zadra-na-www

MATRONATY

Wydarzenia i wydarzonka
Paulina Szkudlarek   
21 maja 2014

Minione dni obfitowały w dyskusje zahaczające w taki czy inny sposób o kwestie feminizmu, równości i różnorodności. Pierwsza była skandaliczna reklama producenta zup, który podobną seksistowską aferą zasłynął już półtora roku temu. (Wtedy – „Bo zupa była prawdziwa”, teraz – „Jeszcze nie miałam tego w ustach”). Kampania kazała po raz kolejny postawić pytanie o treści wulgarne i przemocowe, zawierane w przekazach zdecydowanie „się kojarzących”, a uchodzących autorom bezkarnie – bo podobne pomysły wciąż wracają, by straszyć nas z billboardów.

Kolejnym tematem, który rozgrzał media, była nagonka na drag queen Conchitę Wurst. Podsycanie narodowych kompleksów, czyli przekonanie, że przez genderowy spisek zepsutej Europy „nasi” znów przegrali (tym razem konkurs piosenki nieambitnej), nie było niestety dostatecznie zrównoważone przez spokojne i kompetentne interpretacje występu. Te ostatnie przekonywały raczej przekonanych, niż fanów słowiańskich dojarek. Rozmaite formy autoekspresji i widoczności osób niehetereseksualnych i nieheteronormatywnych były rozważane przy okazji odbudowania warszawskiej Tęczy, performatywnej obecność Anki Zet na VI Kongresie Kobiet czy krakowskiego Marszu Równości. Spór o konserwatywny aspekt macierzyństwa z kolei zaczął się od wywiadu z Agnieszką Graff w „Wysokich Obcasach”. A 17 maja w Warszawie odbył się drugi w stolicy (a trzeci w Polsce) kontrowersyjny dla wielu Marsz Szmat, manifestacja przeciwko przemocy seksualnej wobec kobiet.

Gay-Paris_2463673bByć może w miesiącu mniej obfitującym w podobnego rodzaju zdarzenia medialne kulminacyjnym punktem feministycznych dyskusji byłby fakt, że w czasopiśmie Viva Kazimiera Szczuka, kandydatka w wyborach do Parlamentu Europejskiego, „pokazała narzeczonego”. „Sensacja” ta została przeoczona lub zignorowana.

Wszystkie wymienione sprawy są dla mnie interesujące, ale kiedy zastanowiłam się, o której z nich chciałabym wypowiedzieć się szerzej, uznałam, że o żadnej. Za to kilka dni temu miałam przyjemność uczestniczyć w arcyciekawym spotkaniu, z którego wnioski, nauki i pożytki mogą posłużyć za klamrę dla mojego sprawozdania z aktualnych godnych feministycznej uwagi wydarzeń.

Podczas krakowskiego festiwalu Queerowy Maj gościem fundacji Kultura dla Tolerancji był Bruno Brive, działacz francuskiej organizacji Les Flamands Roses i współanimator centrum LGBTQIF J'En Suis, J'Y Reste w Lille. Z gronem chętnych i zainteresowanych osób rozmawiał o strategiach inkluzywności, jakie praktykuje w celu szerokiego otwarcia się na wszystkie grupy zagrożone dyskryminacją lub dyskryminowane przez – jak czytam w opisie Les Flamands – seksizm i heterokrację. Nie bez powodu użyłam słowa „wszystkie”. Sama nazwa centrum sugeruje otwartość i gościnność, jednak podstawowy problem to nieograniczenie się do deklaracji, a rzeczywiste włączanie, współpraca i pomoc. Kwestia zasadza się nie tylko na poszerzaniu akronimu: „LGBTQIF” mnie wydaje się i tak wystarczająco długi. Podobnie sedno nie sprowadza się do pomysłowości we wskazywaniu środowisk czy jednostek dotąd niewkluczonych. Trudniejsze, ważniejsze i ciekawsze jest zadawanie sobie pytań kluczowych dla aktywizmu per se. Co zrobić, by ktoś, kto po raz pierwszy przychodzi do NAS – na zapowiadane w mediach spotkanie, w konkretne miejsce, do grupy, w której są sami znający się już ludzie – nie odwrócił się na pięcie, nie wycofał się, ulegając pierwszemu wrażeniu nieprzystawalności, zbędności? Nie mam na myśli uwewnętrznionych fobii czy uprzedzeń, tylko nieśmiałość – i zapewniam, że problem nie jest abstrakcyjny. W którym momencie rozpocząć i jak prowadzić dyskusję, na którą część uczestniczek i uczestników się spóźnia? Co robić, by podczas bardziej rozrywkowych wydarzeń nie utonąć w alkoholu (a jednocześnie nie wprowadzać prohibicji)? I jak zapobiec uwidocznieniu się różnic w grubości portfela?

Do tej pory raczej nie zauważyłam, by – poza ostatnim z wymienionych – podobne dylematy szczególnie nurtowały rodzimy sektor NGO. Gwoli uczciwości podkreślę jednak, że rzeczywiście szeroko dyskutowane i wdrażane są zasady niehierarchicznego i niedyskryminującego toczenia dyskusji.

Bruno Brive podzielił się licznymi, wypracowanymi na przestrzeni lat sztuczkami, ja jednak nie przygotowuję żadnego wademekum, a chcę odnieść się do odświeżonej przez Les Flamands Roses koncepcji „la non-mixité”, „non-mixity”. W przeszłości odnosiła się ona chyba wyłącznie do kobiecego separatyzmu, który nie cieszy się współcześnie dobrą opinią, figuruje na liście „błędów i wypaczeń” feminizmu drugiej fali (w takiej roli występuje w „Podmiotach nomadycznych” Rosi Braidotti, jednak polski przekład tej pracy określenie „non-mixity” tłumaczy jedynie opisowo, nie znajdując dla niego zgrabnego odpowiednika). W myśl idei i postępowania w J’En Suis, J’Y Reste zasadne i cenne jest strategiczne zreinterpretowanie „non-mixity”, czyli tworzenie podgrup osób koncentrujących się na własnym „interesie”, na formach opresji postrzeganych jako typowe dla danej identyfikacji. Inaczej mówiąc: zauważenie, że dyskryminacja gejów pochodzących z Maghrebu różni się od problemów transmężczyzn będących gejami, i wyodrębnienie na tej podstawie dwóch grup wsparcia, nie przyczynia się do separatystycznego zasklepiania się we wzajemnej nieufności, a odwrotnie, daje siły i pomysły do skierowanych na zewnątrz działań podejmowanych koalicyjnie.

Nie komentuję więc ani fobicznej fali krytyki zwycięstwa Conchity Wurst na Eurowizji, ani wątpliwej strategii marketingowej firmy Profi, ani żadnego innego wydarzenia, o którym wspomniałam w pierwszej części tego tekstu. Wciąż zastanawiam się nad wspólnym mianownikiem dla nich wszystkich. Czy to przekleństwo feministki żyjącej w ciekawych czasach? Dobrodziejstwo różnorodności powodującej, że na każdy ten temat wypowiedziało się mądrze, kompetentnie i błyskotliwie wiele osób z otwartymi umysłami?

 

Komentarze  

 
#1 Ania,L 2014-05-23 19:51
Ad. „Jeszcze nie miałam tego w ustach”.
Zabawa w zamienianie.
Jeżeli takie plakat i hasło, było by ilustrowane męskimi ustami, albo dziecięcymi. To było by halo.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www