zadra-na-www

MATRONATY

Kobiety w Solidarności
Barbara W. Lewicka   
01 września 2013

Minęła właśnie trzydziesta trzecia rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych, które otworzyły w Polsce drogę do reform i do pokojowego przejścia z ustroju socjalistycznego do demokracji. Przy okazji obchodów tej rocznicy warto przypomnieć, że kobiety w tworzeniu i w działaniach ruchu obywatelskiego, jakim była „Solidarność”. Niestety, po zwycięstwie ruchu jedynie nieliczne włączyły się i były aktywne w strukturach tworzonej od nowa państwowości.

Sukces demokratycznego ruchu nie przełożył się na zmianę relacji między płciami na demokratyczne i równościowe. Kobiety działające w „Solidarności” zazwyczaj, z nielicznymi wyjątkami, nie brały pod uwagę i nie przyjmowały do wiadomości tego, że różnica płci jest też różnicą polityczną czyli związaną z władzą. Były nieprzygotowane na tworzenie się męskich klik i bezbronne wobec nich. Sprawa – na początku wspólna – została przejęta przez mężczyzn. Kobiety w znacznej mniejszości znalazły się w gremiach rządzących. Fakt, że przy obradach Okrągłego Stołu „Solidarność” była reprezentowana przez jedną tylko kobietę, pokazywał, że relacje pomiędzy płciami przybrały postać walki, a konkretnie zwalczania i odsuwania kobiet.

Kobiety stanowiły połowę 10-milionowego związku. Brały udział w strajkach. Anna Walentynowicz była osobą, od której zaczęły się strajki, bo jej współpracowników oburzyło zwolnienie Walentynowicz z pracy. Jest to fakt dość znany, lecz mniej znane są fakty dotyczące udziału kobiet w strajkach. W strajku gdańskim kobiety stanowiły ok. 1/3 osób uczestniczących, a nie tylko donosiły strajkującym posiłki, jak głosi najbardziej rozpowszechniona wersja historii strajków. Strajki zarówno robotnicze, jak i studenckie obfitowały w sytuacje, które mogły zmotywować kobiety i mężczyzn do wypracowania nowych relacji pomiędzy płciami. Do tych sytuacji należało molestowanie seksualne kobiet. Z kolei ze strajkiem gdańskim związana jest anegdota o konflikcie dotyczącym obierania ziemniaków. Strajkujący mężczyźni ponoć domagali się od strajkujących z nimi kobiet, żeby te gotowały im zupę. Kobiety odmówiły usługiwania mężczyznom twierdząc, że mają takie same prawa, jak pozostali strajkujący. Sprawa oparła się o kierownictwo strajku, które zadecydowało, że ziemniaki obierać mają wszyscy, bez względu na płeć. Znana jest sprawa Tygodnika Mazowsze, organu podziemnej „Solidarności”, który w czasie wojennym redagowany i wydawany był przez prawie same kobiety. Helena Łuczywo i jej współpracowniczki przeszły później do Gazety Wyborczej, gdy powstała niezależna prasa. W tym przypadku kobiety „Solidarnosci” znalazły odpowiednie miejsce dla siebie po jej zwycięstwie.

Natomiast wśród polityków zawodowych kobiet „Solidarności” znalazło się bardzo niewiele. W Sejmie jednej z pierwszych jego kadencji kobiet było nawet poniżej 10%. Obecnie w Sejmie jest niewiele ponad 20% kobiet, czyli mężczyźni są nadreprezentowani z 80 % mężczyzn w Sejmie.

W zrozumieniu przyczyn odsunięcia kobiet od polityki, by temu przeciwdziałać, pomaga z pewnością analiza zdarzeń z niedawnej przeszłości. Książka Shany Penn „Podziemie kobiet”, oparta na wywiadach z prominentnymi działaczkami Solidarności, jest ciągle taką cenną pomocą. Są nią również wspomnienia Małgorzaty Tarasiewicz, która zakładała i przewodniczyła Komisji Kobiet „Solidarności”, choćby te zamieszczone w książce „Feministki. Własnym głosem o sobie”. Ta próba zjednoczenia kobiet wokół wspólnej sprawy była ważnym wydarzeniem, podobnie, jak stworzenie przez Barbarę Labudę ponadpartyjnej Parlamentarnej Grupy Kobiet, która istnieje w Sejmie do dziś.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www