zadra-na-www

MATRONATY

Wysokość emerytury zależna od płci - fragmenty dyskusji z internetowej listy Gender

Cały czas oburza mnie to, że kobieta przechodząc na emeryturę, dostanie mniej niż mężczyzna. I proszę bardzo - jeśli do kogoś jeszcze to nie dotarło i nadal jest za "przywilejem" wcześniejszej emerytury, można użyć kalkulatora ze strony http://pogodnajesien.pzuzycie.k2.pl/index.htm i się przekonać, ile dostanie pan, a ile dostanie pani po przejściu na emeryturę.
Podaję przykładowe obliczenia dla kobiety i mężczyzny zarabiających tyle samo i będących w tym samym wieku:
Wiek - 30 lat
Zarobki - 4000 zł brutto miesięcznie
I teraz symulacja:
Kobieta, która będzie pobierać emeryturę po 60. roku życia z ZUS, będzie otrzymywać 1237 zł, natomiast mężczyzna, który będzie pobierać emeryturę po 65 roku życia z ZUS, będzie pobierać 2562 zł. Całe 1325 zł różnicy!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dla mnie ta różnica jest olbrzymia! Wpływ na to mają głównie 3 elementy:
- okresy nieskładkowe (urlopy wychowawcze, z których kobiety korzystają)
- niższy wiek przejścia na emeryturę
- statystycznie dłuższe życie kobiet niż mężczyzn.
Jeśli coś jeszcze, to proszę o korektę. Jedyną rzeczą, na którą możemy mieć wpływ, jest rezygnowanie z urlopów wychowawczych, ale ile nam to da? Boje się, że emerytura będzie dla mnie okresem baaaaardzo skromnego życia, a może nawet biedy. Czy was nie szokuje dyskryminujący charakter systemu emerytalnego? PS. Oczywiście, jeśli mamy kasę i możemy sobie pozwolić na dodatkowe ubezpieczenie emerytalne, to nasze troski pewnie są mniejsze, ale nie wszyscy mogą co miesiąc wydać kupę kasy na trzeci filar.

@

Jasne, to jest prawnie usankcjonowana grabież w biały dzień.
Dlaczego w cywilizowanych krajach wiek emerytalny kobiet i mężczyzn jest najczęściej równy i elastyczny, a u nas nie? :-( Ale równie mocno oburzają mnie też najnowsze pomysły przedłużania wieku emerytalnego płci obojga. Jak oni chcą zahamować bezrobocie przy jednoczesnym zatamowaniu ruchu pokoleń na rynku pracy?! Im wolniej starsi będą odchodzić z rynku pracy, tym wolniej wejdą nań młodzi. Niech mi to ktoś mądrze objaśni, proszę...

@

Właśnie, jak problem emerytur jest rozwiązywany w krajach zachodnich? Nie dużo o tym wiem, a jestem ciekawa. Jak to wygląda w USA albo w krajach UE? Ktoś wie? Czy jest kraj który ma naprawdę dobrze funkcjonujący system, w którym wysokość emerytur nie zależy od płci? Ja myślę, że przedłużenie wieku dla obu płci nie ma najmniejszego sensu - nie zniweluje to "emerytalnych" dysproporcji miedzy kobietami i mężczyznami, a pewnie je tylko pogłębi. Najlepiej wyrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, ale co z urlopami wychowawczymi - może jak kobieta nie pracuje, bo jest na wychowawczym, to składkę za nią płaci jej mężczyzna, albo jego składka jest dzielona na 2? W końcu to ona wychowuje ich wspólne dziecko, a koszty później (na emeryturze) ponosi sama (koszty w postaci mniejszej emeryturki właśnie). Ale co z nieszczęsną statystyczną długością życia kobiet i mężczyzn - brak mi pomysłów...

@

Może przyjąć do obliczeń średnią długość życia człowieka ogólnie, bez dzielenia na kobiety i mężczyzn?

