zadra-na-www

MATRONATY

Genderowe zabawki
Monika Płatek   
27 stycznia 2014

Minęły święta, zaczął się nowy rok. Spóźniłam się z tekstem do Zadry, bo trwałam w zadziwieniu. Nawet nie w kuchni, nawet wyjątkowo nie przy bigosie, ale właśnie w zadziwieniu. Dzieliłam się tym ze swoim partnerem, a on mi mówił: tylko o tym nie pisz, to bez sensu, wszyscy są na to już wyczuleni. Sprawdziłam. Większość nie była. Więc może i w styczniu, gdy zaczęły się wyprzedaże, warto rozejrzeć się dookoła. I zerwać z tradycją. Nie dla zasady, nie z całą, ale z tą jej częścią, która szkodzi.

pinkdollStudia genderowe analizują społeczne procesy konstruowania norm na temat tego, co przystoi i do czego „powołani są” kobieta i mężczyzna z racji swej kobiecości i męskości. Pozwalają oddzielić to, co biologiczne, od tego co jest wynikiem kultury i przemian społecznych. Badają kulturowe i społeczne procesy konstruowania ról i norm kobiecości i męskości, ich internalizacji, a więc przyswajania jako „naturalnych” oraz społecznych konsekwencji ich obowiązywania. Badają źródła utrwalonych przekonań i identyfikują konkretne interesy, jakie kryją się za usprawiedliwianiem istniejących nierówności „biologią” i „naturą”. Pozwalają dostrzec i uświadomić sobie kulturowy wymiar tego, co mieści się w kategoriach: „należy”, „nie należy”, „przystoi” „nie przystoi”, „wypada”, „nie wypada”, gdy odnosi się do kobiety lub mężczyzny i tłumaczone jest „naturą”. Odkrywają polityczny wymiar wartościowania płci: „jest przeznaczony do”, „jest przeznaczona do”, „nadaje się”, „nie nadaje”. Ujawniają konkretne interesy tych, którzy próbują „naturę” obciążyć odpowiedzialnością za istniejący kulturowo, a więc stworzony przez ludzi, układ.

No dobrze, ale właściwie gdzie się to zaczyna? Może na przykład w sklepie z zabawkami?

Dzwonią dzwoneczki, prószy wyimaginowany śnieg. Roi się od Mikołajów, dziecięcej nieskrywanej głośnej radości i tupotu nóżek rozentuzjazmowanych dzieci. Sklep z zabawkami przypomina Disneyland: rozbawiony, niby przyjazny dzieciom; ale dyskretnie, niemal bezboleśnie, niezauważalnie wtłaczający dzieci w role i osuszający portfele dorosłych.

Sprzedawczyni jest młoda i jak wszyscy dookoła, szeroko uśmiechnięta. W czym może pomóc? Szukam niebanalnej zabawki dla trzy- i sześcioletniego dziecka.

I wtedy pada to pytanie. Dla chłopca czy dziewczynki?

A jakie to ma znaczenie? Jestem szczerze zaskoczona, przecież to całkiem małe dzieci.

Zasadnicze. Jej pewność jest równie solidna jak uśmiech przyśrubowany do twarzy.

Wskazuję na zestaw rozczulająco ślicznych przyrządów medycznych; dziecięcy stetoskop, strzykawka, termometr, dziecięcy młoteczek do badania neurologicznych impulsów. Wskazuję też na pudło z wyciętymi wzorkami i pasującymi do nich klockami, które rozwijają matematyczną wyobraźnię.

To. Jaka jest różnica czy to dla chłopca czy dziewczynki?

Zasadnicze, powtarza nieugięta. Dla chłopców zestaw jest niebieski, a dla dziewczynek różowy.

A jeśli chcę wziąć dla chłopca różowy?

Przez uśmiechniętą twarz sprzedawczyni przebiega grymas popłochu i poluźnia stalowe nity uśmiechu.

Nie może pani, mówi pośpiesznie, jakby chciała mnie ustrzec przed zgubą. Różowy jest dla dziewcząt, nie pasuje dla chłopców.

