zadra-na-www

MATRONATY

Kościelne gender studies?


@

Na początku też mną zatrzęsło, ale potem się uspokoiłam i pomyślałam sobie, że może w końcu to nie jest takie straszne. Ksiądz opowie o tradycji kościelnej, a potem w ostrej dyskusji można będzie pewne rzeczy pogłębić i wyjaśnić. Ale racją jest, że feministki powinny dla równowagi na akademii katolickiej poprowadzić wykłady o tradycji Bogini i walce Kościoła z nią. Albo ambonę nam w jakimś kościele powinni udostępnić. :-))

@

Nie rozumiem, dlaczego oburza cię ksiądz (zupełnie w nawiasie: oby w Kościele było więcej ludzi, którzy chcą wchodzić w dialog z kimkolwiek / czymkolwiek poza Kościołem i polityką). Ma mówić o istotnym w naszej kulturze aspekcie genderu w ramach studiów akademickich.

@

Dlatego, że gender studies to nie jest miejsce dla katolickich duchownych. Oni mają tyle czasopism, tyle władzy, tyle wpływów, miejsc i pieniędzy, że wolałabym, żeby oni feministki zapraszali do siebie, a nie wchrzaniali się na feministyczne miejsca ze swoimi antykobiecymi i antyfeministycznymi gadkami. Mam dosyć wszędobylstwa Kościoła w Polsce i jak widzę, że nawet na gender studies ksiądz ma coś do powiedzenia i że niektóre feministki nie widzą tego absurdu, to mi się robi niedobrze.

@

Też się trochę zdziwiłam. Poza argumentem typu "dlaczego nie?" nadal nie wiem, co by przemawiało za. Może to jakiś eksperyment w ramach dialogu feminizmu z Kościołem?

@

Zaraz, moment, chwila. Czy pan ksiądz będzie miał regularny kurs, czy tylko jedno wystąpienie? Bo to jest spora różnica. Może czegoś nie zrozumiałam. Jestem przekonana, że organizatorki tych gender studies jakoś sobie ten eksperyment musiały przemyśleć. Bo rzeczywiście na pierwszy rzut oka wygląda to dziwnie. Rozumiem wściekłą reakcję, prawdopodobnie zareagowałabym tak samo. Ale może w praniu okaże się to mniej drastyczne?

@

Czytałem kilka artykułów i wypowiedzi tego księdza w prasie. Ten człowiek jest bardzo inteligentny, oczytany, wykształcony, a co najważniejsze, otwarty na krytykę. Mam wrażenie, że jego wykłady i seminaria będą bardzo interesujące i zmuszą wiele osób do głębszego myślenia. To oczywiście nie znaczy, że w każdym wypadku będzie miał rację. Ale nie przesądzajmy o jego wypowiedziach, zanim ich nie posłuchamy. Nie zapominajmy, że w grę nie wchodzi Rydzyk.

@

Katolicki ksiądz otwarty na krytykę? I co, da ślub mojemu bratu, który jest ze swoim partnerem od 7 lat, a na osiedlu na niego niedawno baba napluła, że jest zbokiem? Jest aż tak otwarty ten inteligentny i wykształcony ksiądz? Wejdzie na ambonę w niedzielę i powie do ludzi: drodzy wierni, szanujcie feministki, bo one robią dużo dobrego dla kobiet, na przykład (tu wyliczy). Jak zgwałcona dziewczyna w ciąży do tego mądrego księdza pójdzie, to on jej da pieniądze na aborcję czy będzie ją namawiał, żeby urodziła "poczęte życie"? Jak on zmusi do głębszego myslenia? I do JAKIEGO głębszego myślenia? Powie, żeby głębiej myśleć o grzechu Ewy w raju albo o "tajemnicy macierzyństwa"?

@

O czym ty mówisz, dziewczyno? Ten koleś nie jest całym Kościołem katolickim i nie jest tam po to, żeby udzielać ślubów, nawracać, afirmować feminizm, finansować skrobanki ani żeby nieść pociechę duchową studentkom. On tam jest, żeby dostarczać wiedzy na temat, w którym jest ekspertem. Kościół katolicki jest bardzo obecny w naszym życiu społecznym i aktywnie tworzy patriarchat. Jeżeli chcesz się czegoś dowiedzieć na temat jego doktryny, to idziesz do księdza po tę wiedzę. Nie musisz się nawracać ani wierzyć w doktrynę, o której słuchasz, ani nie musisz się sprężać, żeby nawrócić księdza na feminizm. Gender studies to dziedzina wiedzy, a nie jakaś religia, ok?

