zadra-na-www

MATRONATY

7 października 2013. Początek końca
Bożena Wrońska   
09 października 2013

Proszę państwa, 7 października 2013 roku zaczął się w Polsce kończyć Kościół. Nawiązuję oczywiście do słynnego zdania, które 24 lata temu wygłosiła w TV aktorka Joanna Szczepkowska: „Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”. Może jestem hurra-optymistką w kwestii końca katolickiego Kościoła w Polsce. Może powinno się mówić „tylko” o szoku, jaki przeżyliśmy wszyscy po słowach arcybiskupa Michalika i o tym, że ten szok może doprowadzić do znacznego spadku zaufania do kościelnych hierarchów. Ale myślę, że na dłuższą metę „lapsus” o tym, że pedofilia to skutek rozwodów i że dziecko wciąga dorosłego w seksualną grę, będzie miał skutek o wiele bardziej horrendalny dla Kościoła, niż teraz się wszystkim wydaje. To nie rysa na wizerunku, to wielkie zniszczenie. I nic tu nie pomoże sprostowanie, które wypowiedział arcybiskup już kilka godzin później. Jak na dłoni było widać i słychać, że kręci się wije, że jest nieszczery.

ksiadzPowód początku upadku Kościoła? Oczywiście, nie celibat, nie wykluczenie kobiet od ołtarza i wyzysk zakonnic, nie pazerność księży i ich buta. Tylko, oczywiście – pedofilia. No i arogancja też. Coś, co na ulicznych demonstracjach piętnuje się na transparentach jako kolesiostwo. Różne grupy zawodowe są solidarne i ich członkowie trzymają się razem: najlepiej znany przykład to lekarze. Prędzej sobie taki rękę da uciąć, niż skrytykuje fuszerkę swojego kolegi po fachu (albo koleżanki). Katoliccy księża podobnie. Kto wiele lat temu bronił księdza-pedofila z Tylawy, a kobiety, które nagłośniły jego seksualne ataki, oskarżał o napaść na kapłana? Właśnie arcybiskup Michalik od „lapsusu”. Moim zdaniem, ten „lapsus” to początek końca Kościoła w Polsce.

Dla ludzi, którzy się zajmują kwestią gender, feminizmem czy prawami człowieka, jest jasne, że pojawiają się tu dwa mechanizmy. Mechanizm pierwszy: zrzucenie winy na ofiarę. Jak na razie znaliśmy to dobrze z sytuacji, kiedy zgwałcona kobieta jest obwiniana za gwałt, bo prowokowała swoim zachowaniem i wyglądem. Ten mechanizm działa także w przypadku pedofilii: arcybiskup odpowiedzialność za pedofilię zrzuca na dziecko. Smaży dwie pieczenie przy jednym ogniu, dowalając przy okazji rozwiedzionym rodzicom. A więc: dziecko prowokowało, bo się przytulało do dorosłego. Winne jest dziecko i jego rozwiedzeni rodzice. Winni są wszyscy i wszystko naokoło, tylko nie ksiądz-pedofil. Chyba coś już pisałam o bucie, arogancji i kolesiostwie?

Mechanizm drugi: odwrócenie uwagi od sedna sprawy i skierowanie jej na coś innego. Najlepiej na coś, czego nie lubimy. Ksiądz Dariusz Oko, teolog, filozof, wykładowca Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie, zastosował ten mechanizm w „Kropce nad i”. Powiedział: „Pedofilia jest złamaniem duchowego kręgosłupa dziecka i trzeba robić wszystko, żeby chronić dzieci m.in. przed filozofią gender. A wygląda na to, że programy gender w szkołach piszą pedofile”. Klasyczna demagogia, niezwykle paskudna i podła manipulacja. Przedstawiciel i członek instytucji, która (przynajmniej jej polska filia) toleruje i publicznie usprawiedliwia pedofilię, odwraca od tego faktu uwagę, pokazując palcem na coś, co mu nie pasuje, i krzyczy: to on, to on jest pedofilem! Jak złodziej, którego złapali za rękę na kradzieży i który wmawia wszystkim: to nie moja ręka, to ręka kogoś innego! Takie określenia, jak bezczelność, arogancja, (swojskie polskie) chamstwo czy (zdystansowana) demagogia nie są w stanie ocenić adekwatnie słów księdza Oko. Jeśli Pan Bóg oglądał u siebie na górze program z księdzem Oko, musiał mruknąć pod wąsem: masz tupet, Darek, masz tupet.

I dlatego powtórzę: 7 października 2013 roku zaczął się w Polsce kończyć Kościół.

 

Komentarze  

 
#2 Anna M. 2013-11-08 10:31
Moja amatorska myśl psychologiczna: wyczytałam ostatnio u E. Aronsona, zdanie „trzeba umieć powiedzieć sobie, jestem mądrym człowiekiem, który zrobił coś głupiego”, analogicznie „jestem dobrym człowiekiem, który zrobił coś złego” więcej tego nie zrobię.
Ciągłe analizowanie siebie, prowadzi do tłumaczenia siebie. Jeżeli zrobiłem komuś krzywdę, to dlatego, że ten ktoś sobie na to zasłużył. Bo, ja jestem ten dobry.
I takie lektury mi się zbiegły z „lapsusami”. Ksiądz katolicki, to człowiek, który dużo z racji „zawodu” myśli o grzechu i pokusach. Widzi siebie jako istotę obleganą przez pokusy. Dziecko w takiej konfiguracji, to nie ofiara, ale napastnik –narzędzie szatana. Pokusy dybią na duszę, a przecież dusza jest najważniejsza. I duszę mimo grzechów, będzie można odkupić różnymi praktykami. Wg mnie to obiektywne złe myślenie, ale logiczne, a może raczej teoLogiczne.
Cytować
 
 
#1 Joanna 2013-10-10 16:53
Początek końca - to zbyt optymistyczne, choć co rusz okazuje się, że ten dom na piasku jednak zbudowany... Mam nadzieję, że "językowy lapsus" nie zmieści się już pod kościelny dywan! Nawet jeśli, to tylko na chwilę, machina już ruszyła.
Zresztą kościół katolicki zajęty jest także walką z "młodszą córką marksizmu" - bo "ten cały gender to szatański wynalazek" :)
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www