zadra-na-www

MATRONATY

Mętne strategie

Matkę zwykło się od wieków obarczać winą za poplątane biografie potomstwa. Jeżeli koncentrowała się na karierze - była egoistką, jeżeli zajmowała się tylko domem - niespełnioną kuchtą. Za dużo poświęcenia - niedobrze, za mało - też źle. Jeżeli przywiązywała zbyt dużo uwagi do jedzenia i celebrowała posiłki - rujnowała zdrowie dzieci robiąc z nich obżartuchów. Gdy lekceważyła regularne obiadki - spadały na nią gromy za burzenie tradycji rodzinnych czy nawet narodowych. Czy ładowała na siłę potomstwu pokarm do gardła, czy wydzierała batoniki z lepiących się piąstek - zawsze postępowała nagannie. Została również automatycznie postawiona pod pręgierzem w czasach, kiedy zaczynało się mówić o zjawiskach anoreksji i bulimii. Nagonka na matki złagodniała wraz z nadejściem krytyki feministycznej i ze zwróceniem uwagi na socjalno-kulturalne przyczyny obu chorób: obsesję szczupłości w środkach masowego przekazu, niechęć wobec dojrzewania i przekształcania się w kobietę itp. 

Liczba zachorowań rośnie, a wraz z nią ilość teorii na temat ich przyczyn - najzabawniejszej dostarczył bardzo poważny dziennik "Financial Times" (27 kwietnia 1999). Autorem artykułu Darwin Cuts through the Thin Competition jest dr Riadh Abed, psychiatra w Rotherham General Hospital.

Na początku artykułu autor charakteryzuje krótko historię anoreksji i bulimii, odświeżając znane już fakty, że zaburzenia odżywiania są zjawiskiem stosunkowo młodym: po raz pierwszy anoreksja została opisana w 1880 roku. Była wtedy zjawiskiem niezmiernie rzadkim. Bulimia nervosa została wzięta pod lupę dopiero w 1979 roku. Autor dodaje, że na obydwie choroby zapadają głównie kobiety, i to przeważnie w krajach zachodnich, w innych społeczeństwach występują niezmiernie rzadko. Dr R. Abed zarzuca badaczom tworzenie błędnego koła przez zbytnią socjologizację problemu i upieranie się przy wpływie mody tworzącej i propagującej ideał wycieńczonej sylwetki. Jego zdaniem pomija się niesprawiedliwie podłoże biologiczne oraz teorię ewolucji. Opierając się na Darwinie Abed stwierdza: mężczyźni mają nieograniczoną czasowo możliwość produkowania potomstwa, kobiety przestają być płodne po menopauzie, dlatego młodość i wygląd kobiet były od wieków decydującymi czynnikami przy szukaniu partnerki. Dodatkowo Abed wspomina o odkryciu ostatnio tzw. uniwersalnego standardu urody kobiecej, jaką ma być proporcja obwodu talii do bioder. Najbardziej atrakcyjne proporcje mają według niego właśnie młode kobiety w wieku 16-20 lat. I wszystko byłoby w zasadzie dobrze: mężczyźni wybieraliby te młode i chude, gdyby nie zmiany społeczne w ostatnich czasach. Abed zalicza do nich wzrost liczby starszych kobiet wyglądających coraz młodziej i zachowujących młodzieńczą sylwetkę, zwiększającą się niestabilność długoletnich związków i jako najważniejszy czynnik: rosnącą niezależność kobiet zachodnich. W takich warunkach młodym kobietom pozostaje tylko zawzięta konkurencja ze starszymi, wyglądającymi młodziej i chudziej niż powinny. Muszą być jeszcze szczuplejsze, więc głodzą się - w niektórych wypadkach - na śmierć. I tu dr Abed przyznaje łaskawie, że media oczywiście dorzuciły to i owo do tego procesu produkując obrazki wymizerowanych modelek - jednakowoż fakt pozostaje faktem: anoreksja i bulimia nie są zaburzeniami odżywiania, lecz zakłóceniem tzw. kobiecej strategii seksualnej, czyli zaostrzeniem konkurencji między kobietami starszymi i młodszymi. Proste, prawda? Nareszcie mamy winnego. Zdjęło się winę z matek i mediów tylko po to, żeby nią obarczyć starsze, niezależne kobiety. A mężczyznom znowu uszło na sucho, przecież nie wiedzą co robią. Lekko skołowani biorą tylko te, które mają odpowiednie proporcje talii do bioder, bo mają przez biologię zakodowane, że takie są najpłodniejsze. 

Teraz będzie jeszcze śmieszniej.

Na Uniwersytecie Warszawskim odbyło się swojego czasu seminarium psychologiczne na temat "Anoreksja u mężczyzn". Celem zajęć (informacja z Internetu) jest próba przeciwstawienia się współczesnym teoriom feministycznym, które uznają anoreksję za chorobę kobiet. Muszę się przyznać, że te bohaterskie próby przeciwstawiania się teoriom feministycznym, marginalnie zresztą znanym i omawianym w Polsce, wprowadzają mnie zawsze w wisielczy humor. To tak, jakby przeciwstawiano się np. zalaniu rynku alkoholowego w Polsce winami Medoc z okręgu Paulliac, i to głównie rocznikiem 1989, po wyjątkowo niskich cenach.

Jeżeli anoreksja jest też chorobą męską, to jak będzie do niej można dopasować teorie doktora Abeda z biologią i Darwinem? Może udowodnimy tym razem, że chłopaki mają zakłócenie strategii seksualnej, bo ostro konkurują o wyzwolone kobiety ze starszymi, ciągle młodziej i szczuplej wyglądającymi panami? Nieźle, nieźle...

A mimo wszystko... codziennie wysmaża się nowe teorie i spekuluje na temat przyczyn, tak jakby się chciało zamącić na siłę dosyć wyraźny obraz sytuacji. Gdyby specjaliści wyszli ze swoich gabinetów na ulice i rozejrzeli się wokół uważnie, może uznaliby dalsze badania za zbędne. Mogliby zajrzeć do miesięczników kobiecych i obejrzeć fotografie modelek - "chłopców z biustami" (jak określa zagłodzone młode kobiety Tom Wolfe w swojej najnowszej powieści) oraz poczytać natrętne reklamy diet i niskokalorycznych produktów, mogliby obejrzeć wideoklipy i reklamy telewizyjne z nieomalże przezroczystymi kobiecymi zjawami. Powinni wejść do butików i spróbować zmieścić się w dziecinne ubranka proponowane rosłym dwudziestolatkom. Na koniec mogliby się przysłuchać dyskusjom nastolatek, które wlewając w siebie litry wody mineralnej dla rzekomego oczyszczenia organizmu, z obrzydzeniem pokazują sobie nawzajem wyimaginowane fałdki tłuszczu na wklęsłych brzuchach. (Były w Zurychu przypadki dziesięcioletnich dziewczynek, które domagały się od rodziców pieniędzy na tzw. liposukcję, czyli odsysanie tłuszczu z ud. Czy przyjdą jeszcze takie czasy, gdy niemowlaki zaczną protestować przeciwko dołkom na łokciach?). No, ale może to rzeczywiście trochę za banalne, proponuję wrócić do wypróbowanych winowajczyń i znowu zrzucić winę na mamusie... Czego one już nie zniosły...

 

fio

© 2022. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www