zadra-na-www

MATRONATY

Być Mary Poppins
Magdalena Piekara   
13 lutego 2014

Na ekrany kin wchodzi, albo już wszedł, film o tym, jak kręcono musical „Mary Poppins”. Na temat współczesnego dzieła się nie wypowiem, bo filmu jeszcze nie widziałam. Trzeba jednak pamiętać o tym, że według samej autorki stary film, z końca lat 50. XX wieku (z Julie Andrews), dobry nie był. Ano, nie był. Mam nadzieję, że na fali zainteresowania współczesnym filmem ludzie wrócą do książek o angielskiej niani. Bo jest do czego wracać.

mary-poppins11Pierwsza książka z cyklu o Mary ukazała się w połowie lat 30. i pokazywała silną, mającą własne zdanie, kobietę. Twardą i zasadniczą, jak wydaje się z pozoru, ale w rzeczywistości taką, która wie, co jest ważne dla dzieci. Taką, która wydaje się oschła i wredna, ale to tylko maska skrywająca czułość, mądrość, poczucie humoru i wiedzę o wychowaniu. Gdy Mary idzie z dziećmi do swego krewnego, pana Perukki, pozwala wszystkim turlać się po suficie. Możliwość latania wywołuje śmiech, sama radość ze spotkania, podczas którego nie obowiązują żadne konwenanse. Potem, oczywiście, Mary udaje, że nic niezgodnego z prawami fizyki i zasadami dobrego wychowania nie miało miejsca, a czyni to wyłącznie dlatego, żeby Michaś i Janeczka nie opowiadali o tej chwili wolności dorosłym. Dzieci dość szybko orientują się, że otacza je magia, taka najcudowniejsza, i (żeby jej nie stracić) siedzą cicho jak myszki pod miotłą.

Mary uczy dzieci szacunku – szacunku małych niewolników, którym wpaja się, że każdego starszego należy szanować. Należy np. szanować Dudusia, pieska panny Skowronek, który wcale nie jest durniem, chociaż jest mały i chadza w paltocikach. Jednak nie ma powodów, by szanować pannę Duduś, guwernantkę, która jest bezmyślną i wredną istotą, wytworem czasów wiktoriańskich. Panna Duduś zdrowo oberwała od Mary, a mała czytelniczka (która byłam przed laty) czuła się usatysfakcjonowana rozwojem wypadków. Głupia i tępa panna Duduś, która zamknęła skowronka w klatce i chciała dyscyplinować oraz upokarzać dzieci, została ukarana za każdy swój niecny uczynek tak, jak jej się należało.

Film o Mary, który powstał ponad dwadzieścia lat po publikacji pierwszej książki, ani się umywa do prozy Pameli Lyndon Travers. Chociaż piękne piosenki do dziś mają swych fanów, to jednak treść jest banalna i żadną miarą nie oddaje ducha historyjek o Mary. W musicalu jest wyśmiewanie się z sufrażystek, Mary zaś w domu państwa Banks zaprowadza patriarchalny ład i spokój. I nawet wielbiciel niani, zarysowany w powieści bardzo dyskretnie, w filmie staje się kimś znacznie ważniejszym (w końcu ileż pod koniec lat 50. warta była kobieta bez mężczyzny?). Zmiany, które zachodzą w domu państwa Banks, nie wyglądają wiarygodnie. Deklaracje wygłaszane przez dorosłych po zmianie zdają się równie puste, jak ich poglądy na początku. W książce kwestia ta była znacznie lepiej rozwiązana. Dorośli mieli swoje sprawy i swoje życie i rzadko kiedy pojawiali się na górze, by zakłócić prozą życia magię dziecięcego pokoju. W filmie próbowano odbudować mit spójnej, zgodnej rodziny. Nie udało się. Infantylne to było i nijakie.

Po tych wszystkich moich emocjach, związanych zarówno z książką, jak i filmem, czekam na dopowiedzenie w tej kwestii – mam nadzieję, że Emma Thompson i Tom Hanks odwalą kawał dobrej, aktorskiej roboty.

Jeśli pomyliłam jakiś wątek powieściowy, przepraszam. Nie korzystałam z żadnego źródła oprócz własnej, jakże ułomnej pamięci. Lubiłam postać Mary i dziś jeszcze raz przeczytałabym wszystkie książeczki o niej. Pamiętam ich cukierkowe kolory okładek: różowy, żółty, seledynowy... Myślę, że warto przypomnieć córkom, synom, wnuczkom, siostrzenicom i siostrzeńcom, wszystkim małym dziewczynkom i chłopcom o silnej i wspaniałej kobiecie, jaką jest Mary Poppins. Mały człowiek może się z nią utożsamiać. Być Mary Poppins.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www