zadra-na-www

MATRONATY

Refleks korespondencyjnego szachisty
Magdalena Piekara   
03 grudnia 2013

Drugiego grudnia redaktor Adam Szostkiewicz opublikował na swoim blogu tekst pt. „Gender i międzynarodówka antyliberalna”. Przepraszam, bo teraz będę złośliwa (a na dodatek głupio mi, bo bardzo lubię tego dziennikarza), ale muszę to napisać, no muszę, inaczej się uduszę – to się nazywa refleks korespondencyjnego szachisty. Od kilku tygodni na blogach, stronach i portalach feministycznych od tej myśli aż dudni, pojawia się wszędzie jako jakaś oczywistość, jako wręcz pewnik. Dla środowiska związanego ze straszną „ideologią gender”, ten mechanizm zastąpienia własnej wpadki znalezieniem wroga był jasny od samego początku, zaraz po pierwszych „niefortunnych” wypowiedziach hierarchów – gdy tylko zaczęło się mówić o feministkach, które ciągle tylko myślą o tym, jak zniszczyć niewinne dzieciństwo (seksualizując je nadmiernie) małych Polaków i Polek.

szachyZ drugiej strony trzeba serdecznie redaktorowi Szostkiewiczowi podziękować, bo właśnie wczoraj dzięki niemu to proste połączenie faktów pojawiło się w takim miejscu, na takiej stronie (wzmocnione autorytetem znanego dziennikarza), że ma szansę dotrzeć do wielu czytelników, bez zbędnej, ale niestety częstej otoczki: te feministki to jak coś wymyślą... Można rzec żartobliwie, że tekst Szostkiewicza ma teraz dla nas takie znaczenie, jak hipotetyczna odpowiedź papieża Franciszka wysłana profesor Środzie (swoje zdanie w sprawie tejże korespondencji, a raczej swój sceptycyzm, wyraziłam w jednym z wcześniejszych felietonów).

Z trzeciej strony (tak, tak, wiem, jestem jak Tewje Mleczarz) zaistniała sytuacja wskazuje na zbyt małą obecność feministek i badaczek (oraz badaczy) płci kulturowej w mediach. Bo gdyby one (i oni) tam były/ byli, proste powiązanie faktów zakorzeniłoby się w świadomości społecznej już kilka tygodni wcześniej. Nie będę tworzyć jakichś wielkich apeli do dziennikarzy, ale może zrozumieją teraz, że zapraszanie do studia księdza Oko czy kogoś podobnego, chociaż napędza być może „oglądalność” (tylko ile można tego samego?), w rzeczywistości jest jałowe i bezsensowne, bo nie prowadzi do pokazania żadnej odkrywczej myśli. Zamiast niej mamy straszenie społeczeństwa przerabianiem chłopców na dziewczynki, dziewczynek na kwiatki, a kwiatków na misie czy jakoś tak. Ksiądz w sutannie ogłasza, że gender jest wtedy, kiedy chłopcy chodzą w sukienkach i nie widzi, że Jezus raczej w bawarskich majtkach nie latał. Kiedy dziennikarze zaczną zapraszać feministki i wykładowczynie z gender studies, może się okazać, że społeczeństwo chce to oglądać, a przy okazji czegoś się dowiedzieć. A w dodatku jakiś pożytek z tego mógłby być. I czasem szybciej by się wpadło na proste połączenie faktów – jak na przykład przyczyny wyłonienia się z niebytu potwornego „genderu” i ukazanie nowego strasznego elementu „cywilizacji śmierci” czy czegoś równie okropnego.

Teksty dziennikarzy pojawiają się i przemijają, wczorajsze gazety wyścielą jutro dna koszy na śmieci, a hierarchowie polskiego Kościoła nadal będą mówić o seksualizacji życia polskich dzieci i nauce masturbacji w przedszkolach. Tak naprawdę liczy się żelazna konsekwencja i obrazowe metafory. To przekonuje, to działa. Dziennikarze – do piór!

 

Komentarze  

 
#1 Adam Szostkiewicz 2013-12-04 11:06
Dziękuję, pozdrawiam!
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

fio

© 2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt: Olison's Project - usługi graficzne. Wykonanie: zecernia.net - strony www