@

To jedna z propozycji. Bardzo zresztą dobra, tylko firmy ubezpieczeniowe są jej przeciwne - dla nich jest to niekorzystne.

@

Pytanie: dla nich czy dla mężczyzn (na przykład dla mnie)? 
To pachnie socjalistyczną urawniłowką. A tu chodzi o kasę.
Każdy zajada tyle ile odłożył. Nie dziwi więc, że jeśli człowiek odkładał 30 lat i będzie żył jeszcze 30, będzie miał mniej kasy miesięcznie niż ten, który odkładał 35 lat i będzie żył 25 lat.
Czy przy odkładaniu jest jakaś dyskryminacja ? NIE. Gdzie więc przy konsumpcji jest dyskryminacja? NIE MA. Nie ma dyskryminacji w tym, że ktoś żyjąc dłużej dostaje mniej kasy!!!
Jedyne, na co można zwrócić uwagę to ewentualnie problem okresu bezskładkowego związanego z urlopem wychowawczym.

@

Sęk w tym, że nie wiadomo ile kto pożyje. Zakłada się, że będąc kobietą, będę dłużej pobierała emeryturę, mimo że w rzeczywistości mogę przeżyć w nędzy rok, podczas gdy jakiś koleś zarabiający cale życie tyle samo, przeżyje jeszcze sto lat dostając co miesiąc dwa razy więcej kasy. Emerytura to rodzaj przymusowego świadczenia, dla którego nie sposób określić rzeczywistego czasu wypłacania. To jest ubezpieczenie, rodzaj obciążenia, które ludzie solidarnie ponoszą, nie mając pewności, kto i kiedy z niego skorzysta. Gdzie jest ta solidarność, skoro się zakłada, że kobiety będą dostawały mniej pieniędzy? Czy w przypadku ubezpieczenia zdrowotnego młodzi i zdrowi powinni płacić mniej niż starzy i chorzy? Tak jak pisały dziewczyny poprzednio - powinno się skalkulować czas pobierania emerytury po prostu dla ludzi. Proponuje, żeby podczas okresu bezskładkowego, wynikającego z wychowania dzieci, na konto osoby opiekującej się dzieckiem wpływała polowa składki drugiego rodzica. Co do nieobowiązywania wspólnoty majątkowej małżonków w odniesieniu do funduszy emerytalnych, to to jest dla mnie niepojęta niesprawiedliwość i niekonsekwencja prawa. Przecież fundusz emerytalny to także majątek. Po trzecie chcę wrócić uwagę, że rzadko się zdarza, żeby kobieta wykonująca tę samą pracę dostawała tyle samo pieniędzy co koleś, wiec może warto popracować nad jakimiś regulacjami, które by temu zapobiegały. W Wielkiej Brytanii w ogłoszeniu o poszukiwaniu Pracownika nie pisze się "szukam pani", a poza tym podaje się proponowane roczne wynagrodzenie na danym stanowisku. Takie są wymagania prawa. Te polskie tajemnice dotyczące pensji to jest idealna pożywka dla niesprawiedliwości.

@

Błąd systemu polega na tym, że jest on oparty na zasadzie wymyślonej jeszcze przez Bismarcka - że wpłacasz nie na konto swojej przyszłej emerytury tylko na bieżące świadczenia wypłacane obecnym emerytom, a twoje wnuki będą wpłacać na twoją emeryturę. Co podobnie jak każda inna piramida finansowa trzyma się kupy do momentu, kiedy jest tak, jak w czasach Bismarcka, czyli kiedy liczba płatników rośnie. Jeśli jest tak, jak w Europie obecnie, czyli liczba płatników maleje, to system się nie wyrabia i te pomysły z odsuwaniem w nieskończoność rozpoczęcia wypłacania świadczeń nic mu na dłuższą metę nie pomogą. To jest jak zatykanie kranu palcem. Jedyny system, który w długim okresie mógłby się nie wywrócić, to taki, w którym sam człowiek by wpłacał na swoją emeryturę określony dowolnie, wybrany procent dochodu i sam byłby w stanie w każdym momencie obliczyć sobie to, ile by dostawał z systemu miesięcznie, gdyby w dniu dzisiejszym na emeryturę zdecydował się przejść. A reguły naliczania byłyby prostą konsekwencją wpłacanej kwoty i nie miałyby żadnego związku z wiekiem, stażem pracy, płcią itd. I wtedy to jest tej osoby wolny wybór kiedy na emeryturę przejdzie, bo przejść może kiedykolwiek zechce.

