zadra-na-www

MATRONATY

Nieznośna lekkość (nie)bytu

Słowo "lesbijka" to słowo-zagadka - istnieje przecież w słowniku języka polskiego, a jednak nie ma dla niego miejsca. Są też tacy, którzy sądzą, że owszem, lesbijki istnieją, ale na zepsutym Zachodzie albo może na Marsie. Renata Lis pisała kiedyś, że wzrastająca od kilku lat w Polsce moda na tolerowanie homoseksualizmu (męskiego) jest dowodem na to, że nieobecność lesbijek we współczesnej, polskiej kulturze nie wynika z obyczajowego tabu i że bycie lesbijką nie jest postrzegane jako dewiacja seksualna. Zastanawiam się jednak, jak wielki procent naszego społeczeństwa stanowią jej liberalni członkowie i na czym polega aprobata homoseksualizmu? 

Na podstawie własnych obserwacji mogę stwierdzić, że jednak związki lesbijskie w Polsce są obyczajowym tabu. Dużą rolę odgrywa tu wpływ Kościoła katolickiego. Oczywiście ludzie coraz częściej dostrzegają, że różnią się między sobą, że mają różne potrzeby i pragnienia - ale stereotypy ról płciowych są bardzo silnie zakorzenione w naszej kulturze. Dlatego wciąż jeszcze niechętnie i podejrzliwie patrzy się na nieślubne dzieci i ich matki, czy na kobiety żyjące w pojedynkę. Są środowiska, w których homoseksualizm jest akceptowany, a w każdym razie nie wzbudza niechęci. Próżno ich jednak szukać w małych miasteczkach i na wsiach, a lesbijki mieszkają przecież również i tam.

Łaskawa tolerancja

Co to jest tolerancja? askawe przyzwolenie na czyjeś istnienie: "jestem tolerancyjny/a, więc nie będę cię nękać, choć na to zasługujesz." Tolerancja w gruncie rzeczy znaczy tyle, co obojętność, a lesbijki - jak wszyscy ludzie - potrzebują zrozumienia i akceptacji. Młode pokolenie Polaków, które wciąż jeszcze dojrzewa, ma szansę być przyjazne inności, ale to, które teraz jeszcze decyduje o rzeczywistości, jest tylko pozornie liberalne. 

Rezygnacja z funkcji żony i matki postrzegana jest jako "zdrada" kobiecości. W polskiej rzeczywistości wciąż jeszcze lesbijka niezupełnie jest kobietą (tak, jak i zakonnica, która "nie jest kobietą tylko zakonnicą"). Gej to facet, lesbijka to lesbijka. Nic bardziej mylnego, tylko że trudno to pojąć komuś, kto nie mógł się przekonać, że lesbijki są normalne - mają po dwie nogi, nie mają rogów i kopyt, nie wydzielają zapachu siarki. Błędne koło: żeby dać się poznać, trzeba się pokazać, żeby się pokazać - trzeba pokonać strach. Bycie lesbijką wymaga odwagi. Jeśli się czegoś nie zna, to lepiej go unikać, a jeśli się czegoś unika, to może znaczyć, że jest to złe. Lesbijki są niewidzialne, bo trudno jest im się ujawnić. Trudno jest powiedzieć: "Jestem lesbijką. Niestety, kochani rodzice, nie spełnię waszych oczekiwań, nie stanę na ślubnym kobiercu u boku mężczyzny, nie dam wam upragnionych wnuków." Trudno oczekiwać aprobaty i entuzjazmu, ale trudno też normalnie żyć, nie mając po swojej stronie najbliższych. Rzecz nie we wrogości czy nienawiści, lecz w niechęci i obojętności. Trudno jest wyobrazić sobie lęk, jaki towarzyszy wielu lesbijkom. Boją się, że kiedy ujawnią się przed przyjaciółmi, ci odsuną się od nich i tym samym okaże się, że przyjaciółmi nie byli. Są niejednokrotnie bardzo samotne pośród tłumu ludzi. Najgorsza jest chyba sytuacja lesbijek-matek, które boją się, że ich mężowie odbiorą im dzieci, kiedy dowiedzą się prawdy.

