zadra-na-www

MATRONATY

Poczekajmy do Wielkanocy
Magdalena Piekara   
03 lutego 2014

Warszawska prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie przerwania ciąży, ewentualnie rzekomego przerwania ciąży, przez Katarzynę Bratkowską. Dlaczego? Jak to mogło się stać w kraju, w którym dziecię napoczęte jest narodowym skarbem i cudem, zaś macica – najważniejszym organem matki-Polki? Prokurator stwierdził, że „prawo nie penalizuje zachowań polegających na przerwaniu ciąży przez samą kobietę”, sprawa została zamknięta, bo nie była otwarta, a wszyscy rozeszli się w spokoju do domów. W zasadzie można skomentować całą sprawę, mrucząc niecenzuralne słowa pod nosem: właśnie, k..., właśnie. Wylazło, jak szydło z worka, wylazło wszystko. Ukazało się jak na dłoni. Czy ktoś jeszcze nie widzi tego, co się zdarzyło? Gdyby ktoś miał mieć z tym problem, to ja wszystko zbiorę do kupy.

brzuchPo pierwsze: Ustawa antyaborcyjna to pic na wodę i elektromontaż. Mogę ogłosić, że usunę ciążę, że jestem w trakcie usuwania albo że usunę za pięć minut i wszyscy, wraz z całym systemem sprawiedliwości, mogą mnie cmoknąć w pompę. Dopóki nie powiem, kto mnie do aborcji namówił, dopóki nie wyznam, kto ją przeprowadził, mogę co miesiąc w telewizji objawiać, że właśnie mam przy sobie słoiczek z wyskrobanym płodem. No i? Proszę mi więc odpowiedzieć, w jaki sposób ustawa chroni płody? Gdzie jest ochrona życia poczętego? Ciągle ktoś chce majstrować przy tej ustawie, ciągle są czynione zakusy, żeby ją zaostrzyć – i co? Tak właśnie wygląda ochrona życia poczętego w Polsce. Przypadek Bratkowskiej dobitnie pokazuje, że ustawa jest fikcją. Chociaż ci, którzy mówią o sobie „pro life” będą nadal spokojnie zasypiać z czystym sumieniem, że zrobili wszystko, żeby ochronić poczęte istotki. Nie pamiętając przy okazji, albo nie chcąc wiedzieć o tym, że ustawa antyaborcyjna jedynie spowodowała powstanie podziemia aborcyjnego i nadal powoduje jego rozwój. Ceny się zmieniają, liczby rosną, ale najważniejsze, że mamy ustawę i chronimy życie. Przypadki dzieciobójstwa wzbudzają ogromne emocje, ale nikt ich nie wiąże z głupią ustawą. Spokojnych i beztroskich snów życzę – przecież mamy ustawę.

Po drugie: hipokryzja. Ależ wstrząsnęło. Ależ zadymiło i zadudniło. Jakże to, jakże to tak... usunąć? W Wigilię na dodatek? Powiedziała w telewizji i niektórych zatkało, niektórzy się żachnęli, niektórzy orzekli, że prowokacja niesmaczna. Niektórzy dodali, że styl im nie odpowiada, chociaż idea słuszna. Że za mocno, zaś szczególnie za mocno, bo poczuli magię tych świąt. Czy ci wszyscy oburzeni wiedzą, ile wykonuje się codziennie w Polsce pokątnych zabiegów usunięcia ciąży? Myślą o tym? Zastanawiają się? Przeżywają? Ależ skąd. Zatkało ich i zdruzgotało to, że Bratkowska powiedziała. Głośno, dobitnie i wyraźnie. Na dodatek powiązała aborcję z Wigilią, a tym samym gdzieś w tle z małym Jezusem w żłobie leżącym. Czyli szokuje to, co Bratkowska MÓWI, a nie to, co codziennie się DZIEJE. Ile kobiet codziennie – anonimowych kobiet – to ROBI. Na dodatek, kiedy Bratkowska powiedziała, że usunie, nie było gazety, czasopisma ani portalu, który by nie udostępnił, nie zamieścił artykułu, nie napomknął. A teraz, kiedy prokuratura sprawę zamknęła, po mediach przemykają wstydliwie krótkie notki. Temat już nie taki kontrowersyjny. Poza tym – już po świętach. Teraz porównanie z małym Jezusem już też nie takie chwytliwe.

Poczekajmy do Wielkanocy. Rozejść się. Spocznij. Do zakończenia chwili świętego oburzenia – gotuj się.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www