zadra-na-www

MATRONATY

Świątobliwe hejterstwo
Magdalena Piekara   
24 lipca 2013

Pedofilia to namiętność, a gender jest gorszy od nazizmu i faszyzmu. Jak miło być biskupem i gadać sobie różne rzeczy całkowicie bezkarnie. W razie czego, gdyby się okazało w łonie Kościoła za dwieście albo trzysta lat, że pedofilia nie jest jednak namiętnością, tylko przestępstwem, a genderu nie można zestawiać z nazizmem, to się wyda odpowiednie oświadczenie, przeprosi się (w ostateczności), opublikuje odpowiedni dokumencik i gotowe. A w dyskusję z biskupem lepiej nie wchodzić, bo się człowiek dowie: „Niech pan nie wchodzi na drogi, których pan nie zna”. Takiemu zwykłemu Sierakowskiemu, tak samo, jak mnie – zwykłej feministce – zamyka się usta, bo się nie znamy, bo atakujemy Kościół. A Pieronkowi wolno. Wolno wyzywać Jarugę-Nowacką („To jest beton, na który nawet kwas solny nie pomoże”), bo najwidoczniej hierarcha kościelny się zna. Wolno mu mówić o pedofilii jako o namiętności, bo to wybitny znawca. Wolno mu też nazywać gender gorszym od nazizmu i faszyzmu, bo on temat zgłębił i wszystko wie. A Sierakowskiemu nie wolno zapytać, czy z niepokalanym poczęciem to tak wszystko naturalnie się odbyło. No nie wolno, bo to taki zwykły Sierakowski i na niczym się nie zna. Tak samo, jak ja, jak ty, jak ona czy on. My możemy spijać jedynie miód słów z ust biskupa i kiwać grzecznie główką, jak porcelanowy Chińczyk stojący na kominku. Tak-tak, księże biskupie.

Złotousty biskup Pieronek może mówić wszystko, co mu ślina na jęzor przyniesie. Może obrażać, postponować, poniżać, traktować z góry. Tak samo, jak zawsze uśmiechnięty Leon Knabit, który napisał: „Ateistą nie warto się zanadto przejmować, bo według jego ideologii Boga nie ma, nieśmiertelności nie ma, więc i ateisty NIE MA. Pojawił się na krótki czas, a może już niedługo nawet przede mną umrze i potem garstka popiołu i NIC. No więc czy można to brać na serio?”. Albo że ludzie nienależący do Kościoła są warci, by wywieźć ich taczką na gnojowisko („Przepraszam Was bardzo za to, że napisałem: ‘Nie jesteście warci, by was wywieźć taczkami na kupę gnoju!’. JESTEŚCIE warci, by was wywieźć taczkami na kupę gnoju”). Mnie nie ma, dlatego nazywa się mnie „to”. Cóż za język pełen szacunku, cóż za styl, cóż za jakość miłości do bliźniego. Będę się tego języka uczyć, będę go naśladować, pochylę się nad nim tak, żeby stać się najlepszą jego adeptką. Chociaż, kto tam się mną przejmie: kobietą i ateistką, zwaną „tym”. Nie chcę być niegrzeczna, żeby nie usłyszeć np. o wstępowaniu na drogi, których się nie zna albo o feministycznym betonie i kwasie, ale mam pytanie: jeśli jestem „tym”, to kim / czym jest płód? Oczywiście, on jest „kim”, bo z niego jest potencjalna kasa za chrzest, komunię, bierzmowanie, ślub i pogrzeb. A ze mnie nie ma nic. Na dodatek pyskuję, nie kiwam główką, nie wrzucam na tacę pięciozłotówki co niedzielę, nie wkładam do koperty nieopodatkowanej kasy z wizyty duszpasterskiej. Dawniej o takich jak ja mówiło się „zbłąkana owieczka”, dziś stwierdza się, że wyznaję filozofię gorszą od nazizmu i faszyzmu oraz jestem „tym”. Brawo. To prawdziwe zwycięstwo miłości bliźniego: „Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego” (Kpł 19,18).

Nauczyliście mnie panowie księża i biskupi, że te słowa są nic nie warte, są puste i nic nie znaczą. Kłamiecie, jesteście przepełnieni nienawiścią, chcecie zniszczyć wszystko, co nie jest wam bezwzględnie posłuszne. Czy napisałam coś nowego? Nie, w zasadzie nic. Tylko zrozumiałam, słuchając rozmowy Pieronka z Sierakowskim, że pycha i buta duchownych polskich są przerażające.

Dlaczego tak bardzo przeszkadza wam gender? Myślę, że zadawanie pytań o to, co jest naturalne, a co kulturowe, wali wielkim łomem w mur (tak, jestem złośliwa – jest to betonowy mur) „naturalnego porządku”. Duchowni nie mogą znieść, że istnieją takie osoby, jak ja albo jak redakcja „Zadry”. Gdyby mogli, zrobiliby z nami porządek. Jaki? Odpowiedzi znajdują się w ich języku: kwas solny, kary dla hitlerowskich zbrodniarzy, a nawet surowsze, bo ci którzy interesują się filozofią gender, są gorsi od nazistów i faszystów. Gdyby tylko mogli... Ach, pewnie śnią o tym w nocy, widząc pochody taczek z wywożonymi na gnój. A na czołach grzeszników wypalone najwstrętniejsze słowo: GENDER. Wstrętne. Och, jakże wstrętne słowo! W przeciwieństwie do słowa „pedofilia”, które jest jedynie namiętnością. Język nas demaskuje, szczególnie tych, którzy nie potrafią utrzymać go za zębami.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www