zadra-na-www

MATRONATY

Obca
Paulina Szkudlarek   
03 maja 2014

Tomasz Adamek, bokser-katolik, zdecydował się – lub został namówiony – na start w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy jednego z prawicowych ugrupowań. Złotousty sportowiec od razu zabłysnął wypowiedziami homofobicznymi i transfobicznymi, np. atakiem na Annę Grodzką. Jego słowa obiegły wszystkie media. Czym prędzej odezwali się inni bokserzy, np. uznawany już wcześniej za niehomofobicznego Dariusz Michalczewski i Krzysztof Włodarczyk. Ten ostatni wyraził obawę, że stanie się obiektem niechcianych gejowskich awansów („Niech sobie żyją własnym życiem, oby tylko mnie nie zaczepiali!”) i zadeklarował rutynowo, jak to miło jest popatrzeć na parę „obłapiających się” lesbijek. Przypuszczalnie dla 32-letniego Włodarczyka wszystkie lesbijki są w wieku studenckim, konwencjonalnie kobiece i billboardowo atrakcyjne. Wiadomo. Na zapotrzebowanie estetyczne boksera zdaje się odpowiadać nikt inny, jak Kampania Przeciw Homofobii (wraz z koalicją Partnerstwo dla Związków). Kilka dni temu organizacje te opublikowały spot promujący ideę związków partnerskich. Filmik ma tytuł „Najbliżsi obcy”.

obcaMłoda blondynka pokazywana w konwencji „domowego video” opowiada o swoim życiu z obcym, z którym się budzi, spaceruje, pije drinki, duma przy ognisku, wygłupia się, modli i spędza czas na rozmaite inne sposoby. Nie brakuje też przykrych momentów – scen zazdrości, scen smutku i łez. W końcu dowiadujemy się, że tym obcym jest dziewczyna narratorki, bo polskie prawodawstwo nie uznaje związków partnerskich.

Twórcy spotu na swojej stronie internetowej podsunęli interpretację: „Z intymnością i ciepłem ukazywanym w obrazie kontrastuje narracja słowna: budzę się przy kimś obcym … śmieję się z kimś obcym… z kimś obcym obchodzę kolejną rocznicę naszego związku”.

Od razu po publikacji pojawiły się głosy dowodzące przychylnego odbioru spotu, ale domagające się innych wersji: z mężczyznami, z osobami starszymi niż prezentowana para. Mogłabym dorzucić: z osobami „mniej oczywistymi”, np. związkami z dużą różnicą wieku partnerów, a przede wszystkim, z „mniej pięknymi”. Jednak jest jasne, że innej wersji być nie może – choćby ze względu na koszty produkcji i czasochłonność przygotowania takiego materiału.

Jeżeli śledzi się rozmaite projekty prorównościowe, w trakcie oglądania „Najbliższych obcych” można mieć nieodparte skojarzenie z kampanią „It’s Time (for marriage equality)” organizacji GetUp! Action for Australia. Podobieństwo graniczy tu z plagiatem, tyle że australijski spot mówił o mężczyznach, nie było narracji z offu, a w finale była scena oświadczyn. W kontekście „It’s Time” można wyjaśnić wspomnianą konwencję domowego wideo: w kraju, w którym amatorskie filmowanie uroczystości rodzinnych własną kamerą było rozpowszechnione od dekad, jest to konwencja sentymentalna . Co więcej, jasne staje się, dlaczego australijska wersja kończy się oświadczynami, a polska zdmuchiwaniem świeczki na rocznicowym torcie: w tym drugim przypadku twórcy nie domagają się równości małżeńskiej, a czegoś bardziej abstrakcyjnego. Czy zawarcie związku partnerskiego poprzedza się oświadczynami? Czy podczas urzędowej ceremonii wymienia się obrączki? Jakie obrzędy i celebracje „powinny” mieć miejsce? Notabene rocznica jest czwarta, i to też nie jest bez znaczenia dla oglądających uważnie. Nie, nie powiem złośliwie, że tort jest jak z kinderparty na czwarte urodziny przedszkolaka. Powiem ze smutkiem, że w latach 80. wkrótce po czwartej rocznicy związku Karen Thompson i Sharon Kowalski druga z nich uległa bardzo poważnemu wypadkowi, a długa walka partnerki o prawo do sprawowania opieki nad nią zajmowała intensywnie amerykańskie środowiska LGBT i prorównościowe, i do dzisiaj wszyscy ją dobrze pamiętają.

Nie będzie lepiej, jeśli z kolei ograniczymy się wyłącznie do „Najbliższych obcych”. Bohaterka jest młodą, szczuplutką, delikatną blondynką o urodzie „podobającej się mężczyznom”. Co może o tym świadczyć? Aktorka zaangażowana do roli jest szatynką, zatem kolor włosów został wybrany celowo. W ujęciach porannego przebudzenia kamera eksponuje wyprężone piersi, a w zbliżeniu na twarz widać, że bohaterka spała w pełnym makijażu (i go nie rozmazała). Narratorka posługuje się rodzajem męskim, co nie ma żadnego uzasadnienia. Prawodawstwo nigdy nie mówi o „kimś”, obcym czy nieobcym. Prawodawstwo mówi o osobach (np. prawnych czy prywatnych), zaś „osoba” jest rzeczownikiem rodzaju żeńskiego. Słowa w rodzaju męskim pozwalają męskiemu widzowi stawiać się w roli zrazu niewidzialnego „kogoś”, partnera. Fakt, że końcówka zaburzy tę identyfikację, jest o tyle nieważny, że widz – i to raczej odpowiednik Włodarczyka, a nie np. gej należący do grupy potencjalnych beneficjentów instytucji związków partnerskich – otrzyma aż dwie lesbijki, na które „miło by się patrzyło”.

Znajduję w tym filmiku jeszcze jeden antykobiecy (!) element. Delikatny, niemal dziecinny głos narratorki w zestawieniu z jej opowieścią o sobie i „obcym” oraz zdjęciami ukrywającymi „obcego”, kojarzy się z jakiegoś rodzaju zafiksowaniem na sytuacji przemocowej, i to począwszy od „budzę się przy kimś obcym”. To nie tylko kwestia mojego negatywnego skojarzenia. Po wpisaniu odnośnej frazy w wyszukiwarkę, otrzymałam linki w stylu: „Obudziłam się w łóżku obcego faceta dziś rano... Czy jestem dziwką? Zabalowałam wczoraj trochę i dziś rano obudziłam się obok jakiegoś kolesia, którego w ogóle nie znam, uciekłam szybko i teraz powoli kojarzę, co się wczoraj stało… Ale skoro zalana idziesz z kimś do łóżka, to jesteś przygotowana na takie okazje”.

Trudno połączyć tę wizję z planowaniem wejścia na nową drogę życia.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www