zadra-na-www

MATRONATY

Imprezy z dziećmi
Monika Mostowik   
01 marca 2014

Podobno kiedy ma się dzieci, życie towarzyskie zamiera. Albo jesteś zbyt zajęta, nie masz czasu na nic innego poza dzieckiem, albo jesteś już tak zryta, że masz siłę tylko spać, albo nawet ze zmęczenia nie możesz zasnąć. Celowo używam rodzaju żeńskiego, bo zasadniczo tak to wygląda, że wszystko spada na kobietę, która dodatkowo musi się jeszcze zajmować mężem/partnerem. Pamiętne są takie imprezy z młodymi mamami: kiedy wreszcie uda jej się wyrwać z domu, po lampce wina najzwyczajniej zasypia na stole. Albo albo nie może pić, bo karmi i ją skręca, więc się wcześniej zbiera. Zresztą co to za przyjemność być jedyną niepijącą osobą w towarzystwie? Albo kiedy uda się dzieci komuś „sprzedać” na weekend, okazuje się, że zamiast imprezować, lepiej odsypiać, leżeć do góry tyłkiem i upajać się spokojem wokół.

angry-kidsMnóstwo znajomości się wtedy urywa. O ile pary dzieciate jakoś się spotykają, organizują wspólne urodziny dzieci, wyjścia na poranki, wyjazdy z maluchami, o tyle jeśli ktoś z grupy znajomych akurat dzieci nie ma, zupełnie do towarzystwa nie przystaje. Z jednej strony tym bezdzietnym trudno znosić dzieciarnię, bo a to nie lubią, a to nieprzyzwyczajeni, a to nie można przeklinać i trzeba się zachowywać przy dzieciach, albo ich serce boli, że swoich nie mają. Zdarzyły się już zarzuty, że skoro w firmach organizuje się mikołajki dla dzieci, to powinno się także finansować leczenie bezpłodności albo abonament w serwisie randkowym. Jak widać wszyscy mogą się poczuć dyskryminowani, a pracodawcy muszą coraz bardziej uważać, bo teraz już wszystkim, jak się okazuje, można kogoś urazić, a nawet obrazić.

Ale wracając do imprez: widać wyraźnie, że bezdzietni się najczęściej z imprez w stylu „urodziny dzieci" wykręcają, no chyba, że przyszło im sprawować funkcję chrzestnych. Nie rozumieją też, dlaczego nie wypada zapraszać na imprezy znajomych zaznaczając przy tym wyraźnie, że mają przyjść bez dzieci. Często opcja przyjścia bez dzieci po prostu nie wchodzi w grę. Wtedy więc zaproszeni dzieciaci nie czują się w ogóle zaproszeni, a wręcz przeciwnie. Inna sprawa, że kiedyś znajomi przyszli z małymi dziećmi na imprezę i cała reszta, akurat bezdzietna, okazała zdziwienie i niezadowolenie. Bo teraz trzeba się pilnować, żeby złego przykładu nie dawać, przekrzykiwać dzieciarnię, zwłaszcza kiedy się bawi bębenkiem itp. Ale z drugiej strony dlaczegóż by mieli zostawiać gdzieś z kimś dzieci, skoro mogą przyjść razem? Pamiętam imprezy w Hiszpanii, gdzie całe rodziny z dziećmi do późnej pory biesiadowały i bawiły się wspólnie. U nas ten obrazek też coraz bardziej się upowszechnia. Im bardziej popularne się to stanie, tym mniej wykluczeni z życia towarzyskiego będą młodzi rodzice. Mam znajomą, która chadza na imprezy z dziećmi, a nawet z prowiantem dla nich, bo wiadomo, że ogóreczki chili nie są najlepszą dla nich przekąską. Zresztą dla siebie też nosi czasem nosi prowiant, bo jest wegetarianką, a na polskim stole trudno czasem znaleźć coś bezmięsnego. Oczywiście, takie przychodzenie z własnym prowiantem to dopiero może gospodarzy domu obrazić… Bo my to nawet talerz drugiego człowieka chcemy kontrolować.

