zadra-na-www

MATRONATY

Szanowna Pani! Odpowiedź na polemikę
Magdalena Piekara   
08 czerwca 2014

Szanowna Pani, odpowiadając na Pani polemikę, postanowiłam zastosować formę listu, bo przecież prowadzimy dialog, a po drugie, może właśnie ten sposób pomoże nam się zbliżyć, ustalić stanowiska, łatwiej zrozumieć wzajemne intencje i uprościć wywód. Pisze Pani, że krytyka w obrębie tej samej formacji może zadziałać jak broń obosieczna. Ośmielę się nie zgodzić, czyż lepiej bowiem siedzieć cicho, głaskać się po główkach, piać peany po każdym wystąpieniu „naszych”, popierać się wzajemnie niezależnie od tego, co zostało powiedziane? Czy ikony polskiego feminizmu nie mogą się mylić i gadać głupot? Czy zawsze musimy się z nimi zgadzać? Czy jeden słuszny głos w obrębie środowiska feministycznego jest w ogóle możliwy? I czy jest cenny i potrzebny? Jeśli nie podobają mi się wystąpienia innych feministek, mam siedzieć cicho „dla dobra sprawy”? Czy nie wydaje się Pani, że gdy nie będziemy krytykować się wzajemnie, nawet w ostrej formie, to nikt inny nie zauważy naszych błędów? Czy sądzi Pani, że polemiki między feministkami będą tworzyć jakieś rozłamy? Naprawdę zawsze musimy mówić jednogłośnie? Jeśli mamy mówić jednogłośnie, to mam następne pytanie: kto będzie narzucać ton? Kto będzie ustalać, co mamy grzecznie powtarzać?

polemikaPisze Pani, że oskarżam Graff i Środę o brak empatii i zrozumienia problemów tzw. zwykłych matek, a już w następnym akapicie dostrzega Pani z kolei, że nie wspominam o samotnych matkach. Po pierwsze, mój cały tekst dotyczył właśnie pominięcia przez Środę i Graff problemów tych zwykłych kobiet, które pracują w supermarkecie, których nie stać na nianię oraz które nie mogą dać dziecka do żłobka. Dwie wypowiedzi, które komentowałam (warto zauważyć, że odnosiłam się właśnie do tych dwóch wypowiedzi, które zabrzmiały niesłychanie niemądrze i elitarnie) powodują zarzut, że nie piszę o pozytywach? A co ja jestem? Tworzę Encyklopedię Olgerbrandta czy komentuję wywiad z dwiema znanymi feministkami? Chce Pani pisać o książce? Ależ proszę, ja Pani nie wróg, ale błagam o pozwolenie pisania o tym, o czym mam ochotę. Środa powiedziała, że dawniej wszystkie kobiety oddawały dzieci mamkom, a Graff mówiła o niekomfortowej sytuacji zostawiania dziecka z nianią i pisania felietonu w kawiarni. I to ja się nie upominam o kobiety ze wsi? I to ja się nie upominam o kobiety z Żabki i z Lidla? Miałam nie skrytykować dwóch wypowiedzi, po których dużo osób miałoby ochotę powiedzieć: Houston, mamy problem? Graff i Środa „odleciały”, wypowiadając te słowa, z prędkością kosmiczną.

Pisze Pani, że nie przeczytałam książki, a krytykuję Graff. Nie musiałam czytać książki. Wywiad, którego fragmenty cytowałam, miał książkę promować, ja zaś odnosiłam się do wywiadu. Jeśli o czymś nie napisałam, to dlatego, że właśnie fragmenty rozmów z Graff i Środą mnie uderzyły, a przyznam, że nawet zbulwersowały, sprowokowały do natychmiastowej reakcji. Miałam przeczytać książkę, żeby pozbyć się uczucia niesmaku? Nota bene, ten wywiad przeczytało nieporównywalnie więcej osób, niż kiedykolwiek przeczyta książkę. Miałam więc zostawić te ich niebaczne słowa i zostać recenzentką książki Graff? Pewnie najlepiej by było, gdybym została apologetką. A te zdania z wywiadu? Co z nimi? Przejść nad nimi do porządku dziennego, uznać za nieważne i zapomnieć, żeby nie burzyć miłego obrazka, osławionej „solidarności jajników” i „wspólnego głosu”? Czy nie sądzi Pani, że takie podejście trąciłoby hipokryzją? Graff opowiada o niani i pisaniu felietonu w kawiarni jako o traumatycznym doświadczeniu macierzyństwa, a ja mam siedzieć cicho? A co mają powiedzieć te matki, które doją dwadzieścia krów każdego ranka, a nie mają niań? Ludzie, gdzie Rzym, gdzie Krym?

Pisze Pani, że nie rozumiem najprostszej i fundametalnej kwestii feminizmu: wybór to podstawa. Oczywiście, że Środa i Graff mają prawo wyboru, ale mam je także ja. Mam więc prawo nie zgodzić się z ich wizją. Pisze Pani też, że zamykam się na polemikę i pluralizm. A przecież polemizuje Pani ze mną, co oznacza, że dyskusja krytyczna jest możliwa. Nie mam ci ja władzy pierwszego sekretarza, żebym uniemożliwiała polemikę. A kwestia pluralizmu? No cóż, chyba rozumiemy to słowo inaczej. Ja uważam, że właśnie pluralizmem jest, a także wyborem, prawo do własnego zdania, do polemiki i krytyki. Ja polemizuję ze słowami Środy i Graff, a Pani polemizuje ze mną. Według mnie, to jest piękne – lubię ruch, dzianie się. Stagnacja zabija. Tam samo jak dobre samopoczucie.

