zadra-na-www

MATRONATY

Jagna jak zwykle na gnoju
Magdalena Piekara   
30 maja 2013

Wojewódzki komendant policji z Opola uciął sobie rozmowę ze swoją podwładną (wysoko postawioną panią oficer). Obgadywali kolegów z pracy, omawiali decyzje personalne, przypominali sobie szczegóły (w dosadnych, można by rzec, żołnierskich słowach) łączącego ich romansu, dyskutowali o swoich upodobaniach erotycznych. Opowiadali sobie także o erotycznych przygodach ich kolegi, który do burdelu jeździł radiowozem. Rozmowa została nagrana z ukrycia, ujrzała światło dzienne. Zaczęło mocno śmierdzieć.

Słusznie, bo najprawdopodobniej pani oficer, ze względu na naturę (cielesną) swych kontaktów z generałem, była traktowana inaczej niż wszystkie inne policjantki i inni policjanci. Chociaż seks w policji nie jest zabroniony, nawet najniżej postawionemu „krawężnikowi”, to w tym przypadku trzeba się romansowi dokładnie przyjrzeć. Istnieje bowiem podejrzenie, że pani oficer, dzięki bliskości z generałem, mogła podejmować decyzje niezgodnie z regulaminem i przepisami.

Jeśli do tej pory było pikantnie, to teraz zaczyna się prawdziwa afera. Pan generał zawstydzony, a może raczej wystraszony, postanowił odejść na emeryturę i zgarniać przyjemną kasę. Jako emeryt będzie co miesiąc dostawał około 10 000 złotych. A co z panią policjantką? Na razie przez trzy miesiące będzie dostawała połowę poborów, a być może zostanie dyscyplinarnie wyrzucona.

Generał szybciutko złożył podanie o emeryturę, a jego koledzy uznali, że tak będzie najlepiej. Mieli już kozła, a raczej kozę ofiarną. Żeby wszystko było jasne, nie mam ochoty głaskać pani oficer po główce, bo narozrabiała i to solidnie. Narozrabiał też pan generał. Tyle że jemu nic się nie stanie, a ona oberwie za siebie, za niego i jeszcze za wizerunek policji. Wszystko rozegrało się niesłychanie tradycyjnie, jak w znanej od lat ludowej piosence:

Krakowiaczek nic nie winien,

pocałował, bo powinien.

Krakowianka temu winna,

bo pozwolić nie powinna.

On odejdzie z policji (z tłustą emeryturą), ona zostanie (pewnie) wyrzucona. Jak Jagna z "Chłopów", która piła z wójtem i się z nim barłożyła po polach. Wójt się bawił, a naiwną Jagnę wywieźli na gnoju. W przypadku pary policyjnej i wójt winny, i Jagna też nie aniołek. Karę, niestety, poniesie tylko ona. Najwidoczniej koledzy pana generała z policji zasłuchali się w starą piosenkę Alicji Majewskiej, która śpiewała, że to męska rzecz być daleko (na emeryturze), a kobieca – wiernie czekać (na wyrzucenie). Na jego nieetyczne postępowanie panowie przymknęli oczy, ją postanowili surowo i przykładnie ukarać.

A na furę z gnojem ją, panowie, na furę! I wywieźć poza granice wsi. A z wójtem (przepraszam, generałem) do karczmy, na wódeczkę z arakiem. Porozmawiacie sobie o tych babach, co świat stawiają na głowie, psiajuchy. Trzeba się trzymać razem, bo nie wiadomo kiedy trzeba będzie o poparcie kolegów prosić, żeby człowiekowi krzywdy nikt nie zrobił, jak na emeryturę czas przyjdzie. Trzeba sobie pomagać. I mieć oficerski honor.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www