zadra-na-www

MATRONATY

Gwałtu ciąg dalszy
Beata Kozak   
11 września 2013

Od czasu śmiertelnego gwałtu na indyjskiej studentce w mediach zapanowała moda na niusy o gwałtach. Nie ma dnia bez kolejnej informacji o zgwałconej kobiecie, dziewczynie, staruszce czy dziewczynce. Na łamach światowej prasy pojawiają się artykuły o gwałtach, piszą też oczywiście feministki, które jak Syzyf pchają pod górę wielki kamień z napisem „za gwałt odpowiada gwałciciel, a nie kobieta” lub „wygląd kobiety nigdy nie jest zachętą do gwałtu”. Jest wiele artykułów, od których włosy stają dęba, na przykład informacje, że w rejonie Azji Wschodniej i Pacyfiku prawie 25% mężczyzn dopuściło się kiedyś gwałtu, a przyznali to tylko dlatego, że zapytano ich o to nie wprost, nie używając słowa „gwałt”. Są też artykuły, których autorki kładą nacisk na potrzebę odpowiedniego wychowania mężczyzn. Słowem, gwałt stał się medialną codziennością i z biegiem czasu doniesienia o kolejnych zgwałceniach będą wywierały na publice coraz mniejsze wrażenie, bo publika się przyzwyczai. Bardzo negatywnym aspektem tej sytuacji jest to, że kobiety dostają nieustannie sygnał: jesteś zagrożona, jesteś potencjalną ofiarą, trwa polowanie na ciebie. Nigdy się nie rozluźniaj, bądź zawsze czujna, nie myśl, że jesteś u siebie.

Tematyka gwałtu i przemocy zajmuje także artystów i artystki, którzy przecież nie pędzą życia w szklanej wieży. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Dialog, który odbędzie się w październiku we Wrocławiu, ma za główny temat właśnie gwałt i przemoc. Dyrektorka artystyczna Festiwalu Krystyna Meissner (nota bene właśnie tak – jako dyrektorka – jest podpisana na internetowej stronie Festiwalu, bez przystrajania w dodające prestiżu męskie końcówki gramatyczne. Drobiazg, a cieszy.) w opisie idei tej dużej teatralnej imprezy pisze tak: „Siła jest widowiskowa. Siła nie wymaga myślenia. Czy to znaczy, że gwałt porządkuje świat? Ta przewrotna teza, będąca hasłem tegorocznej edycji Festiwalu, to efekt diagnozy, jaką w swoich spektaklach stawiają zaproszeni artyści. W opisywanym przez nich świecie gwałt o charakterze społecznym, politycznym, cielesnym czy ekonomicznym stanowi narzędzie, za pomocą którego próbuje się układać świat na nowo. Gwałt rozumiany jako przekraczanie granic ludzkiej wolności nie jest tutaj domeną wyłącznie władzy czy systemów politycznych, ale również narzędziem, po które coraz chętniej sięgają pojedynczy ludzie. Artyści, których poznają Państwo w trakcie ośmiu festiwalowych dni, nie unikają trudnych tematów i nie boją się ukazywać naszej współczesności w jej najciemniejszych sferach. Nie gloryfikują gwałtu, nie wynoszą na piedestał katów i przestępców; ich spektakle to raczej radykalne wołanie o to, abyśmy w naszym codziennym życiu potrafili wystąpić w obronie człowieczeństwa, w obronie ludzkiej godności i wolności. Opór, odwaga, świadomość własnych granic, szacunek, równość – oto źródła ludzkiej godności i wolności, które – jak wynika ze spektakli pokazywanych na Festiwalu – pozwalają mieć nadzieję, że nawet jeśli gwałt porządkuje świat, to w takim porządkowaniu świata nie musimy uczestniczyć”.

Ale media mają swoje prawa, media wiedzą, że publika chce poczytać, a najlepiej pooglądać, sceny gwałtu i przemocy, a niekoniecznie wnikać w jego źródła, znaczenie itd. W rozmowie z Krystyną Meissner, opublikowanej 20 czerwca tego roku w „Gazecie Wrocławskiej”, czytamy odpowiedź dytektorki Festiwalu na pytanie o to, skąd wzięło się hasło „Gwałt porządkuje świat”: „Gwałt oznacza przemoc, ale negatywne działanie może być początkiem dobrego, bo rodzi bunt. Reżyserzy zaproszeni do udziału w VII edycji Festiwalu Dialog-Wrocław interesują się nie tylko mechanizmami rodzenia się przemocy, ale przede wszystkim jej uwodzącą siłą. Gwałt jest widowiskowy. Gwałt ze swoją transgresyjną siłą jest atrakcyjny. Gwałt pozwala przekroczyć granicę tego, co powszechnie akceptowalne”. Po tej mocno niepokojącej wypowiedzi wrocławska dziennikarka podsumowuje – z ironią? z roztargnieniem? – „Tak Krystyna Meissner zaprasza publiczność do dialogu nad otaczającą nas rzeczywistością”.

Rzeczywiście, włosy znów stają dęba. Użycie słowa „ale” po zdaniu „gwałt oznacza przemoc” sugeruje wyraźnie, że ta przemoc zostanie zaraz zrelatywizowana, zło zostanie złagodzone, ugłaskane, opatrzone wyrozumiałym cmoknięciem. Dowiadujemy się, że gwałt jest widowiskowy i atrakcyjny, że jego siła uwodzi i że może być początkiem dobrego. Ewidentnie coś tutaj nie gra, pojawia się nieprzyjemny kiks, zgrzyt, fałszywy ton. W opisie idei Festiwalu jego dyrektorka pisze przecież, że twórcy festiwalowych spektakli nie gloryfikują gwałtu. Jednak jak zrozumieć inaczej jej – oderwane od rzeczywistości i pozbawione wyczucia – zdania w rodzaju „Gwałt porządkuje świat” czy „Gwałt pozwala przekroczyć granicę tego, co powszechnie akceptowalne”? Przecież to brzmi jak zachęta do wypróbowania gwałtu – skoro jest zachwalany jako tak bardzo atrakcyjny – do tego, żeby trochę ten głupi świat uporządkować i przekroczyć granice, bo być może znajdziemy za nimi coś ciekawego, podniecającego, superanckiego. Wydaje się, że twórcy wrocławskiego Festiwalu odlecieli wysoko, wysoko, w chmury znad których nie widać już poszczególnych ludzi, na przykład zgwałconych kobiet, liczą się za to tylko idee, koncepcje i diagnozy. Od ludzi, którzy prezentują i promują zaangażowaną społecznie sztukę, można by oczekiwać więcej wyczucia, odpowiedzialności za swoje słowa i zwykłej wrażliwości.

 

Komentarze  

 
#1 Samanta 2013-12-05 18:20
Nie robmy z mezczyzn terminatorow :) tak jak oni posiadamy rece i nogi, moze warto troche pocwiczyc sprawnosc i sile a nie siedziec za biurkiem i prowadzic bierny tryb... zycia. Mozemy sie bronic.. Psychopatow podnieca strach i slabosc, a kobiety sie za takie podaja :) Zamias uzywac swoich czesci ciala do uwodzenia, niech je uzyja w bardziej przydatnych celach... Np.obrona wlasnego ja i wlasnej godnosci :)
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www