zadra-na-www

MATRONATY

Nasze ciała
Sławomira Walczewska   
16 maja 2013

„Nasze ciała, nasze życie” to największa encyklopedia zdrowia dla kobiet. Największa, ale też najciekawsza, bo pisana przez kobiety dla kobiet. Rozdziały w tej książce – a właściwie księdze, bo to bardzo obszerna publikacja – powstały na podstawie autentycznych historii, opisanych i nadesłanych przez same zainteresowane. Na pomysł stworzenia przez kobiety dla samych siebie takiego szczegółowego przewodnika po własnym ciele, jego funkcjach i dysfunkcjach, wpadła w latach 70. grupa kobiet z Bostonu. Od tego czasu książka miała w Stanach dziewięć wydań, aktualizowanych w oparciu o listy czytelniczek. Poszczególne rozdziały miały także osobne wydania, w wersji bardziej rozszerzonej niż książkowa. Takimi specjalnie potraktowanym rozdziałami były te, które związane są z różnicą wiekową, bo osobno wydano, na bazie pierwotnej wersji książki „Our Bodies, Ourselves” książkę o zdrowiu kobiet w okresie dojrzewania, z akcentem na edukację seksualną i zdrowie reprodukcyjne. Osobno wydano też książkę o zdrowiu kobiet w okresie przekwitania, dotyczącą starzenia się w zdrowiu.

Pomysł książki o zdrowiu kobiet, pisanej przez kobiety i dla kobiet, okazał się w Stanach Zjednoczonych strzałem w dziesiątkę. Książka była i jest znana i bardzo popularna. Doczekała się też wersji dla niewidomych oraz wersji w innych językach narodowych, w tym polskiej. W wersji polskiej książkę wydała w 2005 roku NEWW - Sieć Kobiet Wschód-Zachód z Gdańska i jest ona nadal w NEWW dostępna.

Warto byłoby może przeczytać „Nasze ciała…” na nowo i napisać jej nową wersję, dostosowaną lepiej do tych pytań, dotyczących ciała i zdrowia, które nas współcześnie nurtują. Są to na przykład pytania związane z odżywianiem. Pytanie, co jeść, żeby czuć się dobrze, staje się powszechnym problemem. Minęły czasy, gdy na wspólnym obiedzie, podanym dla kilkunastu osób, wszyscy jedzą te same dania po kolei. Każdy i każda teraz wybrzydza, ma indywidualna dietę, stroi fochy lub czegoś jej/mu jeść nie wolno. Bardzo wiele osób stosuje indywidualne diety, przez siebie ustalone, zaplanowane przez dietetyków lub zaordynowane przez lekarza z powodu zdrowia lub/i dobrego samopoczucia czy z powodów etycznych. Dodatkowo na naszych oczach zmieniają się formy dostępności jedzenia. Kiedyś jadło się w domu, teraz je się w mieście. Kiedyś konserwowało się żywność we własnym zakresie, teraz słoiki i puszki kupuje się w sklepie. Z drugiej strony wzrasta świadomość, że przemysł spożywczy przejął wiele funkcji gospodyń domowych, ale też wprowadził swoje normy i standardy, które mają wpływ na nasze zdrowie. Te ogromne zmiany związane z tym co, jak, gdzie i kiedy jemy, które dokonują się w ostatnich latach, mają też wpływ na rosnącą liczbę kobiet z zaburzeniami odżywiania się, z rosnącą liczbą anorektyczek i bulimiczek.

Innym tematem, któremu współcześnie przydałoby się poświęcić więcej uwagi, niż w pierwszym polskim wydaniu „Naszych ciał…”, są choroby nowotworowe, w szczególności rak piersi, ponieważ w międzyczasie choroba ta osiągnęła rozmiary epidemii, a w Polsce ciągle poświęca się za mało uwagi prewencji, wczesnemu leczeniu i wsparciu dla kobiet, które ta choroba dotknęła. Ostatnio publicysta pewnego prawicowego pisma posunął się do tego, że medialne informacje o mastektomii Angeliny Jolie nazwał tabloidyzacją mediów. Według prawicowego publicysty, zamiast zajmować się rocznicą śmierci Grzegorza Przemyka i schwytaniem amerykańskiego szpiega w Rosji czy też rosyjskiego w Ameryce, media zajmują się czymś tak banalnym, jak dodawanie kobietom siły i odwagi do walki z chorobą. Powinny się zajmować oczywiście tym, co interesuje chłopaków, a nie tematem dla nich tak obojętnym, jak epidemia raka piersi u kobiet.

W nowym, polskim wydaniu „Naszych ciał…” warto byłoby może jeszcze zająć się lekami, które kobiety stosują. Ostatnie lata przyniosły i w tym zakresie sporo zmian. Leki stosowane przez lata są wypierane przez nowe, często droższe. Tanie mieszanki ziołowe i leczenie nimi jest na prostej drodze do zejścia do podziemi, zwłaszcza wobec współczesnej polityki w stosunku do upraw ziół oraz warunków dopuszczania do sprzedaży, która preferuje produkty koncernów farmaceutycznych.

Jak pokazała na swoim plakacie we wczesnych latach 90. Barbara Kruger, „nasze ciało jest polem walki”. I to się nie zmieniło.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www