domeną ekopartyzantki, starającej się przedrzeć do meanstreamu z wieścią o zdrowym stylu życia.

Od kiedy kobiety „odpuściły” sobie sprawę przygotowywania posiłków i wyemancypowały się od kuchni, staliśmy się wszyscy łatwym kąskiem dla różnych cwaniaków sprzedających nam jedzenie. No właśnie – jedzenie czyli co? Ostatnio w rozmowie z koleżanką feministką wymieniłyśmy się swoimi wrażeniami ze sklepu spożywczego. Wchodzę ja do takiego spożywczego supermarketu, mnóstwo tam wszystkiego: słoiki, puszki, torebki, pudełka plastikowe z tym i z owym, a ja nic dla siebie nie widzę. Dziewięćdziesiąt pięć procent tych wszystkich pięknie opakowanych artykułów spożywczych jest dla mnie albo nieatrakcyjna, albo niejadalna. Okazało się, że obie mamy podobny stosunek do „artykułów spożywczych”. Jedzenie z fabryki, naszpikowanie poprawiaczami smaku i polepszaczami koloru, zupełnie nas nie kręci. Do tego dochodzą rozmaite substancje, które mają powodować, że jedzenie długo się nie psuje. Tylko, że te wszystkie substancje konserwujące nie dają się oddzielić od jedzenia i benzoesany sodu razem z askorbinianami potasu zjadamy w naszych artykułach spożywczych. To tak, jak by zjadać twarożek razem z lodówką, która miała służyć tylko temu, żeby twarożek się nie psuł szybko, a potem tak się z twarożkiem zrosła, że nie sposób jej odłączyć od niego i trzeba zjeść całość.

O co chodzi w jedzeniu? O przyjemność? Spece od technologii żywienia wiedzą o tym od dawna i gdzie się tylko da, dosypują glutaminianu sodu, który sprawia, że również tektura spożywcza smakuje nam szalenie. W tej sytuacji naiwnością jest sądzić, że w wyborze jedzenia kierujemy się własną przyjemnością. Przyjemność jedzenia nie jest już dawno niczym „własnym”. Chemia spożywcza i marketing poddają ją od dawna skutecznej obróbce. Lubimy „chłopskie jadło”? Bo ekipa pana Kościuszki świetnie wylansowała markę i z przyjemnością dołączamy do gości niby chłopskiej chatki w Głogoczowie. Lubimy sushi? Bo wmówiono nam, że ta japońska potrawa typu bigos, zrobiona z najprostszych i najłatwiej dostępnych w Japonii składników, to jedzenie dla arbitrów smaku i elegancji, a przyjemnie się poczuć kimś wyjątkowym. No i wreszcie paróweczki, „delikatne”, „w najlepszym gatunku”, o składnikach, na których większość przed zmieleniem nie chciałoby się nawet spojrzeć.

Pewnie chodzi po prostu o zaspokojenie głodu? Na pewno tak, ale to też nie jest takie proste. Jedzenie na szybko to „fast food”, a za chwilę znów głód. Pomiędzy jedzeniem-zapychaczem, które tylko niweluje uczucie głodu, a jedzeniem, które syci, jest ogromna różnica. Wskazywała na nią twórczyni postaci najsłynniejszej dziewczynki-feministki, Astrid Lindgren, pisząc o Chlebie, Który Syci Głód i Wodzie, Która Gasi Pragnienie w „Mio, mój Mio”. Z tym, że trudno się dziś zorientować, czym zaspokoimy głód, a czym go tylko oszukamy.

Może więc jedzenie to sprawa społeczna, utrwala więź z najbliższymi, przypomina dzieciństwo, jak tłusty kotlet schabowy, który się kojarzy z atmosferą miłego obiadku niedzielnego w dawnych czasach?

Co feministki miałyby do powiedzenia o jedzeniu? Zaczęłyśmy rewolucję kuchenną odrzucając 3K, w tym kuchnię, i to było ważne. Pokazałyśmy, że jedzenie nie robi się „samo”. Teraz trzeba się zastanowić, co dalej. Gdy opuszczony przez kobiety teren kuchni staje się domeną i łupem biznesu, zaczyna się kupczenie naszym zdrowiem, sprzedawanie nam byle czego w ładnym opakowaniu i za duże pieniądze. Nie można go zostawiać technokratom i biznesowi. Potrzebna jest humanistyczna, również feministyczna refleksja nad tym, co jeść.

Cdn.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www