@

Wszystko się zgadza, tylko że ten idealny system ma jedną wadę – jest w takiej czystej formie nierealny i nie występuje w przyrodzie.

@

Tak się składa, że nie tylko w Polsce wysokość emerytury nie jest prostym przełożeniem wkładu z dochodów całego życia, nie jest to zwykły rachunek bankowy, ale regulowane przez państwo świadczenia. Są one oczywiście obliczane na podstawie owych wkładów, ale konkretne, szczegółowe zasady owego przeliczenia nie są czystą rachunkowością, tylko podlegają priorytetom ekonomiczno-politycznym. Dlatego sens mają dyskusje o wysokości emerytur i zasadach ich ustalania (w tle niemodny może temat sprawiedliwości społecznej), a nie podlega publicznej dyskusji kwestia zysków z funduszy inwestycyjnych. Dlatego nie chodzi w tym przypadku tylko o kasę. I również dlatego kobiety powinny prawdopodobnie pracować dłużej, a nie krócej niż mężczyźni. Nie ze względu na czysto ekonomiczny rachunek, ale na społeczno-polityczne realia.

@

Rzuciłam okiem na europejskie statystyki i zauważyłam ciekawą sprawę: mimo że wiek ukończenia czynności zawodowej jest mniej więcej we wszystkich krajach 65, to powyżej tego wieku (65-79) wiele osób nadal pracuje. I w tej grupie nadal mężczyźni stanowią większość. W Portugalii pracuje najwięcej ludzi na emeryturze w tym wieku, mężczyźni stanowią 31%, a kobiety 18%, najmniej pracuje ludzi starszych we Francji. Można sobie dośpiewać, że różnica zarobków na niekorzyść kobiet nadal się zwiększa nawet po emeryturze. W wieku 65 lat kobiety maja dochody o 10% niższe od mężczyzn. W związku z tym kobiety ponoszą większe ryzyko ubóstwa i znalezienia się poniżej limitu płacowego. Jeżeli po emeryturze więcej mężczyzn niż kobiet dorabia, to wnioski są jasne. Sprawa uregulowania emerytur oraz wieku przechodzenia na emeryturę przez obie płcie będzie na pewno gorącym tematem w najbliższych latach. Europejska Strategia Zatrudnienia proponuje zmianę taktyki zatrudnienia, czyli:
- dłuższego zatrudnienia pracowników
- tzw. long life learning, czyli uczenia się przez cale życie
- wprowadzenia elastyczności do zatrudnienia przez pracowanie na niepełnym etacie
- różnego rodzaju "zachęty" dla pracodawców, którzy zatrudniają i kształcą starszych pracowników.
To wszystko strasznie fajnie brzmi i bardzo mi się podoba, ale zastanawiam się, jak można to przeprowadzić w czasach, kiedy pracy jest coraz mniej i starsi mają coraz gorsze szanse na rynku pracy. Żeby uniknąć fatalnej sytuacji finansowej w starości, kobiety powinny rzeczywiście pracować dłużej. Ale powiedz to mojej koleżance, która rzuciła mi się niemal do gardła jak o tym mówiłam. "Co ty, oszalałaś? Ty wiesz, ile kobiet z utęsknieniem czeka na emeryturę, bo są wykończone głupią robotą i marzą o odpoczynku?". Oczywiście, że to jest też prawda.

 

fio

© 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www