zadra-na-www

MATRONATY

Wyobraźnia wyborców klauna
Magdalena Piekara   
27 maja 2014

Myślałam, że nie będę nic pisać o liderze Nowej Prawicy. Postanowiłam, że tego nie zrobię, bo w zeszłym tygodniu cisnęły mi się pod paluchy same nieprzyzwoite wyrazy. Najlepiej nie pisać o takich kuriozach, nie mówić, zostawić je w jakimś medialnym leprozorium, żeby nie nobilitować własnym słowem wypowiedzi, które zasługują jedynie na pełną zażenowania ciszę. Jednak po wyborach zmieniłam zdanie, bo nagle zastanowiła mnie pewnego rodzaju schizofrenia wyborców. Nie wierzę, że wyborcy Nowej Prawicy uważają, że kobiety zawsze się troszkę gwałci i że one zawsze stawiają opór. Mam wrażenie, że uważają, że takie wypowiedzi są po prostu nieistotne. Że znacznie ważniejsze są kwestie ekonomiczne, dotyczące spraw wielkich, a to w jaki sposób się myśli i mówi o kobietach, jest po prostu nieistotne. Nie wymagam od nikogo, żeby wyobrażał sobie, co dokładnie polityk z muszką powiedział – a może właśnie powinnam? Czy oni wyobrazili sobie na przykład własną matkę, żonę, narzeczoną, dziewczynę, córkę albo wnuczkę, która nie chciała, stawiała opór, ale przecież wiemy, że gdy one mówią „nie”, to myślą „tak”. Stawiają opór, bo taka jest ich rola społeczna, a przecież wiemy, że chodzi tylko o podniecenie mężczyzny tym – przecież fikcyjnym – oporem. Czy wyborcy Janusza Korwin-Mikkego wyobrazili sobie dokładnie, co dokładnie miał na myśli?

klaunCzy mówił o społecznym przyzwoleniu na przedmiotowe traktowanie kobiety? Czy mówił o akceptacji gwałtu? W sumie – to nieistotne, bo te dwa poprzednie pytania oznaczają to samo. Czy wyborcy Kowin-Mikkego pomyśleli o własnej matce, która wyszła z domu z workiem ze śmieciami, a wróciła w potarganej sukience? Z podbitym okiem? Stała się jedną z ofiar gwałtu, bo ktoś uznał, że protestuje tylko dlatego, że one (kobiety) zawsze tak robią. Myślę, że nikt z wyborców lidera Nowej Prawicy sobie tego nie wyobraził, bo oni wiedzą, że te gwałcone to zawsze te pijane, w minispódniczkach, prowokujące strojem i zachowaniem. Są przekonani, że „ich” kobiet to nie dotyczy, bo są porządne, zachowują się i odziewają tak jak trzeba i jak wypada.

A może ci, co głosowali na Nową Prawicę, w ogóle o tym nie myślą? Może traktują wypowiedź lidera tej partii jako zwykłe gadanie, takie jak przy piwie w pubie? O iluż rzeczach się wówczas mówi, a przecież ani nikt nie przywiązuje do nich wagi, ani nie zapamiętuje, ani do nich nie wraca. Czy fakt, że Korwin-Mikke powiedział coś takiego publicznie, może go dyskwalifikować? W Polsce, jak widzimy – nie. Wręcz przeciwnie, po tych słowach było więcej wywiadów, więcej zainteresowania mediów. Podwyższenia oglądalności, słuchalności, odsłon stron. Czy możemy mieć więc pretensję do Kowalskiego spod Zabrza, że zagłosował na Nową Prawicę, a przecież jest ojcem dwóch córek-licealistek i gdyby usłyszał, że ich chłopcy myślą w taki sposób, jak Korwin-Mikke, to ciężką ręką wygarbowałby im skórę?

Zadziwia i zastanawia mnie ten rozdźwięk, ta swoista schizofrenia. Ten brak połączenia ochrony i obrony cnoty własnych córek i myślenia, że wolno mi, bo jestem mężczyzną. No tak, ale też nie ma łączności między obiegowymi stwierdzeniami, że „mężczyzna ma się wyszumieć”, a kobieta ma się „nie puszczać”. To z kim oni „szumią”, skoro one się nie puszczają? Parę lat temu wyszła książka Darka Foksa i Zbigniewa Libery „Co robi łączniczka”. Pojawiały się tam zdania, które dezorientowały czytelniczki i czytelników, wprawiały w konfuzję. Bo co na przykład robić z takimi sformułowaniami: „Kiedy chłopcy zatrzymują samochód, łączniczka nie wie, co mówią” lub „Kiedy chłopcy piszą listy, łączniczka wysuwa język”. Brak związku między czynnościami chłopców i łączniczki był w książce Foksa i Libery niesamowicie intrygujący, prowokował do odczytań, do interpretacji. Myślę, że Libera i Foks opisali coś naprawdę ważnego – a może w ogóle o tym nie myśleli, być może przypadkowo odsłonili „polski” i „tradycyjny” sposób komunikacji, sposób myślenia o świecie. Pokazali swoistą niekompatybilność światów w stereotypowym dyskursie – kiedy chłopcy idą się wyszumieć, dziewczęta czytają wiersz Mickiewicza o Matce Polce. Albo: kiedy chłopcy napotykają na opór i chcą się bawić, dziewczęta nie są matkami i siostrami.

O ile skojarzenie myślenia głosujących na Nową Prawicę z książką o stereotypach powstaniowych wydaje mi się, jako filolożce, interesujące i twórcze, o tyle rzeczywistość mnie po prostu przeraża. Dostrzeżony brak jakichkolwiek powiązań między światami męskim i żeńskim może być dobrym materiałem badawczym dla filolożki antropolożki czy socjolożki, ale gdy staje się codziennością, to co wtedy? Głosuję na Nową Prawicę, bo nie słyszę, co ta partia mówi? Nie słyszę o braku szacunku do mojej matki, siostry i żony? Potrafię wyrzucić te słowa z pamięci i uznać je za nieistotne, nic nie znaczące? A one wybrzmiały, przypomnę je raz jeszcze: „Znaczy gwałcone. Co to znaczy gwałcone? Kobiety zawsze udają, że pewien opór stawiają i to jest normalne chyba, nie? [...] Powiedziałem wyraźnie: pokonywanie pewnego… bo trzeba wiedzieć, kiedy można, a kiedy nie można”.

Można Janusza Korwin-Mikkego bronić, mówić, że zaznaczył różnicę między przestępstwem a erotyczną zabawą. Ale kto decyduje, kiedy ta granica zostaje przekroczona? Jeśli ktoś zadaje pytanie: „Co to znaczy gwałcone?”, to powiedział już wszystko. I zdecydował, co i kiedy można. Jak zawsze.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www