zadra-na-www

MATRONATY

Björk w domu

Transmisja koncertu z islandzkiej TV

Obraz anielskich chórów złożonych z eunuchów unoszących się nad zjednoliconą Europą rozlatuje się w kawałki, a cóż dopiero ich hipotetyczne brzmienie i dobre aż do bólu przesłanie... Wszystko to za sprawą pojawienia się na scenie drobnej kobiety w białym, motylim stroju i na bosaka. Czoło wymalowane na biało i całkowicie swobodne współistnienie ruchów ciała z muzyką porywa nas niczym ekspresowa winda, daleko ponad ograne sceniczno-obsceniczne grepsy idoli/idolek mas. 

Nie dziwię się, że w wywiadzie dla MTV modelki z tzw. absolutnego topu na hasło "Björk" wydymały z obrzydzeniem wargi. Björk jest antytezą ich sztuczności.

Scena pełna zmieniających się świateł - jedynej scenografii koncertu - podzielona jest na dwie części. Jedna to podium zajęte przez smyczkowy oktet, druga jest królestwem samotnego "podkręcacza" gałek pochylonego nad kilkoma pudłami samplerów i podobnych czarodziejskich skrzynek. Pośrodku ona - Björk.

Podobnie z muzyką - z jednej strony wyrafinowany akustyczny sound chluby Islandii, z drugiej dźwięki płynące strumieniem wprost z naszej podświadomości, obsesyjne rytmy, pulsacje i brzmienia głuchych bębnów szamańskich z elektronicznie "podbitym" basem. Między tymi światami uwija się Björk ze swym niesamowicie plastycznym głosem. Głosem wyzwolonym zupełnie z wzorców afroamerykańskich, głosem-źródłem.

Zakorzeniona w najgłębszej tradycji i swobodnie czerpiąca z ultranowoczesnych ścieżek, jest Björk artystką praktykującą otwartość. Otwartość w sztuce to cecha, o której często można usłyszeć, ale niezmiernie rzadko jej doświadczyć.

Co takiego jest w śpiewie Björk, że stała się megagwiazdą niejako z marszu, zachowując jednak oryginalność własnych koncepcji artystycznych? amanie głosu, modulowanie fraz, śpiewanie-opowiadanie, śpiewanie-zaklinanie, śpiewanie-recytowanie, zawodzenie. Europa odkrywa swój własny głos! To początek odkłamywania kultury. Björk podaje nam współczesną wersję szamańskiego kamłania, joik, śpiewanych historii i ekstatycznych podróży po drzewie życia.

Filharmonia jest pełna elegancko ubranych mieszkańców Islandii. Siedzą w fotelach i uprzejmie biją brawo po każdym utworze. Nic nie zapowiada tego, co dzieje się po zejściu Björk ze sceny - jedenastominutowej owacji na stojąco! Czym zasłużyła sobie Björk na tak niezwykłe przyjęcie? Bo przecież nie tylko światową karierą... Może tym, że przypomniała nam o własnej tożsamości kulturowej, o odrębności, o różnicy? O czymś nie do kupienia, o czymś, co każdy ma, choć łatwo to gubi. Tak naprawdę Europa rozpada się na rozmaite światy, aby odnaleźć utraconą tożsamość. I to jest naprawdę dobre!

 

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www