zadra-na-www

MATRONATY

WenDo - samoobrona kobiet

Czasem można przeczytać w lokalnej prasie o kursach samoobrony dla "pań". Organizują je na osiedlach czy w szkołach byli policjanci lub instruktorzy karate, którzy chcą dorobić parę groszy, a przy okazji sprawia im przyjemność zademonstrowanie kobietom kilku kopów w powietrze.

Sensowność i skuteczność takich treningów jest najczęściej bliska zeru. Oprócz informacji o możliwości użycia jako broni wysokich obcasów, torebki lub rozpylacza gazu. 
Z relacji dziewczyn, które trenują karate, judo czy inne sporty walki wynika, że po początkowych trudnościach w grupie chłopaków rzeczywiście nauczyły się tego, czego chciały, i nadal się w tym doskonalą. Ale nie jest to dobre rozwiązanie dla dziewczyny, która w zeszłym tygodniu została napadnięta w przejściu podziemnym w drodze na przystanek ani dla kobiety, której zdarza się być obmacywaną w autobusie. Nie chce im się - a często nie mają też na to czasu i pieniędzy - poświęcić tak wiele energii na naukę walki wręcz. One nie chcą walczyć i tarzać się po macie czy uczyć się kopniaków w splot słoneczny. Chcą po prostu umieć zachować się w sytuacji zagrożenia tak, żeby wyjść z niego obronną ręką. A to niekoniecznie musi oznaczać walkę. Najlepiej byłoby, gdyby można było nie dopuścić w ogóle do takich nieprzyjemnych sytuacji. Czy nie ma innych sposobów na obronienie się niż trenowanie boksu albo karate? - pytają.

Droga Kobiet

Około 30 lat temu wymyślono w Kanadzie WenDo - sposób samoobrony dla młodszych i starszych kobiet, dla dziewczyn i dziewczynek. Wen to skrót od angielskiego women, a Do to po japońsku "droga". Połączenie ze sobą tych dwóch wyrazów sugeruje połączenie sztuki samoobrony fizycznej z samoobroną psychiczną. WenDo trafiło z Kanady do Europy Zachodniej i rozwijało się bardzo szybko, szczególnie we Francji i w Niemczech, wzbogacając się o coraz to nowe elementy i pomysły na to, jak obronić się przed atakiem - a przede wszystkim o to, jak do niego nie dopuścić. Od "zwykłej" samoobrony WenDo różni się między innymi tym, jak wielkie znaczenie przywiązuje do asertywności. Wyraża się to przekonaniem, że nikt nie ma prawa naruszać naszych granic. Dopiero to przekonanie umożliwia wielu uczestniczkom kursów WenDo skuteczną obronę - już nie myślą, że głośny protest w autobusie przeciwko czyjejś ręce na swoim udzie byłby zwykłą przesadą, bo w końcu "nic takiego się nie dzieje". Dziewczyny uczą się wykrzyczeć głośno swoje imię, wyrazem twarzy i zdecydowaną postawą ciała zatrzymać napastnika idącego agresywnie jak czołg wprost na nie. Poznają swoje własne granice, uczą się też szanować granice innych ludzi. WenDo jako sztuka samoobrony psychicznej pokazuje, jak ważna jest umiejętność rozwiązywania konfliktów, a przede wszystkim podtrzymywanie komunikacji, niezrywanie kontaktu. Jest to ważny aspekt WenDo jako profilaktyki przemocy. Jedna z uczestniczek kursu poproszona o opisanie w kilku słowach, czym WenDo jest, powiedziała: "Po prostu sposobem na to, jak nie stać się ofiarą."
W Niemczech kursy samoobrony i asertywności dla kobiet i dziewczyn - WenDo - są prowadzone w szkołach i finansowane z budżetu miasta lub gminy. Miasta finansują też kursy dla takich grup zawodowych jak strażniczki miejskie czy policjantki drogowe - a więc dla tych kobiet, które z racji swojego zawodu są szczególnie narażone na agresję. Uczą się, jak jej zapobiec, a w ostateczności jak sobie z nią poradzić. Są też kursy dla dziewczynek od wieku 7 lat, dla kobiet starszych, niepełnosprawnych, poruszających się na wózkach, są specjalne kursy dla matek i córek. Dziewczynki i kobiety mówią po kursie, że czują się teraz pewniej na ulicy czy w autobusie, ich rodzice też są zadowoleni.
Zwolennicy walki wręcz mogą spać spokojnie: WenDo to nie tylko umiejętność samoobrony psychicznej i niedopuszczanie do eskalacji przemocy. Na kursach kobiety i dziewczyny uczą się najpraktyczniejszych technik samoobrony fizycznej - jak wyswobodzić się z chwytu za rękę, co zrobić, żeby uwolnić się z chwytu dusiciela, jak obronić się, kiedy ktoś przycisnął nas do siebie mocno i trzyma za włosy. Okazuje się, że jest mnóstwo sztuczek i sposobów na to, żeby wyrwać się z objęć nawet o wiele od nas wyższego i silniejszego mężczyzny. Trenerki WenDo pokazują słabe miejsca w ciele napastnika, uczą umiejętnej obrony poprzez zaatakowanie właśnie tych miejsc, a nie na przykład napakowanej wyćwiczonymi mięśniami klatki piersiowej. Nawet najpotężniej zbudowany bandyta ma wrażliwe wewnętrzne strony ud, w które - kiedy trzyma nas przygięte do ziemi - można go z całej siły boleśnie uszczypnąć i w ten sposób zyskać chociaż metr dystansu. Olbrzymią rolę w odstraszeniu napastnika odgrywa oprócz pewnej siebie postawy ciała - głos. Ten niedoceniany przez kobiety głos, który odpowiednio użyty może napastnika przerazić, a przede wszystkim zasygnalizować mu, że nie ma do czynienia z łatwą ofiarą. Źe musi się liczyć z wieloma trudnościami, szarpaniną i wyrywaniem się. Wielu agresorów rezygnuje.

