zadra-na-www

MATRONATY

Majewski! Leć po młotek!
Beata Kozak   
26 maja 2013

Znany i lubiany komik Szymon Majewski recytuje na youtube hiphopową rymowankę, w której robi sobie jaja z posłanki Krystyny Pawłowicz. Chodzi oczywiście o niedawny występ telewizyjny posłanki, a raczej o jej wykrzyczany do mikrofonu i kamery monolog o szmatach, dziwkach i prostytutkach z warszawskiego Marszu Szmat. Osoby idące w marszu protestowały przeciwko przerzucaniu na kobiety winy i odpowiedzialności za gwałt i molestowanie seksualne, co polega na ocenianiu tego, jak są ubrane. Polski internet zatrząsł się po raz kolejny od wkurzenia i kpin z posłanki, posypały się felietony, wpisy na blogach i polemiki. Trudno nazwać jej wystąpienie inaczej jak kuriozalnym i żenującym stekiem obelg i popisem całkowitego niezrozumienia idei marszu. Można też mieć wątpliwości co do tego, czy posłanka jest zrównoważona psychicznie – i to przede wszystkim z powodu formy jej spiczu. Granica między ekscentryzmem i oryginalnością a zwyczajnym szurnięciem i szkodliwością społeczną jest często cienka jak ćwierć włosa i niedostrzegalna (patrz ciężki przypadek Janusza Korwin-Mikkego).

Nie ma sensu rozwodzić się nad żałosnym występem posłanki Pawłowicz, natomiast sensowne wydaje mi się przyjrzenie się, czy raczej uważne przysłuchanie, temu co rymuje o niej nasz boski Szymon. W końcu uczyliśmy się wszyscy w szkole analizy utworu literackiego („co poeta miał na myśli?”), więc do dzieła.

MC Dziad, czyli Szymon Majewski z doczepioną brodą, zaczyna od przypomnienia, że posłanka Pawłowicz domaga się, aby tytułowano ją posłem, a nie jakąś tam posłanką. I od razu zabiera się za robienie sobie jaj z jej profesorskiego tytułu: „papiery profesorskie kupiła na raty”. Jak na razie, nikt tego jeszcze Pawłowicz nie udowodnił, ale domyślam się, że chodziło o rym do słowa „szmaty”. Potem Majewski rymuje całkiem udatnie i rytmicznie, aż człowiekowi gęba się uśmiecha, bo naprawdę zgrabnie zmontowano jego recytację  i fragmenty nieszczęsnej wypowiedzi posłanki. Cała sala się kiwa i jest fun. Do momentu, kiedy przestaje być zabawnie, a robi się mocno seksistowsko.

„Gdy już coś mówi, jest lepsza od Dodzi. (…) Łączy je to, że są damami, choć zwracają uwagę tymi swoimi piersiami” – rapuje Majewski. Głupota i arogancja posłanki Pawłowicz jest więc zestawiona z głupotą i arogancją piosenkarki Dody Elektrody, która uchodzi za symbol tych właśnie dwóch cech. Na jednym oddechu głupia piosenkarka i głupia posłanka-profesorka stają się ciałami z piersiami. Od tego momentu satyra Majewskiego leci na łeb, na szyję, a MC Dziad zwraca się już raczej do odbiorców o mentalności kibola i bez pudła może liczyć na ich rechot. „Idiotyzm w spódnicy” – rapuje Majewski, „przebrany za babę” – dopowiada Pawłowicz w montażu (rym do „udaje sushi, naprawdę jest schabem”). I znowu poeta Majewski zwraca uwagę na płeć wyśmiewanej przez siebie i krytykowanej posłanki. Płeć, ciało, baba, mięso.

Najprostsza definicja seksizmu, czyli gorszego traktowania człowieka z powodu jej/ jego płci, brzmi: seksizm to branie pod uwagę płci w sytuacji, kiedy nie ma to żadnego znaczenia. Wrzaski posłanki Pawłowicz, która obraża ludzi i nie rozumie nawet, że czegoś nie rozumie, nie mają nic wspólnego z jej płcią, podobnie jak głupie i aroganckie wypowiedzi całych rzesz polityków, choćby Stefana Niesiołowskiego (szczaw) czy Jarosława Gowina (krzyk zarodków) – żeby wymienić tylko tych dwóch spośród rzeszy mężczyzn, których w duchu seksizmu Szymona Majewskiego trzeba by nazwać „idiotyzmem w spodniach, przebranym za chłopa”. Ale jakoś nikt nie wpada na to, że w związku ze swoimi niepopularnymi lub głupimi wypowiedziami profesor Niesiołowski pewnie nie jest żadnym profesorem, a papiery kupił sobie na raty. Nikt też nie zwraca uwagi na rozporek albo pośladki byłego ministra sprawiedliwości i nie zestawia jego wpadek z wpadkami jakiejś męskiej gwiazdki estrady.

Ukoronowaniem seksizmu w satyrze Majewskiego na Pawłowicz jest kończące kawałek wezwanie: „Pawłowicz! Do kuchni! Wyczyścić blat!”. (W teledysku widzimy, jak Majewski szoruje ścierką szafki– czyżby nie odróżniał ich od blatu?) „TO jest dla ciebie –„- recytuje Szymon, a zmontowana Pawłowicz dopowiada „Marsz Szmat”. Czyli – Pawłowicz, jesteś głupią babą, a twoje miejsce jest w kuchni ze szmatą w ręce. Bo kuchnia to przecież naturalne miejsce pracy kobiety – szczególnie kobiety głupiej – a szmata to jej naturalny atrybut. Wszystko inne to kupowanie profesorskich papierów na raty i udawanie sushi, podczas gdy jest się zwykłym schabem, idiotyzmem w spódnicy przebranym za babę.

Słuszne i zbawienne jest pośmianie się z głupoty, ale sięganie przy tym do seksizmu jest bardzo cienkie. Odsyłanie posłanki, która nas wkurza i obraża, do kuchni – to słabizna, która na kilometr śmierdzi zgniłą konserwą i mizoginią. Boski Szymon dał ciała. Jeżeli aroganckie, konserwatywne polityczki satyra odsyła do kuchni, to dokąd odesłać seksistowskich satyryków? Do koszar? Albo do warsztatu z narzędziami, żeby sobie Szymon Majewski wziął młotek i stuknął się nim w swoją patriarchalną główkę?

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www