zadra-na-www

MATRONATY

Blaszany dzik 94 FM

20 września, południe, Lasek Młociński na obrzeżach Warszawy. Słuchacze stołecznego Radia 94 przybyli tu w odzewie na hasło Zalicz wszystkie laski w Warszawie. Organizatorzy reklamowali imprezę jako kolejną okazję do wykazania się stuprocentową męskością.

Na antenie radia można było usłyszeć hasła: "Żeby coś sobie udowodnić", "Po prostu być najlepszym", "Pokaż jej, na co cię stać". Według Radia 94 powyższe cele osiąga się strzelając z wiatrówki i z łuku, pokonując dystans 94 metrów w miejscu na ergometrach oraz jeżdżąc na quadach. Towarzyszy temu nieustanne nawoływanie wodzireja: "Kochani, zaliczamy, zaliczamy!".

Hasło "Zalicz wszystkie laski w Warszawie" pojawiło się na stołecznych ulicach kilka tygodni temu wraz z billboardami przedstawiającymi zieloną trawę, a w niej czerwoną dłoń z palcami ustawionymi jak dwie nóżki i sterczący penis. Szef PR Radia 94 Grzegorz Wiejak wcale nie uważa, by ta reklama była seksistowska. Jego zdaniem ona jedynie "przytacza pewien stały związek frazeologiczny", a przekazy marketingowe Radia 94 "obnażają pewien językowy obraz świata, który noszą użytkownicy". Chociaż trudno w to uwierzyć, Grzegorz Wiejak myśli o obecnej kampanii w kategoriach sztuki wprowadzonej w przestrzeń publiczną. Jej twórcy inspirowali się czerwono-zielonymi erotykami Jana Dobkowskiego, za co podobno pochwaliła Radio 94 sama Anda Rottenberg. Podobieństw innych niż kolorystyczne pomiędzy Dobkowskim a reklamą radia proszę poszukać samodzielnie na załączonej ilustracji. 
Obecna kampania zbudowana jest wokół stereotypu macho, który strzela, wiosłuje i podskakuje, żeby upewnić się o swojej męskości i zaimponować "lasce". Można odnieść wrażenie, że dla twórców Radia 94 to właśnie jest męskość. Jednak w Lasku Młocińskim we wrześniową sobotę pojawili się różni ludzie: mężczyźni, kobiety i mnóstwo dzieci, dla których zgodnie z obietnicą organizatorzy przewidzieli kilka atrakcji. Największą z nich były trampoliny eurobungee, prócz tego był jeszcze mini-hokej na trawie, balony od sponsora imprezy i wata cukrowa. I to właśnie dzieci bawiły się najlepiej - trampoliny były oblegane od początku do końca imprezy. Dorośli byli bardziej zainteresowani strzelaniem: z wiatrówki do blaszanych dzików i z łuku do słomianej tarczy. Trzeba jednak powiedzieć, że ani dziki, ani tarcza nie ucierpiały za bardzo. Większość ołowianych śrucin lądowała w krzakach za prowizoryczną strzelnicą, chociaż chyba nikt nie stracił z tego powodu poczucia własnej wartości. Strzały również trafiały w trawę częściej niż w tarczę. W tej drugiej konkurencji przewidziano jednak utrudnienie: trzeba było oddać obsłudze tyle strzał, ile się wystrzeliło, czyli odnaleźć w trawie wszystkie, które chybiły. Dopiero po tym uznawano konkurencję za "zaliczoną". 

Swoich sił w tych i innych zadaniach próbowali zarówno panowie, jak i panie. Wyglądało na to, że prowadzący imprezę jest jedyną osobą ubawioną dwuznacznością hasła "Zaliczamy laski". Wołał: "Spotkaliśmy się tu kolejny raz na zaliczaniu lasek, tj. lasków. Do konkurencji zapraszamy teraz laski, to znaczy, przepraszam bardzo, panie!",  ale reakcja na te wice była nikła, jeśli nie zerowa. Dziewczyny zupełnie nie wczuwały się w rolę lasek do zaliczenia, ich partnerzy nie sprawiali wrażenia, że tego od nich oczekują, a małe dziewczynki fruwały na eurobungee ramię w ramię z chłopcami pod troskliwym okiem swoich tatusiów. Najwyraźniej od czasów mitycznych polowań na mamuty zaszła jakaś zmiana w kulturze. Może twórcy reklam Radia 94 jeszcze się nie zorientowali?

 

fio

© 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www