zadra-na-www

MATRONATY

Więcej Zośki
Sławomira Walczewska   
30 kwietnia 2013

Umysły zniewolone homofobią gotują się na myśl, że osoby znane, cenione i zasłużone dla dobra publicznego mogą mieć nie taką orientację seksualną, jak trzeba. Gdy takie osoby nie uganiają się za płcią przeciwną, nie wodzą za nią cielęcym wzrokiem, nie zatrudniają u siebie w biurze z myślą, że coś z tego powinno być, ani nie wykręcają się od płacenia alimentów – coś z nimi może być nie tak. I odwrotnie, gdy znany polityk na międzynarodowym spotkaniu poklepie po pupie tłumaczkę, tylko trochę to dziwi lub oburza, zazwyczaj zdecydowanie za mało. Gdy inny znany polityk wypowiada się publicznie z uznaniem o kształcie biustu swojej koleżanki partyjnej, to też mieści się, niestety, w normie. Heteroseksualne ekscesy, również te napastliwe, osobom publicznym często uchodzą na sucho, podczas gdy niemolestująca nikogo para homoseksualna razi, gorszy i przestrasza.

Ostatnio gorące dyskusje wzbudziła sprawa pary AK-owców. Czy Rudy i Zośka byli gejami, czy nie? Czy samo zadanie tego pytania nie jest obrazą ich pamięci? Kiedy bohaterowie narodowi nie są heteroseksualni, lecz mają partnera lub partnerkę tej samej płci, właścicieli umysłów zniewolonych zaczyna boleć głowa. W tej głowie się nie mieści, że orientacja seksualna bohatera nie musi rzutować na jego czy jej bohaterskie czyny.

W dawnych czasach, gdy ludzie mieli bardziej otwarty i akceptujący stosunek do różnych zachowań i wyborów seksualnych, orientacja seksualna bohaterów nie była przemilczana. Pierwszą rzeźbą postaci historycznych, nie bóstw, jaka stanęła w starożytnych Atenach na rynku, był pomnik tyranobójców, Harmodiosa i Aristogejtona. Wsławili się zamordowaniem tyrana Aten, Hipparcha, co przypłacili życiem. Dla Ateńczyków stali się symbolem walki o demokrację przeciw tyranii i nie przeszkadzało im, że tyranobójcy byli homoseksualną parą.

Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby doliczyć Rudego i Zośkę do szlachetnego grona tyranobójców. Jeśli nie ma przekonujących dowodów, a przede wszystkim deklaracji samych zainteresowanych na temat ich związku, nie przesądzałabym, czy byli parą. Tych dzielnych chłopców mogła łączyć miłość – lub nie. Skoro nie został żaden jednoznacznie czytelny ślad, można jedynie snuć domysły. Jednak nie widziałabym nic zdrożnego w tym, gdyby faktycznie Rudy i Zośka byli parą gejów i nie rozumiem zamieszania, jakie powstało po publikacji Elżbiety Janickiej.

Natomiast z niedowierzaniem przeczytałam wypowiedź pani Katarzyny Nowakowskiej, uczestniczki Powstania Warszawskiego, cytowaną w tekście Piotra Kobalczyka („Rzeczpospolita”, 20-21.04.2013) : „Zaświadczam, że byli to normalni, zdrowi, młodzi chłopcy z żelaznymi zasadami. I wielcy patrioci”. Czyli – nie mogli być homoseksualni? Para kochających się mężczyzn nie może być ani normalna, ani zdrowa? Mieć żelaznych zasad też nie może, ani być patriotami? Dlaczego? Gdyby Zośka i Rudy faktycznie byli parą i znalazłoby się ich własne wyznanie na ten temat, ich walka o wolną Polskę byłaby mniej warta?

Skoro tak, to wyobraźmy sobie, że ci wszyscy niechciani i nieakceptowani geje zabierają się stąd, a wraz z nimi wyjeżdża z Polski cała reszta nie dość polskiego i nie dość patriotycznego towarzystwa: lesbijki, feministki, Żydzi i Żydówki, Ukraińcy, Niemcy, Cyganie, Ślązacy, a z nimi zabieraja się cykliści, lewacy i ekoterroryści. Pozostaje tylko pytanie, kto by został w tej tak brutalnie wyczyszczonej i wyszorowanej Polsce? I czy z tą grupką agresywnych, przestraszonych i napastliwych ludzi jednowymiarowych ktoś w ogóle byłby się w stanie porozumieć?

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www