zadra-na-www

MATRONATY

Nasza Prawda Najnaszejsza
Beata Kozak   
31 maja 2013

Nowa świecka tradycja czy już tradycja sakralna? Od lat polscy biskupi wykorzystują kościelne święta do wbijania wiernym w głowy swoich ideologicznych statementów. Żeby się ludziom utrwaliło, co jest dobre, a co złe. Złe są – mówiąc w skrócie – związki partnerskie, aborcja, in vitro, feminizm. Należy przeciw nim protestować, chodzić na odpowiednie marsze, podpisywać petycje, no i oczywiście trzymać się od tych strasznych zjawisk z daleka. A więc żyć w przykładnym związku małżeńskim, nieskalanym żadnym tam partnerstwem i zawartym tylko i wyłącznie w celach sprowadzenia na świat potomstwa. Jeśli kobieta zajdzie w ciążę, ma za wszelką cenę rodzić - choćby została zgwałcona, choćby była chora lub umierająca, choćby płód nie miał ręki albo głowy, choćby matkę i dziecko czekała bieda z nędzą i lata w ciężkiej chorobie. Ma rodzić i koniec, bo tak chcemy my, wasi panowie, ehm, to znaczy, tak chce nasz Pan. Następnie nie wolno pozwolić, żeby nauka pomogła nam rozwiązać problem bezpłodności, bo in vitro to morderstwo, podobnie jak aborcja. No i z dala od feminizmu – to szalone, obce nam kulturowo pomysły na to, żeby kobietom rosły wąsy, a mężczyznom piersi. W ten sposób zrobimy z Polski katolicki skansen, nad którym będzie powiewał kościelny sztandar ze słowem Prawda.

Prawdę odmieniali biskupi przez wszystkie przypadki w swoich kazaniach na tegorocznych procesjach Bożego Ciała. Prawda jest oczywiście jedna-jedyna, a jej posiadaczem i wyłącznym oznajmicielem jest Kościół, Matka nasza – czy raczej zdecydowanie Ojciec nasz. Prawdę należy wypowiadać bez owijania w bawełnę, konkretnie i jasno, ale też nie całkiem brutalnie, bo w końcu są jakieś granice, musi być strategia i taktyka. Nie można raczej powiedzieć: „W tym kraju rządzimy, kurde blade, MY, Kościół, biskupowie, kapłani, a nie wy, hołota, która bełkocze o jakiejś durnej demokracji. Nawet jeśli się dorwaliście do tej waszej śmiesznej władzy, to tak naprawdę i tak rządzimy MY, bo nam się to należy i za nami stoi Bóg, nasz mocodawca, a za wami nie stoi nikt, bo wy jesteście świeccy, czyli gorsi, wy nie jesteście kapłanami, a monopol na Najwyższą i Jedyną Prawdę mamy MY. Tę waszą demokrację, parlamenty, głosowania i inne bzdury możecie sobie wsadzić gdzieś”. W wersji strategicznej i przykrojonej do okoliczności sypania kwiatków w procesji Bożego Ciała, w wykonanniu kadrynała Dziwisza, brzmi to tak: „W społeczeństwie demokratycznym rządzi większość. Pluralizm poglądów i postaw ludzi tworzących nasze społeczeństwo jest faktem. Przyjmujemy ten fakt do wiadomości. Tym niemniej trzeba jasno stwierdzić, że wierność prawdzie obowiązuje wszystkich, również prawodawców. Prawdy nie ustala się przez głosowanie, dlatego nawet parlament nie jest powołany do tworzenia odrębnego porządku moralnego niż ten, który jest wpisany głęboko w serce człowieka, w jego sumienie”. A więc przymus rodzenia, zakaz pomocy w bezpłodności i nakaz podporządkowania kobiety mężczyźnie macie, drogie dziatki, „wpisany głęboko w serce i sumienie”. Sami nie wiecie, co w tych waszych sercach macie.  Na szczęście my znamy wasze serca na wylot. Protestujecie, głosujecie w wyborach, macie jakieś tam swoje poglądziki i opińki, ale przecież my wiemy lepiej, że wyżej naszej Prawdy nie podskoczysz. Więc po co się szarpać i bawić w jakąś demokrację. My, biskupi katoliccy w Polsce, jesteśmy prawdą, wyrocznią i najostateczniejszą instancją. I o tym, drodzy i kochani, pamiętajcie dzień i noc.