Dlaczego?

Bo, odpowiada pewna siebie, różowy jest niepoważny. A niebieski dla dziewcząt nie pasuje, bo… bo to nie wypada tak mieszać chłopców z dziewczynkami.

Ale klocki są tylko w zestawie niebieskim?

No bo przecież dziewczynki, wiadomo, proszę pani, są z matematyki kiepskie, zwyczajnie nieuzdolnione, więc po co się trudzić.

Młoda sprzedawczyni zdaje się zażenowana nie tym, co mówi, lecz moją ignorancją. Mówi od siebie, czy powtarza co usłyszała dużo wcześniej?

W każdym razie pewne jest, że łyknęła tę „prawdę” na tyle mocno, by uznać ją „naturalną”. Tak jakby niebieski naprawdę był poważny, a różowy nie. I dlaczego akurat niebieski? Bo rodem z niebios, a więc podświadomie męski to prawie boski? A różowy? Przypisany dziewczynce, bo skojarzony z czerwonym, a ten z miłością, seksem, a gdy trzeba – macierzyństwem?

Nie pytam młodej sprzedawczyni, kto zaśmiecił jej głowę. W końcu to różowiejące w sklepie na prawo – pełne nienaturalnie długonogich, chudych z przerośniętymi biustami lalek, i to na lewo – pełne niebieszczących się, strzelających karabinów i wyjących czołgów, jest wystarczająco wymowne, gdy się widzi.

A gdy się nie widzi? Wydaje się, że to „naturalne”: niebieski jest dla chłopca i jest poważny, a różowy jest dla dziewczynki i jest niepoważny. I chłopca niewłaściwy kolor by obraził, a dziewczynkę zgorszył.

„To” zaczyna się więc jeszcze wcześniej. Sklep z zabawkami to już tylko konsekwencja tego, co wcześniej jest w kołysce. Znaczone jest kocykiem w kolorze, który jest jak wizytówka i wmawia, do czego się nadajemy i jacy „naturalnie” jesteśmy. Chłopcy nie płaczą, nie są babami, bo to „urodzone twardziele”. Dziewczynki nie liczą, nie myślą, bo „z natury” interesują się tylko wyglądem i domem.

A więc nie w sklepie. Ale czy na pewno w wózku? Czy jeszcze nie wcześniej? Feminicide to słowo ukute na oznaczenie eliminacji kobiet, dziewcząt, żeńskich płodów dlatego, że są żeńskie. Czy da się to wytłumaczyć? Pewnie. Dziewczęta są mniej wartościowe, bo w wielu kulturach tylko chłopiec może kontynuować tradycje rodzinne, nieść nazwisko, pochować rodziców. Jasne, ale … dlaczego tylko chłopiec? To też da się objaśnić, ale po kolei, nie wszystko na raz. Wróćmy do sklepu z zabawkami.

Po sklepie biegają małe dzieci. Kiedy nie wiedzą, czego mają chcieć, sięgają po to, co je interesuje; słysząc, że to nie dla nich, nie dla chłopca, nie dla dziewczynki, posłusznie odstawiają zabawki na miejsce, lekko speszone swoim wyborem. Jeszcze nie wiedzą, jakie są „z natury”, ale uczą się szybko. Wkrótce i one będą wiedziały, i to o różnicach w kolorach „z natury” pasujących dla chłopców i dziewczynek i też nie będą mieć wątpliwości, że różowy jest „naturalny” tylko dla dziewczynek, bo jest całkiem niepoważny, a im, chłopcom, przystoi gniewna postawa, zaciśnięta pięść i obojętność na to, co czują inni, a nawet oni sami.

Opowiem o feminicide, ale zanim to zrobię, tak na początku nie gódźmy się na alejki w kolorach chłopców i dziewczynek. Poprośmy o zmianę. Mają być alejki z klockami, urządzeniami, domkami, misiami dla chłopców i dziewczynek jednako. A kiedy ich nie ma – nie udawajmy, że nie wiemy o co chodzi i jaki przekaz to z sobą niesie.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www