Pisze Pani, że uważam, iż Graff i Środa nie są uprawnione do zabierania głosu w sprawie macierzyństwa. Skąd taki wniosek? Gdzież to Pani u mnie wyczytała? Uprzejmie proszę, żeby w obronie Środy, a przede wszystkim Graff, nie używać Pani argumentów personalnych, które nie dość, że są krzywdzące, to jeszcze całkowicie nieprawdziwe.

Pisze Pani też, że głosy środowisk intelektualnych wdrażają poglądy masowe. Jestem już dojrzałą kobietą, dlatego pozwolę sobie na odpowiedź starszej siostry: Pani w to wierzy? W to, że Graff, Środa czy ja, wiemy, co sądzi matka z województwa kieleckiego, mająca ośmioro dzieci, w tym dwoje z chorobą alkoholową? Kongres Kobiet to nie jest życie. „Odjechała” Pani dokładnie tak samo jak Graff i Środa, którym wydaje się, że miejsce dla dzieci na manifie i kongresie oraz pani do sprzątania są niezbędnym minimum. Pisze Pani, że głosem poparcia dla Graff są wpisy na forach i lajki na Facebooku. A co z tymi kobietami, które nigdy w życiu do komputera nie usiadły? Co wie Pani o nich? To ich głosem jest Graff? Wpadła Pani w taką samą elitarystyczną manierę, która wytykałam Graff i Środzie. Halo, tu Ziemia: poza Facebookiem i forami istnieje życie. Serio. Ten argument jest równie trafny jak ten, że wszystkie kobiety zostawiały dzieci mamkom. Facebook i fora jako wiarygodny głos społeczeństwa? Ludzie, trzymajcie mnie. Nie wiem, czy ten argument bardziej mnie rozśmieszył czy zasmucił. Naprawdę. Czy Pani nie poczuła przez moment, że właśnie też przemówiła z pozycji: „niech jedzą ciastka”?

Na samym końcu pisze Pani, że moje stanowisko zatrważa. Oczywiście, ma Pani prawo do tak mocnego stwierdzenia, jednak ciekawa jestem, co by Pani napisała o stanowisku Korwina-Mikkego, Terlikowskiego czy ostatniej pseudo-gwiazdy Iwaszkiewicza? Skoro moje stanowisko w sprawie nieprzemyślanych wypowiedzi Graff i Środy jest zatrważające, to jakie emocje towarzyszą Pani przy czytaniu „Frondy”? Pisze Pani też, że z moim poprzednim tekstem znalazłam się gdzieś w okolicach Mikołejki. Ha! W Polsce dużo internetowych dyskusji kończy się nazywaniem drugiej strony „prawactwem”, albo „lewactwem”. Zapewniam Panią, że wielokrotnie byłam już i jednym i drugim. A ja cały czas odpowiadam, że nie jest tak prosto, jak się wydawaje. Nic nie jest czarne, nic nie jest białe. Jest strefa szarości. Jeśli Pani pozwoli na metaforę, to zauważę, że parę lat temu napisałam tekst o beretach i słoiczkach: jest barykada, po jednej ci w beretach (moherowych), po drugiej ci ze słoikami (w których trzymają płody). A ty człowieku, gdzie się nie obrócisz, to nie tylko, że dupa zawsze z tyłu, ale też albo nałożą ci berecik, albo do łapy słoiczek włożą. Za komuny było prosto: oni mieli sklepy za żółtymi firankami, my staliśmy w długich kolejkach po papier toaletowy. I chyba ten podział się zagnieździł w mózgach dużej części naszego społeczeństwa, że teraz ciągle barykadę stawiają, a przechodniów wypytują i ustawiają w proste kolejeczki. Jedni są za, a drudzy mają być przeciw. Tak jest łatwo, tak jest prosto – innych opcji się nie przewiduje. Jeśli Pani pozwoli, to zauważę, że nie mam ani słoiczka w łapie, ani berecika na głowie. Po prostu.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Ponoć wytoczyłam działa przeciwko umatczynianiu Polski. Ależ oczywiście, że wytoczyłam. Zawsze będę wytaczać. Bo nie ma takiego słowa. Rozumiem potrzebę tworzenia neologizmów, są prawem pisarki czy pisarza. Ale jeśli tworzymy neologizmy, dbamy o rozwój języka. Jeśli używamy nowomowy, to język jest zubożony. Dlatego strzelam (w kwestii nieszczęsnego „umatczynienia”). Strzelam czym popadnie. Grochem, ryżem, kulkami z papieru. Jak swoista Rejtanka rozdzieram szaty, bo „umatczynienie” nie przejdzie. Łączę wyrazy szacunku – Magdalena Piekara.

 

Komentarze  

 
#1 Karol Libera 2014-06-11 13:26
Brawo
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www