zadra-na-www

MATRONATY

Dzięki, dziewczyny!
Beata Kozak   
30 czerwca 2013

Solidarność kobiet? Jedni uważają, że nie jest istnieje, że jest niemożliwa i nielogiczna, bo kobiety są przecież zbyt wielką i zróżnicowaną grupą, ich poglądy i interesy nie mogą być takie same, więc solidarność kobiet to mit i pobożne życzenie feministek. Inni podają dowody na to, że to jednak istnieje, a nawet działa.

Cokolwiek by o tym nie sądzić, wczoraj było tak: trwał finisz Zadry. Finisz to zapinanie numeru na ostatni guzik, a więc praca nad okładką, rozmieszczanie reklam, szlifowanie korekty i notek biograficznych autorek, podpisywanie zdjęć, dzierganie spisu treści i numerów stron, sprawdzanie po raz dziesiąty, czy na winiecie i w stopce redakcyjnej są prawidłowo podane wszystkie dane itp. Tym razem aż do finiszu nie było pewne, co będzie na okładce, był też problem z reklamami. I było tak:

Mail do Alicji z prośbą o przerobienie reklamy w pionie na reklamę w poziomie. Alicja sama nie umie, ale zaraz napisze do Agnieszki. Dobrze. Przypomina mi się, że przy poprzednim numerze Zadry pomocna była Magda, odnajduję jej numer telefonu, dzwonię – nie ma żadnego problemu, Magda się tym zajmie. Po chwili wiadomość od obydwu dziewczyn, że poprawiona reklama będzie jutro rano. Uff. Teraz okładka. Może to zdjęcie, a może to, a może tamto? Czemuż, ach czemuż nie rozpisałyśmy miesiąc temu konkursu na okładkę? Byłybyśmy teraz zalane ciekawymi zdjęciami i mogłybyśmy przebierać w nich jak w ulęgałkach, zamiast stresować się i ogryzać paznokcie z powodu braku pomysłów. Dotychczas zawsze było tak, że Bogini w ostatniej chwili zsyłała miłosiernie jakąś deskę lub brzytwę ratunku, a teraz co? Widać są wyjątki od reguły, która mówi, że Bogini pomoże. Widać od roku 2013 już nie pomaga, limity jej się skończyły. I wtedy, w samym środku tych bezboginicznych myśli, Bogini trąca palcem monitor komputera, a na nim pokazuje się Facebook, a na Facebooku co? Piękne zdjęcie, które zamieściła Monika. Nasze redakcyjne oczy, już od kilku dni działające w trybie „nada się na okładkę czy nie nada się?” skanują zdjęcie natychmiast, oczywiście pod kątem „nada się czy nie?” i twierdzą, że nada się. Leci wiadomość do Moniki: taka a taka sprawa, takie a takie zdjęcie, czy masz je w takiej a takiej rozdzielczości, bo przydałoby się w takim a takim celu. Jest pora obiadowa, Monika przez jakiś czas nie odpowiada, więc maile rozbiegają się po Polsce: do Basi do Warszawy – Basiu, masz coś fajnego, okładkowego, wśród swoich słynnych, pięknych zdjęć? I już skrzynka mailowa zapełnia się co minutę mailami, a w każdym załącznik ze zdjęciem. Mail do Ireny z Trójmiasta – Ireno, potrzebne zdjęcie na okładkę. Mail do Krakowa – Alicjo? Mail do Wrocławia – Agnieszko? W odwodzie jest jeszcze Iwona, Paweł, Monika, Julia. Maile z Warszawy spływają regularnie – to zdjęcie nie, to nie, to nie, to ciemne, to czarno-białe, to od tyłu, to piękne, ale nie na okładkę, to przekrzywione, a to? O, o, o. Może to?

W tzw. międzyczasie Agnieszka przysyła proponowane zdjęcia Facebookiem, do tego linki do jeszcze innych. Irena przysyła maila z linkiem do olbrzymiej, ciekawej bazy ze zdjęciami swoimi i swojej córki – bierz co chcesz, ludzi co prawda nie fotografujemy, ale może coś znajdziesz. SMS od Moniki z Facebooka: jasne, bierz zdjęcie, modelka jest zachwycona, super. Ale po dokładnym sprawdzeniu, obejrzeniu pod lupą i pod światło, jest już jasne, że zdjęcie na okładkę już jest. To z Facebooka też jest piękne, wykorzystamy je następnym razem. Tymczasem przychodzi mail od Alicji: wybrałyśmy już trzy zdjęcia, trwa zapytywanie osób, które na nich są, czy zgadzają się, żeby użyć ich twarzy, jesteśmy w kontakcie, odezwę się szybko. I mail od Agnieszki: reklama poprawiona, pozdrowienia. Więc idą maile do dziewczyn: Agnieszko, Alicjo, Irenko, wielkie dzięki, okładka już jest, dziękuję za waszą pomoc, za natychmiastową gotowość pomocy, za zdjęcia, za poprawione reklamy, za telefony i za szybkość, za natychmiastowy odzew na prośbę o wsparcie, o poprawki, o dosłanie czegoś.

Pytanie o solidarność kobiet to temat na duże badanie socjologiczno-psychologiczne, może też historyczne i polityczne. Z Agnieszkami, Alicją, Basią, Magdą, Ireną, Moniką nie spotykam się co chwila, mieszkamy w różnych miastach, nie wisimy na telefonie, kontaktujemy się raczej emailowo, w konkretnych sprawach. Ale zawsze, kiedy potrzebne jest wsparcie, i to teraz, natychmiast – reagują błyskawicznie. Szczęśliwa Zadra, która ma takie koleżanki, znajome, przyjaciółki.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www