zadra-na-www

MATRONATY

Mordercza ustawa
Sławomira Walczewska   
20 maja 2013

Hasło „prawny zakaz aborcji” już mało kogo elektryzuje. Po dwudziestu latach użerania się o to, żeby ten relikt totalitaryzmu Hitlera, Stalina i Ceausescu nie był w demokratycznej, europejskiej Polsce uważany za oczywistość, nawet feministki są zmęczone. Dla nazistowskich i komunistycznych dyktatorów zakaz aborcji był sposobem na zmuszanie kobiet do rodzenia, żeby było kim sobie porządzić.

We współczesnej Polsce zakaz aborcji jest papierkiem lakmusowym stanu demokracji. Wprowadzony został autorytarnie, decyzją kilkuset posłów i posłanek, wbrew żądaniom Ruchu na Rzecz Referendum, który chciał, żeby zadecydowało całe społeczeństwo. Jesienią 1992 roku, tuż przed fatalną w skutkach decyzją sejmu, Ruch zebrał ponad milion podpisów o ogólnopolskie referendum, co zostało przez sejm zlekceważone. Niedemokratycznie wprowadzona ustawa już przez dwadzieścia lat zaprzecza w Polsce podstawowym prawom człowieka, jakim jest prawo do integralności cielesnej i do decydowania o własnym ciele.

Żyjemy pod jarzmem tej ustawy wszyscy, choć dotyczy w pierwszym rzędzie kobiet w wieku rozrodczym. Przyzwyczailiśmy się do życia w tej poniżającej obłudzie, gdy z jednej strony słyszymy, że żyjemy we własnym, wolnym kraju, a z drugiej – mamy akceptować to, że części osób odmawia się podstawowego ludzkiego prawa do dysponowania własnym ciałem. I tylko czasem z Herbertowskiego stanu „oddychania płytko” wyrywa nas kolejny artykuł o śmierci kobiety lub dziecka, której można byłoby uniknąć, gdyby usunięcie nieakceptowanej ciąży było legalne.

Mnie ze stanu zniechęcenia i frustracji wyrwał ostatnio artykuł o ojcu, który walczy w sądzie o sprawiedliwy wyrok dla zabójcy swojej córki. Sprawa była w Krakowie głośna. W 2006 roku zaginęła Marta Bryła, przez parę dni szukali jej wszyscy znajomi. Wkrótce okazało się, że została zamordowana. Mordercą był jej chłopak, student chemii UJ, a powodem morderstwa – niechciana ciąża. Dziewczyna była niepełnoletnia, podobnie jak jej morderca pochodziła z tzw. dobrego domu. Najwyraźniej jednak dzieci z krakowskich dobrych domów nie zawsze wiedzą, że współżycie seksualne nie musi się wiązać z prokreacją i że istnieje antykoncepcja. Nie jest jasne, czy dziewczyna chciała mieć dziecko. Rodzina utrzymuje, że tak i że zginęła, bo nie chciała nielegalnie przerwać ciąży. Możliwe jest jednak też, że szesnastolatka nie miała żadnych planów macierzyńskich, tym bardziej, że ciąża w przypadku licealistek zdarza się w „porządnych” liceach rzadko i zazwyczaj stygmatyzuje. Poza tym artykuły prasowe podają, że morderca zdecydował się na swój czyn po tym, jak dowiedział się, że jego dziewczyna jest w ciąży. Miał inne plany małżeńskie, związane z inną dziewczyną. Być może w obecnej sytuacji prawnej, gdy dostęp do aborcji jest utrudniony i nielegalny, morderstwo wydawało mu się najbardziej skutecznym sposobem wywikłania się z sytuacji.

Ustawowy zakaz aborcji oczywiście nie usprawiedliwia mordercy, którego okrucieństwo i perfidia w zaplanowaniu i przeprowadzeniu zabójstwa mogłyby być scenariuszem horroru o potężnej sile rażenia. Decyzja o zamordowaniu sporo mówi o tym, jak socjalizowani są mężczyźni, skoro zadźganie nożem młodej kobiety uważają za prostsze rozwiązanie trudnej dla siebie sytuacji, niż podjęcie jej konsekwencji. Niemniej jednak kontekstem tej decyzji jest prawny zakaz aborcji. Jeśli byłaby ona dostępna, nie demonizowana, lecz traktowana jako zawór bezpieczeństwa, gdy inne sposoby zawiodły, być może ta para wynegocjowałaby jakieś rozwiązanie i dziewczyna zostałaby przy życiu. Może byłaby „panną z dzieckiem”, ale i kobietą, która dowiedziała się czegoś o sobie, o swoim partnerze i o seksie bez zabezpieczenia. Jej ojciec domaga się dla sprawcy dożywocia za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, wyrok 25-letniego więzienia uważa za niesprawiedliwy.

Ile jeszcze dzieci musi zostać zabitych zaraz po urodzeniu, ile kobiet w ciąży musi zginąć, żebyśmy w „naszym” i „demokratycznym” kraju miały i mieli taki system prawny, który chroni obywateli i obywatelki, a nie przyczynia się do kolejnych tragedii?

 

Komentarze  

 
#2 Klerborn 2013-05-22 02:07
Propaganda rozwiązłości w Polsce? Chyba że masz na mysli reklamowki burdeli wtykane za wycieraczki samochodów. Kto kiedykolwiek mówił albo pisał, że dziecko to pasożyt? Ta "rozwiązłość" to jakas twoja obsesja. Zdanie "chłopak miał prawo do seksu z dziewczyną, ale nie chciał przyjąć obowiązku jaki się z tym wiąże, więc postanowił załatwić sprawę tak, jak mu było wygodnie" świadczy o cynizmie i pogardzie wobec tej zamordowanej dziewczyny. Wy, przeciwnicy prawa do wyboru, tacy własnie jesteście, kobiety to dla was pojemniki na ciąże, a antykoncepcja i edukacja seksualna to "rozwiązłość", hedonizm i aborcyjna propaganda. Jak bardzo trzeba nienawidzić kobiet, żeby tak mysleć.
Cytować
 
 
#1 Me 2013-05-21 15:24
Nie mogę, co za brednie!
To raczej nachalna propaganda rozwiązłości, seksu przedmałżeńskie go i hedonizmu była problemem. Również nieustanne powtarzanie, że dziecko to intruz, pasożyt. Wpajanie młodzieży, że mają prawa (np. do współżycia seksualnego, rozwiązłości), ale nie mówienie o obowiązkach. Ten chłopak miał prawo do seksu z dziewczyną, ale nie chciał przyjąć obowiązku jaki się z tym wiąże, więc postanowił załatwić sprawę tak, jak mu było wygodnie.
Wszyscy, którzy sieją aborcyjną propagandę są za takie zbrodnie również odpowiedzialni! !!
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www