zadra-na-www

MATRONATY

Ciałka bez mózgu
Magdalena Piekara   
17 marca 2014

Czytam artykuł o obrzydliwej sprawie. Student podłożył swój telefon komórkowy w damskiej szatni na siłowni. Założył się z kolegą, że nagra przebierające się kobiety. Sprawa się rypła, telefon znaleziono, winny trafił do sądu, został skazany. Co ciekawe, dwie spośród trzech sfilmowanych kobiet nie chciały zeznawać – można powiedzieć, że albo znają życie, albo nie mają dość siły i odwagi, żeby uczestniczyć w upokarzającym spektaklu.

Ale jedna z nich uparła się – a to świnia – żeby niszczyć życie takiemu słodkiemu chłopaczkowi, studentowi politechniki, przed którym całe życie stoi otworem, a tu się mu szykuje kara finansowa i kara więzienia z zawieszeniem. Jeszcze mu telefon zniszczą. A przecież wiemy doskonale, że w dzisiejszych czasach telefon z dostępem do internetu to dla studenta podstawa egzystencji – tam jest zgromadzona cała wiedza ludzkości, dostępna prawie na jedno kliknięcie. Chociaż, jak widać, student politechniki kiepsko radzi sobie z techniką, bo zamiast siedzieć na forach, na ten przykład matematycznych, albo czytać „Antologię polskiego reportażu”, zachowuje się jak sześciolatek, który fascynuje się bąkami puszczanymi przez siebie i kolegów, a także i koleżanki. Oczywiście fascynację kupą i bąkami sześciolatkom wybaczamy, ale powolutku zaczynamy z dzieciaczkami rozmawiać o obecnych w naszej kulturze tematach tabu związanych z fizjologią i cielesnością. Już ośmiolatkom podciągającym spódniczki koleżankom tłumaczymy, że tak się nie robi, że to nieładnie, że coś takiego upokarza. A w tym wypadku, facet, no facet, bo nawet ma prawo głosowania, na wojnę może iść i ślub może wziąć bez prokuratora, a także zgody rodziców, dorosły facet, elita narodu, bo przecież student – chce majtasy nagrywać, ich zakładanie i ściąganie. Skoro jest na takim etapie rozwoju, to może nie sąd tu potrzebny, a psycholog, który odpowie na pytanie, czy tak infantylna osoba w ogóle może studiować, a może nawet dalej – czy powinna podlegać obowiązkowi szkolnemu, gdy zachowania prezentuje stricte przedszkolne?

szatniaNie zamierzam też analizować frustracji seksualnych tego młodego nieudacznika, bo zastanawiam się – dlaczego, zamiast umawiać się na spacery do parku i całować się pod księżycem, musi telefon podkładać w damskiej szatni. W sumie, co mnie to obchodzi, niech się tym zajmie lekarz, bo na randki powinni się umawiać raczej ludzie dorośli, a nie niezdrowo rozbudzone dzieci. Ten student, ach – jakże mi żal jego wykładowczyń i wykładowców – to takie ciałko bez mózgu. W czasach, gdy u jego rówieśniczek i rówieśników w mózgu pojawiało się iskrzenie, u niego tylko proste obrazki, co pozostało mu do dziś. Najstraszniejsze według mnie jest to, że ktoś taki studiuje.

Mam swoisty, prawie nabożny stosunek do akademii. Rozumiem i czasem nawet popieram żakowskie (aczkolwiek nie sztubackie – właśnie) zabawy, wręcz w nich uczestniczę, ale przedszkolaków na swoich wykładach i ćwiczeniach to ja bym widzieć nie chciała. Chyba, że zajęcia byłyby przeznaczone wyłącznie dla nich. Ale co zrobić z takim dorosłym ciałkiem sterowanym prostymi impulsami i odruchami, ciałkiem stojącym niżej niż pies Pawłowa, które na wykładzie dla dorosłych siedzi (bogowie i boginie wszelacy, miejcie mnie w opiece i takich trzymajcie z dala od sali gdzie pracuję) i bawi się telefonem? Czy płacący podatki chcieliby, żeby ich pieniądze były wydawane na rozrywki podniecających się chłopców? A ponadto, takie ciałko skończy studia na politechnice, może nawet inżynierem zostanie i mosty będzie budowało. Czy ja tego chcę? Może to nie jest proste przełożenie, że student ze zrypanymi relacjami seksualnymi, który musi (?) je zaspokajać w damskiej szatni niby onanista otwierający płaszczyk w parku, nie będzie w przyszłości dobrym inżynierem. Może i będzie, ale jakoś w to nie wierzę, bo mam wrażenie, że jego wyobraźnia nie podoła obowiązkom zawodowym.

W całej sprawie, abstrahując od tego nieszczęsnego indywiduum, które podnieca się kawałkiem kobiecego ciała widocznego spod ręcznika, bo żadnego innego, z powodu swojego infantylizmu, z pewnością nie zobaczy (chociaż ma komórkę, to może potrafi oglądać strony pornograficzne, ale jak widać potrzebuje chociaż namiastki rzeczywistości) – najciekawsze są komentarze internautów. No właśnie, internautów (pewnie tak samo chodzących z komóreczkami i szukających tego, co nagrać by mogli). Internauci bowiem z pobłażaniem komentują wyczyn studenta, raczej skupiają się na mściwości kobiety, która nie odpuściła, poczuła się pokrzywdzona i postanowiła dochodzić swoich praw. Na dodatek kobieta ta ma ponad czterdzieści lat. Komentarze internautów są na poziomie Tertuliana (a ja naiwna myślałam, że od III wieku coś się jednak zmieniło), który napisał, że „kobiecie przystoi jedynie szata żałobna. Skoro tylko przekroczy próg wieku dojrzałego, winna zasłonić swe gorszące oblicze, by nie utracić szczęśliwości wiecznej”. Brakowało tylko pytań o to, jak taka starucha (i po co) przychodzi na siłownię. Może i nie sprowokowała, ale raczej powinna się cieszyć, że jej zwiędłe, okropne i starcze ciało przez moment (ale przecież zupełnie przypadkowo) znalazło się w sferze zainteresowań młodego i wspaniałego mężczyzny („Wprawdzie gerontofilia nie jest zakazana, jednak ja już wolałbym stracić ten telefon + 1200 + 6000, byle tylko sobie poszła”). Z ostatniego komentarza wynika wręcz, że to kobieta napastowała, a on, bidulek, musiał się bronić. Odejdź, ach odejdź, potworna kobieto, dam ci wszystko czego chcesz, tylko nie kalaj mego młodego i ponętnego spojrzenia swym pomarszczonym i jakże nieestetycznym widokiem.

