zadra-na-www

MATRONATY

Postępowe obśmiewanie
Paulina Szkudlarek   
24 kwietnia 2014

Nieustającym problemem dyskursów feministycznych jest pytanie, jak mówić coś nowego, jak wejść w – posłużę się tytułem wydanej przed dekadą książki Ingi Iwasiów – gender dla przynajmniej średnio zaawansowanych. Przecież uporczywy backlash cofa nas ku powtarzaniu oczywistości, rzeczy które powinny być znane od dawna. Można na to narzekać i przypominać: to postulowałyśmy już w latach 90., a o tym mowa była już w takiej a takiej książce, ta inicjatywa ustawodawcza pamięta jeszcze rządy koalicji takiej a siakiej. Wciąż będą się trafiać osoby kwestionujące i niedoinformowane, reprezentujące postawy mizoginiczne, patriarchalne i konserwatywne.

rozwodMimo dominacji, a przynajmniej hałaśliwości tych postaw, nie brak enklaw, gdzie myśli się i żyje inaczej, bardziej „postępowo”. Akt opuszczenia takich enklaw nie dokonuje się poprzez mrówczą, wieloletnią pracę feministek ani nie poprzez antyhomofobiczny aktywizm. Skądinąd jedne i drugie działania zostały „docenione” przez konserwatystów nagle przerażonych tzw. ideologią gender. Wielkim aktem było w zeszłym roku ogłoszenie beletrystycznego manifestu, powieści „ości” Ignacego Karpowicza. Skoro to publikacja szacownego i konserwatywnego Wydawnictwa Literackiego, przytoczę słowa recenzenta z „Polityki” jako przykład na to, jak szacowne tygodniki opinii odebrały tę powieść: „Karpowicz daje czytelnikowi do zrozumienia, że obowiązujący dotychczas klasyczny model związku – uświęcona sakramentem małżeństwa heteroseksualna para, najlepiej wielodzietna – okazuje się w dzisiejszych czasach daleko niewystarczający. Bohaterowie Karpowicza postulują różnorodność miłosnych układów – od samowystarczalności, przez posiadanie różnych partnerów płci obojga, aż po poliamorię. […] Jest w tym pewna farsowość, ale też zaskakująca normalność i czułość. Karpowicz nie poprzestaje na próbie analizowania związków uczuciowych dzisiejszych 30- czy 40-latków. Idzie dalej, opisując kulawą rzeczywistość społeczną współczesnej Polski. Z jednej strony społeczeństwo staje się coraz bardziej zatomizowane i wyemancypowane, z drugiej zżera je hipokryzja i nienawiść do wszystkiego, co odmienne”. Na innych łamach prof. Przemysław Czapliński, znawca polskiej literatury współczesnej, wychwala „ości” właśnie za obraz społecznej alternatywy. Według niego książka „poszerza horyzont pisania o społeczeństwie”, a mówiąc „o rosnącej giętkości szkieletu społecznego” daje szansę na zaistnienie społeczeństwa niemożliwego, „które wymyśla siebie inaczej” poprzez „rodzinę w ruchu – […] dynamiczną konstelację, która przyłącza nowych członków”. 

Karpowicz jest felietonistą wspomnianej „Polityki”, a także „Krytyki Politycznej” („ości” mają konwencję powieści z kluczem: nie jest sekretem, że autor fabularnie przetworzył życiorysy kilku osób związanych z „Krytyką Polityczną”). Ostatnio ogłosił tekst „Zniszcz sobie związek. Instrukcja obsługi”, w którym ostrzem satyry zaatakował poradnik „Nowożeńcy. Instrukcja obsługi”. Nie uznał za stosowne podać nazwiska autorki, dopowiem więc, że autorką jest Caroline Tiger. 

Autor wyśmiewa wszystko, nie oszczędzając nawet ilości rozdziałów. Streszczenie jego wywodu mija się z celem, ponadto rzecz jasna „Nowożeńców” trudno obronić: poradnik rzeczywiście jest idiotyczny. Ale jak mógłby być inny? Komentowanie tego uważam za zatrzymanie się na poziomie licealnej zgrywy.

Prorok alternatywnej rodzinn„ości” zdaje się widzieć nieuchronne powiązania, życiowe pakiety. Tymczasem ludzie pobierają się z różnych powodów, niekoniecznie dlatego, że są konserwatystami zniewolonymi przez konwencje. Zaczynając od samego początku: branie ślubu nie wymaga wyprawiania wesela. A co z osobami preferującymi zachowania konwencjonalne? Ślub zmienia stan cywilny, nie zmienia jednak umiejętności kuchennych, nie daje kompetencji w zarządzaniu finansami, nie zwiększa towarzyskiego wyczucia. Przy wpisaniu frazy „ilu gości” Google dopowiada resztę frazy: zaprosić na ślub, na wesele. Podobnie jest z innymi pytaniami, ze stawiania których Karpowicz kpi (jak radzić sobie z teściami, jak obchodzić rocznice, jak flirtować z własnym mężem itp.). Ludzie szukają takich informacji, czy się to nam podoba, czy nie.

Poradnik Caroline Tiger skierowany jest do par, jednak socjologia czytelnictwa podpowiada nam, że odbiorczyniami są głównie kobiety – które w naszych czasach mają szansę brać współodpowiedzialność za swoje związki, a więc potrzebują porad. Karpowicz streszczając kolejne rozdziały niemal nie zauważył fragmentów o tym, jak się w sposób cywilizowany spierać i kłócić, jak szukać pomocy terapeutycznej w poradnictwie dla małżeństw. Podsumował sprawę stwierdzeniem, że prezentowane wskazówki to skuteczna droga do zniszczenia związku. Tymczasem kulturalne i konstruktywne prowadzenie sporów to niezwykle trudna sztuka, a typowo polska (?) niechęć do wywlekania domowych brudów czy do przynajmniej wzięcia pod uwagę konsultacji terapeutycznej, przyczynia się do wielu nieszczęść, także gorszych od rozpadu małżeństwa.

Ze względu na oczekiwaną grupę odbiorczą – raczej żon in spe, niż takichż mężów – warto mieć świadomość, że bez feminizmu mogłybyśmy czytać tylko poradniki skrzętnej gospodyni i inne „Pamiątki po dobrej matce”. Jeżeli zaś chodzi o „zniszczenie sobie związku”, Karpowicz nie bierze pod uwagę, że wprowadzenie do prawodawstwa cywilnego rozwodów ułatwiło kobietom życie. Mężczyznom zaś pozwoliło legalnie robić to, co wcześniej i tak robili: wchodzić w związki z kobietami, które nie są ich pierwszymi i jedynymi żonami. Kobiety musiały nie tylko walczyć o przynajmniej porównywalny stopień wolności i autonomii zarówno w małżeństwie, jak i poza nim – musiały się też nauczyć, jak z tej przestrzeni korzystać.

Kilka miesięcy temu Karpowicz z nutą wyższości polemizował z twórczyniami niewyrafinowanej literatury dla kobiet. Jako ceniony pisarz-artysta ograniczył się z wysokości parnasu do dyskredytacji pogardzanej przez siebie produkcji literackiej, nie pytał o realia społeczne, o sytuacje, w jakich książki Kalicińskiej i jej koleżanek po piórze są potrzebne. Pewnie zdziwiłby się, że feministka może go postrzegać jako niewrażliwego na sytuację kobiet.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www