zadra-na-www

MATRONATY

Władza i przemoc
Magdalena Piekara   
11 listopada 2012

Kilka dni temu na łamach „Rzeczpospolitej” wypowiadał się ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier, który w wywiadzie (trzeba przypomnieć, że ksiądz profesor jest prawnikiem) powiedział, że prawo powinno zabraniać zabiegów in vitro. Zaniepokojony ruchami wewnątrz rządu (chodzi o pomysł refundacji tego zabiegu, o którym ostatnio wspominał premier), ksiądz profesor komentuje: „Gdy ktoś ma władzę, może zdecydować o rozwiązaniu siłowym”. No i ja się zgadzam, całkowicie się z księdzem zgadzam – szczególnie wtedy, gdy czytam o wyrzuceniu z KUL-u dr Sabiny Bober. Ksiądz profesor wie, co tam się działo? No, jak zawsze, kto miał władzę, mógł zdecydować o rozwiązaniu siłowym, dlatego doktor Bober została pobita przez swego przełożonego, wielokrotnie była lżona, a na koniec wyrzucono ją z pracy – co wydarzyło się przy akceptacji większości szacownego grona wykładowców katolickiego uniwersytetu, w tym dwóch rektorów. Zainteresowanych odsyłam do publikacji Tomasza Patery w „Angorze” oraz do jego reportażu, który został pokazany 8 listopada 2012 roku o godzinie 19.50 w TVN-owskim cyklu „Uwaga”.

Znalazło się jednak kilku sprawiedliwych, w większości emerytowanych pracowników tej uczelni (albo już wykładających gdzieś indziej), którzy byli gotowi zeznawać w sądzie na korzyść pokrzywdzonej kobiety, w tym ksiądz dr Sławomir Zabraniak, który wyjaśnił hierarchię na tej państwowej przecież uczelni: „Najwyżej będzie słowo duchownego, niżej świeckiego, najniżej – kobiety”. Chyba jestem naiwna, bo ciągle zadaję pytanie „na państwowej uczelni”??? Niech Państwa nie zmyli fakt, że KUL jest uczelnią niepubliczną, ponieważ ma pełne prawa uczelni publicznej i finansowany jest z budżetu państwa na zasadach uczelni publicznych.W tym momencie nie pozostaje nam nic innego, jak znów powołać się na dogłębnie prawdziwe słowa (i z pewnością płynące z głębi serca) księdza prof. Franciszka Longchamps de Bériera, że kto ma władzę, może decydować o rozwiązaniu siłowym. I nikt mu nie podskoczy. Jak to jest, że ja, feministka, płacę podatki na uczelnię, na której pobita została kobieta?

Jak to jest, że ja, wykładowczyni na państwowej uczelni, płacę podatki na uczelnię, na której profesor bije i wyrzuca z gabinetu doktorkę? No, bo jak mówi ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier, kto ma władzę – ten rządzi. Biskup Ryczan mówi, że matka nastolatki z Lublina chciała sobie dorobić. Gdyby ci obaj panowie dysponowali pełnią władzy, z pewnością do oskarżenia Polski przed Trybunałem Europejskim by nie doszło. Wstydu by nie było. Świętość życia,że tak powiem, byłaby ocalona.

Te, chociażby dwa pierwsze przykłady, wzięte z brzegu, udowadniają jakże słuszną tezę ks. profesora Franciszka Longchamps de Bériera, że kto ma władzę, może mówić i decydować o rozwiązaniu siłowym. Tak na marginesie, słowa księdza profesora (urodzonego w 1969 roku) to wyraz zatroskania tym, co dzieje się w Polsce. Moje słowa też są tego wyrazem. Ksiądz profesor, podobnie jak ja (należymy do jednego pokolenia), doskonale pamięta, jak było w czasach, gdy ci, którzy mieli władzę, stosowali rozwiązania siłowe. Wówczas spora część ludzi była uczulona na nowomowę, na totalitarną mowę-trawę, na wmawianie obywatelom i obywatelkom, co jest dla nich dobre, a co złe. Na interpretowanie każdej sytuacji w jedynie słuszny sposób. Ksiądz profesor z pewnością to pamięta. Ja też.

Ja też mam jakąś władzę (chociażby udostępnione mi przez czasopismo „Zadra” miejsce do publikowania kolejnych cotygodniowych felietonów), jestem obywatelką demokratycznego państwa i mam dziś jedno pytanie i wcale nie chcę rozwiązań siłowych, wolę rozwiązania, które są legalne: jak duży procent kobiet prowadzących gospodarstwa na plebaniach jest ubezpieczony przez swoich pracodawców? Odpowie mi ktoś?

PS. Tak na marginesie, ksiądz profesor Franciszek Longchamps de Bérier, niby prawnik, a taki nieuważny. Zawsze naiwnie wierzę, że w kwestii odpowiedzialności za słowo prawnicy powinni być podobni do filologów, ale jakże często się mylę. Ksiądz profesor powiedział:„In vitro niczego nie leczy. Nie poprawia zdrowia, jedynie zaradza skutkom bezpłodności”. Ależ strzał w stopę, ależ blamaż. Okulary także nie leczą, nie poprawiają zdrowia, jedynie zaradzają skutkom np. krótkowzroczności. Połowa środków medycznych nie leczy chorób, a jedynie zaradza ich skutkom. Czy insulina leczy cukrzycę? Czy nitrogliceryna leczy skołatane serce? Księże profesorze, więcej uwagi. Co będzie, jeśli ksiądz strzeli takiego „samobója” na wykładzie? Wśród młodych prawników? Nie wierzę, że ksiądz profesor uznał tę wypowiedź za najmocniejszy argument. Stać księdza na więcej, jestem o tym przekonana.

 

Komentarze  

 
#3 Autorka 2013-05-22 16:39
Sprawa stara, ale w jakiś sposób rozwiązana: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13958257,Wygrala_z_KUL_w_sadzie__Byla_pracownica_ma_wrocic.html
Cytować
 
 
#2 ZBigniew 2012-12-18 16:09
A czy wykładowczyni z państwowej uczelni słyszała kiedyś o weryfikacji informacji? Czy może krytycznym okiem spogląda wyłącznie na Kościół, do pana patory podchodząc z ufnością czteroletniej dziewczynki? Otóż szanowna wykładowczyni, chciałbym Panią poinformować, że równie zmanipulowanego materiału to ja dawno nie widziałem, oj dawno. A jeśli chce się Pani sama przekonać jak owa hiena dziennikarska manipuluje i przekręca, to polecam drugą część jego "reportażu". Życzę rzetelnego odbioru.
Cytować
 
 
#1 Katarzyna 2012-11-11 21:02
KUL jest uczelnią państwową finansowaną ze środków budżetu Polski, ale DODATKOWO na jej "szczytne" cele co roku zrzucają się poddani, ups! wierni KK. Jestem ciekawa, ile pieniędzy w ten dzień zbiera KK. Nieopodatkowany ch oczywiście! Nie słyszałam natomiast, aby zbierano na np. Uniwersytet Śląski czy Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www