Dalej było to samo i to, co zawsze: życie jest święte. Przy czym dla polskiego Kościoła jedno życie jest bardziej święte niż drugie. Święte jest życie nierozwinięte, potencjalne, jak najmniejsze, a więc zarodki, gamety i embriony, natomiast o wiele mniej wartości ma dla Kościoła życie w pełni rozwinięte i ukształtowane, z dużymi rękami i nogami, jakąś już nawet swoją historią, wykształceniem, pracą i planami, a więc coś tak niestosownego i niesmacznego, jak człowiek płci żeńskiej, czyli kobieta. Życie typu kobieta jest o wiele mniej święte i warte ochrony, szacunku i budowania barykad niż życie typu galaretka przyczepiona do ścianki macicy tejże kobiety. „Nikt nie lekceważy cierpienia par małżeńskich, niemogących doczekać się dziecka”, ogłasza przedstawiciel instytucji, która lekceważy cierpienia par małżeńskich niemogących doczekać się dziecka. „Nie można dochodzić do celu, nawet szlachetnego, na drodze niemoralnej”, ogłasza przedstawiciel instytucji, która dochodzi do celu, nawet szlachetnego, na drodze niemoralnej. I tak dalej w ten dobrze znany deseń. Było też o feminizmie, nazywanym zresztą ostatnio przez jego kościelnych krytyków, którzy nijak nie mogą pojąć, o co w nim chodzi – „genderyzmem”. Ale czy chce mi się to cytować? Chyba nie.

Wolę w tym czasie dać lajka polityczce PO, która skrytykowała na Twitterze pomysł ustawienia ołtarza z okazji Bożego Ciała wprost na ścieżce rowerowej. Prawicowy publicysta odpowiedział jej: „Może wystarczyło zatrzymać się i pomodlić z dziećmi? Nie umarłaby Pani od tego”. Ktoś inny odpisał, że warto modlić się tak, żeby jednocześnie nie utrudniać życia innym. Największe i najprostsze mądrości można, jak widać, znaleźć w komciach użytkowników mediów społecznych. Raczej nie w hierarszych przemowach zza ołtarzy ustawionych na ścieżkach rowerowych.

 

Komentarze  

 
#7 Joanna 2013-06-13 12:17
To prawda, że "prawdy nie ustala się przez głosowanie", bo przecież prawda jest jedna, mimo iż każdy ma swoja prawdę najprawdziwszą. Prawdą można usprawiedliwić wszystko - nawet nieprawdę. Mówiąc prawdę o prawdzie, w imię prawdy, można naprawdę tkwić w błędzie!
Cytować
 
 
#6 Ctp 2013-06-03 11:43
o klechach katabasach Goebbels pisał w wielu miejscach
Cytować
 
 
#5 Bożena 2013-06-02 22:00
ech ta nienawiść, ulubione slowo polaków. jak tylko ktos cos skrytykuje albo sie komus cosik nie podoba to zaraz nienawisc! i hańba! bez przesady. mi sie tez nie podobają te koscielne kazania potepiajace in vitro itp ale to nie znaczy zaraz ze nienawidze 'klechów'.
Cytować
 
 
#4 olka 2013-06-02 20:49
A na której stronie dzienników Goebbelsa jest mowa o nienawiści do klechów? Dając sobie spokój z żartami: ja w tym tekscie nie widze "nienawisci do klechów", tu jest pokazane i krytykowane parcie Kosciola do dominacji w panstwie i spoleczenstwie, na co zadne spoleczenstwo i zaden swiecki rząd nie powinno sobie pozwolic. Chyba ze chcemy miec ustroj religijny, jak szariat w krajach islamskich.
Cytować
 
 
#3 Ctp 2013-06-02 20:38
Pani Olko, na ktorej stronie mein kampf mowa o kobietach?
Cytować
 
 
#2 olka 2013-06-02 10:54
A ty poczytaj sobie Mein Kampf Hitlera, on tez nienawidził kobiet.
Cytować
 
 
#1 Ctp 2013-06-01 23:37
Poczytajcie dzienniki Goebbelsa, on tez nienawidził klechów.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www