zadra-na-www

MATRONATY

Genderafera
Magdalena Piekara   
30 listopada 2013

Myślałam sobie – a drodzy Państwo przyznają, że miałam chytreńki plan – że dyskusja o gender wygaśnie śmiercią naturalną. Bo jak długo można wałkować temat, w którym meritum sprawy jest enigmą dla przynajmniej 96% zabierających głos? O, jakże się myliłam, nie po raz pierwszy zresztą. Powinnam zdawać sobie sprawę, że nieznany, obcobrzmiący termin jest doskonałym pretekstem do tego, żeby wkładać w niego dowolne treści, straszyć i mamić, śmieszyć, tumanić, przestraszać. Gender stał się potworem, wielkim i potężnym dziełem szatana, polegającym na rozbudzaniu seksualności dzieci. Serio, naprawdę serio. Dowiedziałam się tego dziś od mojej byłej studentki, której siostra była na wykładzie (jakim i gdzie, tego bardzo jestem ciekawa) i usłyszała, że gender jako płeć kulturowa to tylko niewielki wycinek całej „ideologii”, stworzony aby przykryć jej dno, którym jest idea dezintegracji płciowej i seksualizacji dzieci, aby całe ich życie koncentrowało się wokół seksu. Na koniec była studentka zadała kilka pytań: skąd wzięły się te informacje? Czyżby były w 100% zmyślone przez Kościół? Czy tylko źle zinterpretowane? A może do naszego humanistycznego gender ktoś coś dorobił?

nagonkaTrzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czym faktycznie jest gender. Rozsądna dziewczyna, która doskonale wie, czym jest płeć kulturowa, wpadła w panikę, bo jakieś osoby, które są dla niej autorytetem, zaczęły manipulować przy terminologii naukowej. Skoro ona wpadła w panikę, to co dzieje się z kimś, kto pierwszy raz słyszy ten straszliwy termin „gender”? I zaczyna się bać, że w przedszkolu ktoś przerabia chłopców na dziewczynki, dziewczynki na chomiki, chomiki na piłeczki, piłeczki na rajstopki i już świat zmierza ku straszliwej apokalipsie. Tak totalnej zagładzie, że niech się schowają Sodomka z Gomorką.

A jak słyszę słowa o „idei dezintegracji płciowej i seksualizacji dzieci” i przypominam sobie, że „ideologia gender” wyłoniła się jako problem po wypowiedzi biskupa Michalika o tym, jak to podłe dzieci kuszą kapłanów, to zaczynam zgrzytać zębami. Nie tylko dlatego, że podpalacz nagle wskazuje na niewinnych przechodniów mówiąc, że mają przy sobie zapałki. Zgrzytam zębami z powodu krótkiej pamięci społecznej. Jakie to wkurzające, że kiedy właśnie kapłan (to też ciekawa płeć kulturowa) coś powie, korzystając ze swego autorytetu, ludzie łykają to bezrefleksyjnie jak gęsi kluski. Ano, można powiedzieć, jak chcecie, to łykajcie. Nażryjcie się, kochane ludzie, aż po same uszka, aż po samą kokardkę na czubku główki. Tylko że szkoda ludzi. Mnie szkoda. A Państwu?

Co mam odpowiedzieć mojej byłej studentce, znając ten cały kontekst?? Tak, droga pani, afera genderowa została w całości sfabrykowana przez Kościół. Proszę sprawdzić, kiedy po raz pierwszy pojawił się termin „ideologia gender” i w jakich okolicznościach. Proszę dokładnie prześledzić całą ostatnią „dyskusję” w Polsce – albo raczej quasi-dyskusję – na ten temat i zobaczyć, jak znaczenie naukowego terminu zmienia się w poręczny worek, do którego można wrzucić wszystkie obawy i strachy konserwatywnego społeczeństwa. Studentka może zrobi, co jej powiem, przekopie i sprawdzi. Ale jak to samo przekazać każdej kobiecie i każdemu mężczyźnie w Polsce? Tym, którzy właśnie wychodzą ze sklepów, z kościołów, stoją na przystankach, odprowadzają dzieci do przedszkoli albo na balet?

Chociaż, po co się zabierać za tłumaczenie tego wszystkiego statystycznym Polakom i Polkom, skoro prof. Środa chce wysyłać list do papieża Franciszka, żeby nakrzyczał na swych podwładnych, którzy manipulują w Polsce kwestię związaną z płcią kulturową. Poziom naiwności tego typu działań można chyba nazwać eksperckim. Ja rozumiem, że ten nowy papież wydaje się miły, ale żeby do niego pisać? On ma swoje kłopoty, a jak było widać w ostatnim numerze „Tygodnika Powszechnego”, który zajmował się tłumaczeniem papieskiej adhortacji – Franciszek szczególnego poważania wśród polskiego kleru nie ma. Co by się zgadzało z moją dawną tezą, że w Polsce istnieją dwa Kościoły – tak jakby było po schizmie. Jeden – tygodnikowopowszechny, o marginalnym znaczeniu i drugi – rydzyjny, z wielkimi wpływami wśród wiernych i wśród hierarchów. Załóżmy, że prof. Środa spotka się z papieżem. No i? Czy naprawdę myśli, że on coś zrobi? Załóżmy, że papież wyśle pismo do biskupów i pogrozi im palcem: „Chłopaki, nie mówcie brzydko o płci kulturowej”. A oni mu na to: „Ależ przepraszamy, Ojcze Święty, już nigdy nie będziemy się tak brzydko zachowywać”. No, ludzie, błagam... o trochę racjonalizmu i niestety, trochę rozeznania we współczesnym świecie. Nawet Machiavellego nie trzeba czytać, żeby wiedzieć, że takie działanie jest jedynie śmieszne i pokazuje całkowitą bezradność: „Źle się zachowujesz, powiem pani”. Atak na pojęcie płci kulturowej to nie sprzeczka dwóch pierwszoklasistów o zabranie piłki czy kolorowej kredy. To wielka wojna (bo przecież nie debata) o pryncypia. Którą na razie sromotnie przegrywamy.

Dlaczego? Słyszałam, że w Cieszynie ma się odbyć wielki marsz przeciwko genderowi. Tymczasem ksiądz Głodź mówi, że molestowanie piętnastolatki to nie grzech. Ludzie zajmują się maszerowaniem przeciw przerabianiu chłopców na dziewczynki zamiast słuchać tego, co mówi ich pasterz. A nawet jeśli słyszą, organizują na Facebooku akcje wsparcia dla atakowanych w mediach bezpardonowo polskich księży albo uznają, że nic takiego się nie stało. A potwór gender straszy nadal. Idę zapuścić wąsy i włosy na klacie, bo jak przerabiać, to całościowo.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www