zadra-na-www

MATRONATY

Beton w Katyniu
Sławomira Walczewska   
10 kwietnia 2013

Działała na rzecz prawa kobiet do decyzji o usunięciu ciąży. Współtworzyła równościowe prawodawstwo i kazała się nazywać ministrą. Była nadzieją dyskryminowanych, głosem wykluczonych, reprezentantką działaczy i działaczek równościowych. Po co 10 kwietnia 2010 roku wsiadła do prezydenckiego samolotu?

Na tle większości pasażerów i pasażerek samolotu z delegacją, która pod przewodnictwem prezydenta Lecha Kaczyńskiego miała uczestniczyć w obchodach 70. rocznicy zamordowania przez NKWD ponad 20 tysięcy polskich oficerów-jeńców wojennych, Izabela Jaruga-Nowacka była obcym elementem. Jako „aborcjonistka” i „feministyczny beton” odstawała od katolicko-narodowej większości, a przynajmniej tak mogła być przez tę większość widziana. Dopiero po jej śmierci wyszło na jaw, że Jaruga-Nowacka była katoliczką, swoje córki wysyłała na lekcje religii i miała katolicki pogrzeb. W jej przypadku katolicyzm nie kłócił się jednak z dążeniem do zbudowania takiego kompromisu w państwie, żeby miejsce w nim było i dla wierzących, i dla indyferentnych religijnie, a chrześcijańska miłość bliźnich nie kłóciła się z działaniem na rzecz dyskryminowanych.

Gdyby nie zginęła w katastrofie pod Smoleńskiem, Jaruga-Nowacka parę miesięcy później skończyłaby sześćdziesiąt lat. Ta konsekwentna, odważna, energiczna i skuteczna polityczka mogła jeszcze wiele zdziałać w polskiej polityce. Była posłanką na Sejm przez cztery kadencje, pełniła znaczące funkcje w państwie, z funkcją zastępczyni szefa rządu włącznie. Została nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla, wymieniano ją wśród kandydatów i kandydatek na urząd prezydencki. Wszystko przekreślił fatalny wypadek.

W kwietniu 2010 roku Izabela Jaruga-Nowacka wzięła udział w pielgrzymce żałobników, którzy umieli uczcić pamięć ofiar stalinowskiego ludobójstwa. Dołączyła do grona reprezentantów i reprezentantek państwa polskiego, którzy mieli w Katyniu wziąć udział w procesie przepracowywania zbiorowej traumy i nieodbytej żałoby. Przez dziesiątki lat zbrodniarzy i ofiary ludobójstwa w Katyniu otaczał komunistyczny nakaz milczenia, który spowodował dodatkową traumę i był źródłem dodatkowych cierpień dla wszystkich, których znajomi lub krewni wtedy zginęli. Ta przez lata otwarta rana miała się zacząć powoli zabliźniać, a wszyscy dotknięci przez grozę wydarzeń katyńskich mieli zacząć odzyskiwać integralność i godność.

Izabela Jaruga-Nowacka musiała doskonale czuć i rozumieć, czym był Katyń dla polskiej tożsamości. Zapewne uważała jednocześnie, że nie jest to sprawa jedynie narodowców. W Katyniu zamordowano nie tylko Polaków-katolików, lecz polskich obywateli różnych innych narodowości, wyznań, stanu cywilnego, orientacji itp. Polski nie można było zostawić samym tylko narodowcom, dlatego „feministyczny beton” był tam, gdzie rozgrywały się sprawy ważne dla państwa polskiego i polskiej tożsamości.

Za swoje zaangażowanie w sprawę budowy Polski wolnej od dyskryminacji i wykluczania Izabela Jaruga-Nowacka zapłaciła najwyższą cenę, zginęła wraz z całą prezydencką delegacją żałobników w wypadku samolotu w Smoleńsku.

Pewnie nie byłaby zachwycona tym, co nastąpiło później: niekończącą się żałobą i kurczowym trzymaniem się krzyża, ale też z pewnością nie podobałyby się jej drwiny i wyśmiewanie. Ani jedno, ani drugie nie pasowałoby do jej stylu obecności w życiu publicznym: bez obsesji i bez zacietrzewienia, z szacunkiem również w stosunku do przeciwników politycznych. Taka właśnie Izabela Jaruga-Nowacka, ministra z klasą, pozostanie w pamięci.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www