To już nawet nie jest parafraza przysłowia, że kowal zawinił, Cygana powiesili. Chociaż sąd stanął po stronie pokrzywdzonej, to jednak sąd złożony z internautów miał inne zdanie. Głupi wybryk młodego mężczyzny, całkiem dla nich naturalny i normalny, kontra mściwa czterdziestolatka, która już wypadła, albo powinna wypaść, z seksualnego obiegu. Ocena sytuacji podobna do tej, jakby dzieciak piłką szybę wybił, a dostał kuratora. No taki malec, piłkę kopnął, a kuratora dostał – ten dozorca spod piątki to jednak mściwa bestia. Czy to naprawdę to samo? Student włamujący się do kobiecej szatni i dzieciak z piłką? Dlaczego tak bardzo infantylizuje się męskie czyny i zachowania? Dlaczego cały czas traktuje się mężczyzn jak dużych chłopców? A jednocześnie przyznaje im prawa? Skoro są chłopcami, to marsz do piaskownicy. Koparkę z plastiku każdemu do łapy dać i będzie spokój.

Klepnięcie w pupę – normalne, przecież one to lubią, tak było zawsze, to naturalne, zdrowi mężczyźni tak okazują swe zainteresowanie. Tak samo seksistowski dowcip, zaglądanie w dekolt, poniżające uwagi na ulicy. Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało. Nagrywanie nagich kobiet w szatni? No, cóż się takiego stało? Nie mogła odpuścić? Nie mogła darować? Przecież powinna się cieszyć, że ktoś w ogóle na nią popatrzył. Na dodatek – w jej wieku? Student? Przecież z pewnością chciałaby więcej. Frustratka jakaś bez poczucia humoru („Przecież mógł sobie gdzieś na Allegro kupić mikrokamerę a nie komórką nagrywać... swoją drogą liczył pewnie że nagra jakieś 20-letnie wysportowane dziewczyny a nagrał 46-latkę która próbuje teraz na tym incydencie zbić kasę. Pech!” oraz „Niech ona się tak nie unosi. Temu chłopakowi z pewnością nie chodziło o jej zwisy i cellulit. Chciał nagrać młode i jędrne, a nie ją” i „Dwie panie nie miały pretensji o nagrywanie... może nawet wysłały do studenta list z podziękowaniami”).

Czy można się potem dziwić, że Hanna Wujkowska, lekarka i bioetyczka, która była doradczynią do spraw rodziny w rządzie premiera Marcinkiewicza, nie wierzyła (i pewnie nadal nie wierzy) w siebie i w inne kobiety, gdy mówiła w 2010 roku: „Dlaczego kobieta nie mogłaby być papieżem? Z powodów fizjologicznych. Tuż przed miesiączką dochodzi do swoistego obrzęku mózgu. Kobiety są tak przepełnione płynami fizjologicznymi, że ciężko im zachować zdrowy rozsądek. A co dopiero zarządzać czymś tak ogromnym, jak Kościół katolicki”. Zawsze gorsze, zawsze posądzone o machinacje, o chęć przywołania męskiego spojrzenia, które jest ich życiowym celem, przepełnione hormonami niby wór z nieczystościami, zestawiane zawsze, przede wszystkim przez swą cielesność, z męskim intelektem, poczuciem humoru, wdziękiem, czarem i szykiem. Byłoby miło, gdyby duża część mężczyzn (chociaż i kobietom też by się przydało) zapamiętała informację, że wcale nie jest fajnie i przyjemnie być nagrywaną pod prysznicem przez pryszczatego i sfrustrowanego seksualnie studencika bez mózgu. To jest upokarzające i przedmiotowe.

Żałość odczuwalna przez niektórych w tej sytuacji nie powinna dotyczyć postępowania kobiety, tylko tego pofyrtanego frustrata, który kobiece ciało może zobaczyć jedynie wtedy, gdy się włamie do damskiej szatni. Parafilie występują w społeczeństwie, ale żeby je czcić? Uznawać za normę? No tak, przecież sprawa dotyczyła mężczyzny. Pojęcie normy jest tu bardzo szerokie, występuje pełna akceptacja dla każdego zachowania wobec kobiety – a jeśli coś się nie udało, to i tak ona winna, bo albo się ubrała wyzywająco, albo poszła starucha na siłownię. Afirmacja ósmego marca – rąsia, cmok i kwiatek oraz całodzienna rytualna ofiara w postaci monologów o wyjątkowości płci pięknej, a w każdy inny dzień – przedmiotowe traktowanie i podmacywanie w tramwajowym tłoku. Ciała bez mózgów? Zboczeńcy są wśród nas i chcą narzucić nam swoje chore preferencje? A może coś innego?

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www