zadra-na-www

MATRONATY

Skandale dwa
Sławomira Walczewska   
26 marca 2013

Skandal zrobił się wielki, bo pewna pani nazwała pewnego pana słowem krótkim, dosadnym i na ce ha się zaczynającym. Sytuacji takich pewnie jest więcej, ale w tym wypadku panią była dyrektorka teatru, a panem – obecny papież. W krótkim, żołnierskim, koszarowym stylu pani od kultury podsumowała nie całkiem jasny stosunek obecnego papieża do lewicujących księży i do prawicowej władzy wojskowej, która rządziła kiedyś w Argentynie. Mimo że wypowiedziała się na forum raczej prywatnym, niż publicznym, bo na swoim profilu na Facebooku, sprawa i tak od razu stała się głośna, a teraz ciągnie się niemożebnie i przybiera kolejne, dramatyczne odsłony. Ewa Wójciak, bo o niej mowa, nie popisała się wprawdzie wyrafinowaniem językowym w swojej fejsbukowej notce, ale żeby za to aż wyrzucać z pracy? I żeby cała Polska pisała listy protestacyjne za albo przeciw?

Tymczasem inny skandal z koszarami w tle spokojnie i, moim zdaniem, całkowicie niezasłużenie, dogasa i cichnie. Chodzi o feudalny styl arcybiskupa Głodzia, generała dywizji i do niedawna kapelana Wojska Polskiego. Z tak zamkniętego środowiska, jak najbliższe otoczenie arcybiskupa, rzadko coś dociera do szerszej publiczności. Jeśli tym razem współpracownicy arcybiskupa zdecydowali się mówić, to znaczy, że musiało być bardzo źle. Pomiatanie swoimi podwładnymi, nieliczenie się z ich czasem, prywatnością ani godnością, traktowanie ich jak niewolników to to, co przekazują ci podwładni i współpracownicy. Oczywiście natychmiast znaleźli się usłużni obrońcy status quo, inni współpracownicy arcybiskupa, którzy nazywają przecieki z nocnych hulanek zniesławianiem go.

Nie wiemy dokładnie, jak w Argentynie za junty było i pewnie nie dowiemy się szybko, albo nigdy. Dawni oskarżyciele kardynała Jorge Bergoglio wycofują swoje oskarżenia po wyborze go na papieża i nie jest jasne, czy robią to z przekonaniem, czy dla dobra sprawy, ani czy z własnej woli, czy też zostali do tego skutecznie zachęceni.

Na razie to nie jest jasne, natomiast dość jasne jest, a może stać się jeszcze jaśniejsze, co innego. Jeśli ofiary pańszczyźnianego stosunku do podwładnych nie zostaną zakrzyczane, jeśli nie poddadzą się i jeśli poczują, że ich odwaga ma duże znaczenie dla innych, mamy szanse dowiedzieć się więcej o tym, jakim człowiekiem jest arcybiskup Głódź i jak kształtuje on relacje między ludźmi w swoim otoczeniu.

Jeśli oskarżenia potwierdzą się, należałoby zaproponować Ewie Wójciak, żeby, skoro już koniecznie musi czasem szpetnie zakląć, skierowała swój temperament tam, gdzie ma to większy sens i faktycznie może coś poruszyć. Od duchownego, szefa i biskupa w jednej osobie oczekiwać by można, że będzie podnosił standardy w relacjach międzyludzkich. Tymczasem skoro arcybiskup pomiata swoimi współpracownikami, czego można się spodziewać po innych przełożonych? Arcybiskup Głódź zdecydowanie zasłużył na krótkie, żołnierskie słowo od Ewy Wójciak.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www