zadra-na-www

MATRONATY

Nie tędy droga

Gdyby papież przeszedł na protestantyzm i napisał książkę o tym, że Kościół katolicki nie zawsze ma rację, publiczność wyrywałaby ją sobie wcale nie mniej, niż wyrywa sobie nową książkę Elizabeth Badinter Nie tędy droga (Fausse route, wyd. Odile Jacob, 2003). W Watykanie zaś zawrzałoby nie mniej, niż wrze we francuskich mediach.

Elizabeth Badinter jest jedną z papieżyc francuskiego feminizmu, a jej intelektualnego wkładu w jego rozwój nikt nie kwestionuje. Jest autorką Historii miłości macierzyńskiej, w której postawiła tezę, że miłość macierzyńska podlega w biegu historii zmianom idącym tak daleko, iż istnienie instynkt macierzyńskiego staje się wysoce wątpliwe. W Jedno jest drugim dowodziła, że tożsamość płciowa jest w znacznym stopniu konstruktem społecznym, a cechy uchodzące za przypisane jednej czy drugiej płci, w istocie występują u obu płci w sposób niepoddający się usankcjonowanym społecznie stereotypom. Badinter specjalizuje się ponadto w historii XVIII wieku i napisała wiele książek o wybitnych kobietach tej epoki. Ponadto wydała fascynujące dwutomowe dzieło o pasjach intelektualnych wieku Oświecenia we Francji. 

W swojej nowej książce Badinter pragnie udzielić odpowiedzi na pytanie o  rzeczywiste osiągnięcia feminizmu francuskiego w ciągu ostatnich piętnastu lat. Czy glos feminizmu w tym kształcie, w jakim przekazują go publiczności media, istotnie dotyczy prawdziwych problemów większości kobiet? Jakim modelem kobiecości i męskości posługuje się współczesny francuski feminizm? Jakie prezentuje spojrzenie na seksualność? Odpowiadając na te i na inne pytania, Badinter krytykuje teorię i praktykę francuskiego feminizmu lat 90., nie szczędząc poważnych zarzutów natury tak filozoficznej, jak i politycznej. Daje to wyraźnie do zrozumienia już sam tytuł.

Źle się, siostry, bawicie

Badinter przypomina, że feminizm pionierek z ruchu MLF z lat 60. i 70. był feminizmem wolności i równości. Natomiast feminizm lat 90. został zdominowany przez obsesję kobiety jako permanentnej ofiary, jeżeli nie rzeczywistej, to przynajmniej potencjalnej. 

Stanowi to część bardziej ogólnego trendu, który zarysował się w latach 80. Badinter nawiązuje do książki filozofa Pascala Brucknera Pokusa niewinności, który opisał,  jak w latach 80. intelektualiści Europy Zachodniej, rozpatrując swoje winy wobec dawnych kolonii i powinności krajów bogatych wobec biednych, skupili się na współczuciu wobec ofiar. Indywidualne osiągnięcia jednostki, przezwyciężanie trudności,  odporność, walka ze słabością własną i przeszkodami społecznymi przestały być sexy. To cierpienie i fakt bycia ofiarą stanowi o legitymizacji społecznej jednostki. To cierpienie jest interesujące i daje jednostce tytuł moralny do stawiania żądań społeczeństwu, a także wystarczający powód do tego, żeby wysłuchać jej głosu jako głosu ofiary. 

Feminizm francuski ostatnich lat, twierdzi Badinter, działa według tego samego schematu, domagając się świadczeń i reparacji krzywd dla kobiet-ofiar. Ofiar, bo zarabiają mniej od mężczyzn, bo mężczyźni zazdrośnie strzegą dostępu do władzy politycznej we Francji, bo podział domowych obowiązków w praktyce nie istnieje, jako że prawie nic nie zmieniło się w tej mierze od dwudziestu lat, a wszelkie próby nakłonienia mężczyzn do wzięcia udziału w pracach domowych spotykają się, jak trafnie zauważa Badinter, z "bezgranicznym biernym oporem". 

To wszystko prawda, mówi Badinter. Ale, po pierwsze, stwierdzenie, że kobieta jest ofiarą, musi być twierdzeniem kwalifikowanym - nie każda, i nie każda jednakowo. Nie można jednakowo traktować wykształconej na najlepszych uniwersytetach paryżanki z zamożnej od pokoleń mieszczańskiej rodziny z pięknych dzielnic - i młodej dziewczyny, córki imigrantów z Maghrebu, która walczy z ojcem i braćmi o prawo do nauki, do chodzenia bez czarczafu, do wolności osobistej. Nie można, nie narażając się na śmieszność, ostrzega autorka. Zapominanie o realnych różnicach w sytuacjach społecznych różnych grup kobiet przeszkadza w formułowaniu konkretnych celów politycznych. Skłania do nieproduktywnego użalania się nad własnym losem. Jest nieuczciwe intelektualnie, bo zachęca do łatwych generalizacji.

 

fio

© 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www