Swoją drogą, bezdzietni często narzekają, że młodzi rodzicie tylko o tych kupkach rozmawiają i o tym, co to dziś ich dziecko po raz pierwszy zrobiło, i że bokami im wychodzi o tych pieluszkach, karmieniu piersią i usypianiu, a potem o przedszkolu, chorowaniu, i odrabianiu lekcji. Słyszałam nawet, że pewnych moich znajomych zmuszano do oglądania filmu z porodówki. Albo pokazywano dwieście zdjęć malucha w takiej samej pozycji, bo innej jeszcze nie umie przyjąć, ale w innych śpioszkach. To naprawdę może znudzić osoby spoza tematu. Ale z drugiej strony słyszałam nie raz zarzut, że ci co mają zwierzęta domowe, są czasem gorsi. Nic tylko kotek czy tam piesek, i kogo właśnie podrapał, a jak mruczał, a gdzie skoczył, a jaka karma najlepsza, a po czym rzyga i w jakiej konsystencji – i też dwieście zdjęć do tego w telefonie. Dlatego pewnie często padają stwierdzenia, że zwierzęta domowe są ekwiwalentem. Choć część ludzi wychodzi z założenia, że dzieci są dla tych, co nie mogą mieć kota.

 

Komentarze  

 
#4 Macia 2014-03-10 13:44
"Anno a ty dysponujesz jakims badaniem na temat tego ze przyjmujesz swoich znajomych na dobre i na złe?"
To żart?


Taki sam żart jak żartem jest chyba twoje wymaganie, żeby Mostowik poparła swoje obserwacje z imprezy - badaniami.


>Teksty na stronach "Pismo Zadra", odbieram jako publicystykę,
tj. wnikliwą i wielostronną analizę rzeczywistości.

Moze czas najwyzszy zauwazyc, że nie wszystkie teksty na tej stronce są publicystyką?
Cytować
 
 
#3 Anna L. 2014-03-10 10:49
"Anno a ty dysponujesz jakims badaniem na temat tego ze przyjmujesz swoich znajomych na dobre i na złe?"
To żart?

Nie czytałam książek p. Mostowik, póki co.

Teksty na stronach "Pismo Zadra", odbieram jako publicystykę,
tj. wnikliwą i wielostronną analizę rzeczywistości.

Jak bym chciała poczytać bloga p. Mostowik, jej subiektywne i jedynie słuszne poglądy na wszystko, to bym poczytałam bloga p. Mostowiak.
Cytować
 
 
#2 Macia 2014-03-09 13:03
Anno a ty dysponujesz jakims badaniem na temat tego ze przyjmujesz swoich znajomych na dobre i na złe? Przeciez Mostowik pisze o swoich obserwacjach z zycia, z imprez na ktorych bywa. Badania ma przeprowadzac na melanżach??? Mi sie tekst podoba i nie jest dla mnie ani plytki ani ogolnikowy, to jest konwencja ktorą mozna nazwac feministycznym zrzędzeniem albo krytycznym paplaniem. To dla mnie brzmi jak taki strumien swiadomosci z samego srodka zycia, w biurze, na imprezie, na ulicy. Są rozne formy a nie tylko jedyna poprawna, poukladana wedlug podrecznikowych regułek. Znasz ksiazki Mostowik? Ona tam pisze tak samo, to jest jej literacki styl.
Cytować
 
 
#1 Anna L. 2014-03-08 08:40
Oj, odezwę się, negatywnie. Bo tekst płytki i ogólnikowy. "bo ludzie..", ,,bezdzietni się najczęściej z imprez w stylu „urodziny dzieci" wykręcają,"

Czy autorka dysponuje jakimiś badaniami, o tym wykręcaniu się.?

Jeżeli mam znajomych, których lubię, i z którymi się spotykam. To, przyjmuję ich na dobre i na złe. Na dzietność i bezdzietność. Na rozmowy o kupach i o serialach. W zdrowiu i chorobie.
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www