Strategie przetrwania

Źyją sobie polskie lesbijki w ukryciu, oszukują się dla ogólnego dobra i szukają swojego miejsca w "normalnym" świecie domowych pieleszy, krzątając się między kochanymi dziećmi, lubianym mężem (w gorszym wypadku nielubianym) i poczuciem zdrady samych siebie, tęsknotą za czymś, co utraciły, lub czego nawet nie miały, choć wciąż bardzo tego pragną. Inne zawierają "białe" małżeństwa dla świętego spokoju i oszukują już nie tyle siebie, co swoje otoczenie. Są też i takie, które walczą otwarcie o prawo do bycia sobą, o poszanowanie swojej odmienności. Cóż to zresztą za odmienność, skoro mają takie samo pragnienie jak wszyscy - pragną szczęścia. Pragną też normalności. Uczucia są takie same, jak w związkach mężczyzn i kobiet - miłość, namiętność, pożądanie, tyle że nie ma podziału na kobietę i mężczyznę. Jest to alternatywa dla kobiet, które z różnych przyczyn nie odnajdują się w instytucji małżeństwa czy w związkach 

z mężczyznami w ogóle, a zwyczajnie potrzebują bliskiej więzi z drugą osobą. Jedna z dziewczyn napisała w ankiecie: "Potrzebowałam kogoś, przed kim mogłabym się wygadać. Powiedzieć, jak bardzo chcę przytulić się do kobiety, poczuć zapach jej włosów, dotyk skóry. Porozmawiać z nią, poplotkować, zachwycić się tym samym filmem. Zjeść razem śniadanie, wypić kawę, kochać się. Cóż w tym zdrożnego?" Ale akurat to wielu heterykom nie mieści się w głowach, zbyt są przyzwyczajeni do podziału świata według płci.

Bycie lesbijką w Polsce oznacza swoistą nielegalność istnienia i wymaga konspiracji. Nie widać zarówno tych zakamuflowanych, które chcą być niewidoczne, jak i tych jawnych lesbijek, które żyją tak, jak chcą.

Możliwość i niemożliwość

Homoseksualizm mężczyzn i kobiet wydaje się czymś osobnym już chociażby przez to, że ten pierwszy jest o wiele bardziej obecny w przekaźnikach kultury. Popularna prasa homoseksualna to pisma niemal wyłącznie gejowskie - choć "Inaczej" można kupić w większości kiosków w większych miastach, to zawiera ono zaledwie kilka stron poświęconych kobietom. Lesbijskie pismo "Furia Pierwsza" wydawane przez warszawskie stowarzyszenie OLA-Archiwum jest dosyć elitarne w swoich treściach. Odwołuje się do związków lesbianizmu z feminizmem w tekstach interesujących i wartościowych, które jednak nie trafiają do wszystkich lesbijek. Zresztą nie wszystkie lesbijki identyfikują się z feminizmem. Wynika to głównie z tego, że pragną zwykłego, prywatnego, spokojnego życia, bez angażowania się na zewnątrz. Jednak taką możliwość może im dać jedynie ruch ogólnokobiecy. Lesbijki są kobietami i sądzę, że potrzebują wsparcia i solidarności innych kobiet, również tych, które kochają mężczyzn. Tak czy inaczej, "Furii Pierwszej" próżno szukać na stoiskach z prasą czy na księgarskich półkach. Swoje pisma mają wędkarze, miłośnicy psów, geje, ale nie lesbijki. Byłoby dobrze, gdyby wraz ze swoimi sprawami pojawiały się na łamach prasy kobiecej o wiele częściej niż do tej pory. Nie widać też polskich lesbijek w sztuce. Nie ma lesbijek w polskim kinie, a zagraniczne filmy czy książki nie są dostatecznie spopularyzowane. atwiej jest wymienić gejowskich twórców literatury, kina czy sztuk plastycznych.

W większych miastach takich, jak Poznań, czy Warszawa, lesbijki spotykają się w "swoich" lokalach, ale najpopularniejszą ostatnimi czasy drogą kontaktów jest internet. Daje poczucie anonimowości, bezpieczeństwa, czasem poprzez komputer nawiązują się trwałe związki, częściej jednak jest to miłość z wymyśloną kobietą. Świat łączy internetowych często okazuje się być krainą fikcji.

Nieznośna lekkość nieistnienia. Chciałoby się być naprawdę. Lekkość to fikcja, kłamstwo i maska. Prawda jest bolesna, trudno jest żyć w masce, udawać, że się nie istnieje. To wprost nie do zniesienia.

Choć może to i lepiej, że wciąż trudno być w Polsce lesbijką. Może rację miał Luchino Visconti, kiedy powiedział, że możliwa jest tylko miłość niemożliwa, że kiedy staje się legalna, traci na sile? Może możliwe jest tylko istnienie niemożliwe?

 

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www