zadra-na-www

MATRONATY

Sztuka, niebo i ziemia
Magdalena Stoch   
09 marca 2014

Książka Ewy Majewskiej „Sztuka jako pozór? Cenzura i inne paradoksy upolitycznienia kultury” przypomina ruchliwy węzeł autostrady, który łączy drogi polityki, ekonomii i kultury. Choć biegną z odmiennych stron, zamieszkałych przez Wielkich Teoretyków i Teoretyczki (wymieniając chociażby: Antonio Negriego, Pierre'a Bourdieu, Judith Butler, Jacquesa Rancière, Lisę Duggan, Svetlanę Mintchevę i Roberta Atkinsona), łączy je rozciągający się ponad asfaltem błękit nieba, zwanego potocznie sztuką.

majewska_okladkaMajewska za niebem błękitnym najwyraźniej tęskni, bierze więc w dłoń lornetkę, nazwaną czule krytyczną teorią kultury, i próbuje spojrzeć w dal. Widzi coś? Nie. Czarne chmury na niebie, które czas uczciwie nazwać: kapitalistyczna cenzura (ekonomiczna, tożsamościowa, religijna, oparta na frazesach "w trosce o dzieci" lub "w celu zachowania poziomu"), argument "z podatnika", władza biopolityczna, elitaryzm i europocentryzm intelektualny, "reżimy widzialności". Trzeba więc przyznać uczciwie, że autorka dostarcza nam pojęć niezbędnych do zrozumienia sztuki współczesnej i jej instytucjonalnych uwikłań. Nazywając, Majewska rozgania ciemne, skłębione zasłony.

Dzięki temu widzi wyraźniej twórczość Jacqueline Livingston, Ulli Karttunen, Patricii Reed, Valie Export, Joanny Rakowskiej, Aleksandry Polisiewicz, Izabeli Kowalczyk, Doroty Nieznalskiej, Anny Baumgart, Zbigniewa Libery, Rafała Jakubowicza, Aliny Żemojdzin, René Magritte. Ponownie nawiązuje kontakt z Zofią Kulik. Prawa fizyki każą jej jednak pamiętać, że sztuka pod kopułą niebieską jaśnieje tylko dzięki światłu odbijanemu od ziemi. Bez ziemi błękitu nieba nie sposób pojąć. A na ziemi ruchliwy węzeł autostrady nadal prężnie zasilają drogi krajowe: różnice klasowe, etniczne, płciowe, wiekowe... Choć autostrada międzynarodowa, chmury nad głowami te same – konstatuje autorka.

Można by założyć, że książka "Sztuka jako pozór?" opowiada o zacieraniu granic pomiędzy różnymi obszarami ludzkiej aktywności: kulturą (w tym sztuką), polityką (rozumianą na sposób Foucaultowski) i ekonomią, sferą prywatną i publiczną, obiektywizmem i subiektywizmem sądów estetycznych, produkcją artystyczną a reprodukcją struktury klasowej, kulturą wysoką a kulturą niską, sztuką autonomiczną a estetyzacją życia czy artyzmem i aktywizmem.

Z tej perspektywy postkantowskie i postplatońskie ideały sztuki niezaangażowanej, obiektywnej, neutralnej okazują się dobrze maskowaną formą dyskursu władzy: już samo wytwarzanie i odbiór sztuki to forma – mówiąc językiem Pierre'a Bourdieu – klasowej stratyfikacji. Majewska wierzy w wywrotowy potencjał sztuki i możliwość urzeczywistnienia za jej pośrednictwem ideału równości i różnorodności, definiowanych zgodnie z perspektywą społecznej teorii queer. Sztuka taka ma zatem dostarczać narzędzi społecznej zmiany, spełniać zadania sztuki krytycznej w pełnym tego słowa znaczeniu. W moim odczuciu książka Majewskiej jest więc udaną próbą przyjrzenia się relacjom sztuki, aktywizmu i teorii kultury. Ułatwia nam, czytelnikom i czytelniczkom, zdekonstruowanie pozornej granicy pomiędzy nimi.

 

Ewa Majewska

Sztuka jako pozór? Cenzura i inne paradoksy upolitycznienia kultury

Korporacja Ha!art

Kraków 2013

 

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www