Nie chcę zrobić mu krzywdy

Ale WenDo nie tworzy ani nie umacnia w kobietach obrazu wielkiego groźnego mężczyzny jako klasycznego napastnika. Agresja może być przecież także agresją słowną, może przybierać wiele innych form. W trakcie ćwiczeń z rozwiązywania sytuacji konfliktowych w roli napastników są także kobiety - na przykład natrętna sąsiadka czy nielicząca się z naszymi granicami szefowa. Kobiety nie są aniołami, o czym wiedzą także trenerki WenDo i wszystkie mądre kobiety.
Największą barierą, która pojawia się niemal zawsze na początku kursu WenDo jest "typowo kobieca" niechęć wobec walki, wobec otwartego konfliktu, co w rzeczywistości oznacza niechęć wobec bronienia samej siebie. "Ale przecież jeśli go tak mocno odepchnę, może upaść i się potłuc. A jeśli sobie coś złamie?" "Nigdy nie zadam nikomu bólu." Trochę czasu i dyskusji wymaga zrozumienie, że jeśli na przykład w sytuacji usiłowania gwałtu kobieta nie będzie się bronić, może zostać zgwałcona, a nawet zabita. Czy jest dla ciebie ważniejsze, żeby się od tego uchronić - czy też bardziej przejmuje cię w takiej sytuacji to, czy napastnikowi nic się nie stanie? Pomaga też uświadomienie sobie, że nie uczymy się napadać na ludzi i ich bić. WenDo uczy niedopuszczania do przemocy oraz skutecznej obrony. Wdrukowane w kobiety wzory grzeczności działają bardzo silnie, ale nie są na szczęście wieczne.

WenDo po polsku

W Polsce organizacje feministyczne organizowały kursy WenDo sporadycznie. Koszty były ogromne, a po kursie pozostawała świadomość, że kilkanaście absolwentek weekendowego kursu to kropla w morzu potrzeb - zwłaszcza w obliczu rozpowszechnionej w Polsce przemocy wobec kobiet. Ale przecież głowę kobiety mają po to, żeby przychodziły im do niej pomysły. Tak więc mniej więcej dwa lata temu Sławka Walczewska z eFKi i niemiecka trenerka Wen Do Beate Nitzschke, która kilka razy prowadziła już kursy WenDo w Polsce, wpadły na pomysł zorganizowania szkolenia dla polskich trenerek WenDo. Stell dir vor - mówiły do siebie przy kawie na krakowskim Rynku - wyobraź sobie: kilkanaście dziewczyn, które po ukończeniu szkolenia będą mogły prowadzić kursy w miastach, miasteczkach, we wsiach, w szkołach, w ośrodkach młodzieżowych. W ten sposób WenDo trafi do Polski na stałe. Nie trzeba już będzie sprowadzać trenerek z zagranicy, WenDo zadomowi się w Polsce, z czasem będzie można oferować kursy w szkołach.
Jak pomyślały, tak zrobiły. Nie była to oczywiście bułka z masłem, ale dla chcącej nic trudnego. Wszystkie kobiety i dziewczyny, które odpowiedziały na ogłoszenie o szkoleniu w ogólnopolskiej gazecie, latem 2001 wzięły udział w pierwszym, wstępnym kursie. Jest ich teraz szesnaście. Pochodzą z dużych i z małych miast, niektóre mają przygotowanie pedagogiczne i psychologiczne, wiele pracuje z ludźmi. Tym co je łączy, jest decyzja zostania trenerką WenDo, uczenia kobiet i dziewczyn obrony przed atakiem, asertywności, dobrej komunikacji, radzenia sobie z konfliktem. Trenerki z Niemiec, Carola Heinrich i Beate Nitzschke, cieszą się z tempa i sprawności, z jaką przyszłe polskie trenerki WenDo uczą się swojego przyszłego zajęcia, z powagi, z jaką do tego podchodzą i z ich świetnych rezultatów. 
Szkolenie trenerek WenDo minęło właśnie półmetek. Przed przyszłymi trenerkami jest jeszcze ponad rok pracy i przygotowań do samodzielnego prowadzenia kursów. Ale już w tym roku będzie można wziąć udział w pierwszych kursach "zapoznawczych".

Beata Kozak - ur. 1967. Germanistka, redaktor naczelna "Zadry".

 

fio

© 2026. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www