zadra-na-www

MATRONATY

Moja bohaterka roku
Paulina Szkudlarek   
10 stycznia 2014

W chwili, gdy Państwo to czytają, pewnie właśnie bierze udział w kolejnej debacie pod hasłem „gender – antygender”. Od miesięcy niestrudzenie, ze spokojem i talentem dydaktycznym przekonuje, polemizuje, konfrontuje się z zacietrzewieniem tych, którzy uważają, że rozumienie mechanizmów różnicujących funkcjonowanie kobiet i mężczyzn w społeczeństwie oraz zwalczanie dyskryminacji na tle płciowym doprowadzi Polskę do ruiny. Do takiej, w jakiej – jak wiadomo – pogrążone są kraje tzw. starej Unii.

ingaiwasiowA może właśnie odbywa spotkanie autorskie? A może dowiaduje się, że jej najnowsza publikacja po raz kolejny znalazła się na liście książek roku? Nadszedł czas podsumowań. Kobietą roku 2013 jest dla mnie Inga Iwasiów. Tak, to będzie laurka.

Trudno mi sobie wyobrazić, by którakolwiek z osób odwiedzających stronę „Zadry” nie znała szczecińskiej literaturoznawczyni, pisarki i publicystki. Feministki-genderystki: przypuszczalnie w dużej mierze autorstwo zbioru wykładów „Gender dla średniozaawansowanych” zaważyło na tym, że dziś Iwasiów poświęca swój czas, energię i autorytet na kontakt z mediami zadającymi elementarne pytania (np. rozmowa „Sukienka dla feministki” w „Gazecie Wyborczej” z początku listopada 2013) czy na dyskusje, których inni uczestnicy są na argumentację impregnowani (np. konferencja środowisk katolickich „Rodzina we współczesnej Europie” we wrześniu 2013).

Cytowana w pracach naukowych jako klasyczka polskiego literaturoznawstwa zorientowanego genderowo, krzewi na rodzimym gruncie akademickim idee znajdujące swój czas i miejsce dopiero lata później (by się o tym przekonać, warto wrócić choćby do „Rewindykacji”), prowadzi też regularnie bloga. W jego bogatej formule mieszczą się treści publicystyczne, w ciekawy sposób zahaczające o sferę osobistą. Refleksje, czasem ewidentnie zrodzone z potrzeby chwili, snute swobodnie („bez przypisów”), są przystępne, lecz zarazem dowodzą – co oczywiste – erudycji i pomysłowości. Trzeba bowiem wiele wiedzieć, by mówiąc mało, mówić wszystko. Elegancka, lecz nieugrzeczniona lapidarność idzie w parze z odwagą poruszania zagadnień kontrowersyjnych, politycznych w anglosaskim, szerokim znaczeniu tego słowa. Owo „polityczne” bywa osobiste: namysł nad zabarwieniem ideowym polskiej Wikipedii, problem deponowania pisarskiego archiwum w Bibliotece Narodowej. Osobiste z kolei nigdy nie jest ekshibicjonistyczne: czy tematem są podróże związane z pracą, czy korzystanie z czytnika książek elektronicznych, Iwasiów uniwersalizuje swój przekaz, podsuwając tropy do refleksji.

„Twarz polskiego genderu” była też wizytówką, siłą sprawczą i ekspertką nadającą rangę Gryfii, Nagrodziej Literackiej dla Autorki. Skandaliczne usunięcie szczecińskiej profesorki z funkcji przewodniczącej jury wzbudziło wiele feministycznej energii i starania obrony wypracowanej m. in. przez Iwasiów wizji tej nagrody. Pamiętajmy jednak, że mowa też o jurorce nagrody Nike, o założycielce i prezesce młodego jeszcze Polskiego Towarzystwa Autobiograficznego.

Wspomniałam o listach książek roku, na które pisarka trafia dzięki pozycji „Umarł mi. Notatnik żałoby”. Ten zapis, w słowach autorki, „braku i rozpaczy”, jest zarazem poruszającym hołdem dla ukochanego ojca, perełką, której wręcz nie wolno sprowadzać do dwóch zdań rekapitulacji. Ryzykuję jednak, by powiedzieć coś innego: zadeklarowana feministka daje w tej książce wyraz podziwowi i miłości do mężczyzny, który dał rodzinie nazwisko i formalnie zajmował pozycję patriarchy. Zajmował ją, bo wynikało to ze społecznej struktury definiującej rolę męża i ojca, i nie zajmował, bo wynikało to z jego osobistych predyspozycji: „Nie był w żadnym sensie patriarchalnym mężczyzną, był wyjątkowo mało autorytarny, bardzo ciepły, rozumiejący”.

Być może to nadużycie, ale wiążę tę wypowiedź z inną – z odpowiedzią na pytanie, co jest dla Iwasiów najbardziej raniące. Pisarka nie mówi o stereotypie feministki („Feministkom często przypisuje się urazy dotyczące mężczyzn, niesłusznie. Wybierałam w swoim życiu mężczyzn przyjaznych, łagodnych, empatycznych. Dziwiłam się, że są inni”.). Mówi o agresji i gotowości do krzywdzenia się nawzajem w sferze życia społecznego. Właśnie: to niemal wzorcowy dowód na fałszywość przypisywania feministkom „nienawiści do mężczyzn”. To rzecz jasna tylko przykład, ale o tyle ważny, że nie jest zapewnieniem, jest za to zakorzeniony w życiowych doświadczeniach.

Konsekwentnie, nie tylko w 2013 roku, Inga Iwasiów wyraża niezgodę na przemoc i dyskryminację „innych”, co ostatnio łączy się z niezgodą na piętnowanie i karanie za przyjęcie tej postawy etycznej i za intelektualną otwartość. Co warte podkreślenia, ponosi świadomie konsekwencje wyboru tego stanowiska. Ponadto nie unika konfrontacji, czyta recenzje swoich publikacji, być może czyta niniejszy tekst – i się w nim nie odnajduje. A niech tam, zasłonię się odrobinę zmodyfikowanym cytatem: „Konwencja (auto)biograficzna skłania odbiorcę do wiary, […] w ramach tej konwencji można najłatwiej zwodzić innych ludzi”.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www