@

Nie mieści mi się w głowie, jak ktokolwiek może odmówić na gender studies miejsca księdzu (abstrahując od tego, że takiemu jak ten) na uniwersytecie. Podczas gdy nie ma osoby bardziej kompetentnej niż światły ksiądz do rozjaśnienia niektórych katolickich wkrętów. Nie mieści mi się też we łbie, jak możesz sądzić, że słuchające księżych objaśnień osoby nie będą miały rozsądku, który pozwoli im na samodzielną ocenę - jesteś mądrzejsza od nich? Chcesz je przed wkrętami uchronić wprowadzając cenzurę? Poprawiając proces rekrutacji osób prowadzących na gender studies zajęcia?

@

Naprawdę tego nie rozumiem. Zawsze tyle tu na tej feministycznej liście krytyki Kościoła, a gdy się pojawiła krytyka obecności katolickiego księdza na gender studies, to już co innego? Dlaczego tak was wkurza religia w szkole, a obecność księdza w feministycznej szkółce już nie? Niepojęta schizofrenia i niekonsekwencja. Interesuje cię, jak się splata katolicyzm i patriarchat. I nie wolałabyś posłuchać jakiejś feministki, która ma o tym coś do powiedzenia?

@

No właśnie relacja feministki byłaby informacją z drugiej ręki, a relacja księdza jest z pierwszej. Lubię wyciągać własne wnioski mając do czynienia z nieprzetworzonym, nie zinterpretowanym materiałem. Niestety, nie mam czasu i cierpliwości na przedzieranie się przez soborowe dokumenty i ich rozwinięcia, a ksiądz jest bliższy źródła niż jakakolwiek feministyczna interpretatorka.

@

Mnie opadają ręce, jak widzę, że nie dostrzegasz, że można się dowiedzieć czegoś interesującego od osoby, która nie jest feministką. Najwyraźniej potrzebujesz, żeby ktoś za ciebie trawił informacje, dodając koniecznie feministycznego soczku żołądkowego.

@

Nie potrzebuję, żeby za mnie trawili, tylko wyżej sobie cenię zajęcia z feministką niż z katolickim księdzem. Szkoda by mi było czasu na słuchanie księdza, co on mi może powiedzieć nowego albo odkrywczego o Kościele? To wszystko jest już napisane w książkach. Po co przeżuwać w kółko tę patriarchalną instytucję? Szkoda czasu. Zamiast słuchać księdza na genderach, wolałabym z nim dyskutować. Na genderach powinno być seminarium dyskusyjne z księdzem, a nie jego wykłady albo "neutralne informacje". Chyba że akceptujemy taką interpretację, że gender studies nie mają nic wspólnego z feminizmem - to OK. Wtedy i księża i nawet papież byliby na miejscu na genderze.

@

Fakt - przedzieranie się przez dokumenty KK wymaga dużo cierpliwości, czasu, wyrozumiałości dla błędów bliźniego, altruizmu itp. Ksiądz jako "nauka Kościoła katolickiego w pigułce" może zaoszczędzić nam frustracji wynikającej z lektury wyżej wymienionych dzieł. To nawet miłe, że gender studies zapraszają księdza, żeby przybliżał nauczanie Kościoła. Szkoda tylko, że osoby zajmujące się genderami są rzadko lub nie są w ogóle zapraszane przez Kościół do dyskusji o płciowości. Kiedy się na przykład czyta, co ojciec Salij, światły dominikanin, pisze o feminizmie, można podejrzewać, że informacje czerpie z bazaru albo seriali telewizyjnych (feministki = komunistki = to złe kobiety są). Byłam kiedyś związana z duszpasterstwem dominikańskim, wiedziano tam o moich niebezpiecznych związkach z feminizmem, ale nikt mnie nie zaprosił na jakąś gadkę o feminizmie i katolicyzmie. Wystarczała wiedza anegdotyczna, po co gadać z feministkami, skoro wszystko wiemy - amen. Dlatego gdy usłyszałam o księdzu na genderach, zareagowałam nieco alergicznie. Jeśli KUL zaprosi Kazię Szczukę na wykład, to stwierdzę, że wreszcie zaczął się dialog.

@

Może feministki zapraszające księży do dyskusji (czy nawet do wygłaszania wykładów), kierują się jakimś dziwnym poczuciem winy, że są na marginesie tej świetlistej, szlachetnej, dobrej instytucji, jaka jest Kościół Matka nasza? I świadomie lub podświadomie usiłują się jednak przypodobać, zaprzyjaźnić, skumplować z tymi, którzy zaliczają je / nas do "cywilizacji śmierci" oraz do grona morderców. No i oczywiście można też kierować się szlachetnościa, demokratycznymi pryncypiami, otwartością - tylko na co? Czy jest sens być otwartą na utarte mechanizmy i dogmaty?

@

Moim zdaniem jest sens, żeby o nich wiedzieć. Żeby wiedzieć, czemu się z tym nie zgadzamy i przeciwko czemu mamy protestować. Ale w takim kontekście organizowanie kursu na gender studies z księdzem mnie też wydaje się nie na miejscu - czy nie wystarczyłby świecki ekspert?

 

fio

© 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www